#ll4gu

Opowiem wam sytuację, która miała miejsce dwa tygodnie temu.

Nauczycielka mówi uczennicy, że kobiety są wolne dzięki feminizmowi.
Uczennica zapytała ją, czy uważa, że były wolne przed 1950 r. Nauczycielka odpowiedziała, że nie.
– Dlaczego nie? Przecież wtedy też mogły głosować i nawet dokonać aborcji, jeśli zgłosiły, że były zgwałcone.
– Teraz kobiety mogą pracować i robić karierę.
- Zatem uważa pani, że praca czyni wolnym? Mogłaby pani powtórzyć to po niemiecku?

Wylądowała u dyrektora.

#2eUCb

Byłam ostatnio w sądzie zeznawać w sprawie pana, którego aresztowałam za jazdę po alkoholu. Jednym z najważniejszych punktów procesu jest wyświetlenie nagrania z testów trzeźwości. Podczas jednego z nich pan stoi chwiejnie na jednej nodze i liczy dzielnie 1001...1002... Nagle słychać obrzydliwego, mokrego pierda... Pan zaczyna ryczeć ze śmiechu i przewraca się z impetem na ziemię.
Jego uśmiech zostaje na twarzy, nawet gdy zakuwam go w kajdanki.

Nikt, ale to nikt – inni policjanci, pewnie sam aresztowany, sędzia – nie wie, że tego pierda puściłam ja, a pan po prostu dosłownie padł ze śmiechu. Nikt się nigdy nie dowie!!!

Dla uściślenia – pan nie był w stanie przejść żadnego testu. Mój pierd nie wpłynął na decyzję o areszcie. Pan miał ponad dwa razy legalny limit alkoholu we krwi.

#Wfalv

Ja wiem, że zdarzają się nauczyciele z powołania, ale przez niektórych naprawdę wszystkiego się odechciewa.
Mieszkam w małej miejscowości. Ja i mój brat chodziliśmy do tej samej szkoły. Tak się tragicznie złożyło, że mój brat zmarł na wakacjach w Grecji.
Kilka lat później wychowawczyni na koniec szkoły powiedziała do mnie, śmiejąc się: „Powodzenia w nowej szkole. Tylko się nie wybieraj do Grecji na wakacje, bo jeszcze tobie się coś stanie”...
Chyba nie muszę mówić, co w tamtym momencie czułam... Do dzisiaj czuję ogromny żal i niechęć do tej kobiety.

#Rh8uk

Jako pielęgniarka pracująca w domu opieki, byłam przy wielu śmierciach. Pacjenci często spowiadają się przed śmiercią. Czasami mogą to być zabawne wyznania, a innym razem mogą być okropne. Odkąd zostałam pielęgniarką, słyszałam zarówno jedne, jak i drugie. Najbardziej wstrząsające wyznanie przyszło od 102-letniej staruszki. Była bardzo miła, uprzejma i nigdy o nic nie prosiła. Nawet gdy była chora, nie narzekała. Przeżyła swoje dzieci i męża, reszta rodziny mieszkała po drugiej stronie kraju. Siedziałem z nią przez kilka minut po podaniu jej leków przeciwbólowych. Powiedziałam jej, że czeka na nią miejsce w niebie. Odpowiedziała: „Kocham Boga, ale się z Nim spotkam”. I opowiedziała mi swoją historię.
Okazało się, że zaszła w ciążę w wieku 17 lat z chłopcem, którego nawet dobrze nie znała. Była niezamężna, a w tamtych czasach panna z dzieckiem była wielką sprawą. Ukryła zatem ciążę i urodziła sama, w rodzinnej stodole. Bała się i wiedziała, że gdyby jej rodzina dowiedziała się o tym wszystkim, zostałaby wyklęta i napiętnowana. Owinęła więc dziecko i zostawiła w stawie niedaleko domu.

Serce mi zamarło, gdy opowiedziała mi swoją historię. Staruszka wkrótce zasnęła i zmarła około godziny później.

#zmlUF

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia spędziłam w moim domu rodzinnym. Na przygotowanej przez moją mamę kolacji wigilijnej, oprócz moich rodziców i mojego męża, miało zjawić się jeszcze kilka osób z rodziny – mój brat wraz z żoną, dziadek, ciocia wraz z wujkiem oraz kuzyn z żoną. Przepyszne dania, ciasta, prezenty, wystrój domu – wszystko to zostało perfekcyjnie przygotowane przez moją mamę. Tata miał jedno zadanie – być trzeźwym. Niestety całkowicie go to przerosło. Nawalony jak szpadel przysypiał w fotelu z przekrzywionymi okularami, gdy czekaliśmy na pojawienie się mojego brata. Przy stole nie potrafił sklecić prostego zdania, plątał mu się język i ostatecznie o mało nie przybił gwoździa. Ledwo trzymał się na nogach. Jeszcze do tego jego głupi, pijacki uśmiech... Myślałam, że zapadnę się ze wstydu pod ziemię. To były pierwsze święta, które spędzałam wraz z rodziną i mężem, chciałam, żeby wszystko wyszło dobrze. Dla mnie zachowanie ojca to kompletny brak szacunku wobec wszystkich osób, z którymi usiadł do tej wigilijnej kolacji. 
Na drugi dzień razem z moim bratem wygarnęliśmy mu, co myślimy o takim zachowaniu. Był oburzony i nie widział w nim nic niestosownego. Rozumiem, że święta to czas, w którym można się napić, ale wydaje mi się, że nie robi się tego po kryjomu, w tajemnicy przed wszystkimi, chowając się gdzieś po piwnicy, i przede wszystkim nie siada się w takim stanie do wigilijnego stołu.

#fq3uW

Ku przestrodze, dlaczego nie warto bagatelizować bólu....

Miałam ja sobie znajomego. Jakiś czas narzekał, że go ucho boli. Do lekarza nie poszedł, mimo że był namawiany przez wszystkich, łącznie z rodziną. Minęły jakieś 2 -3 miesiące. Ucho nadal go bolało. W piątek po namowach matki stwierdził, że pójdzie do lekarza w poniedziałek. W sobotę pod wieczór stwierdził, że się źle czuje i poszedł spać. I już się nie obudził. Trafił do szpitala z zapaleniem opon mózgowych. W szpitalu spędził jakieś 2,5 miesiąca – większość czasu w śpiączce. W końcu jego stan poprawił się na tyle, by odłączyli go od respiratora i przenieśli go z OIOM-u na zwykły oddział. Odzyskał przytomność na tyle, że był w stanie podnieść głowę i poznawał rodzinę. 
I umarł. Dobił go wylew. Miał 34 lata.
A jaka przyczyna kryła się za całością? Coś naprawdę banalnego – pęknięty bębenek w uchu...

#S4qBq

Wielokrotnie miałam okazję przytulić się z kumplem, który cholernie mi się podoba. A. jest wyższy ode mnie jakieś dobre 20 cm, więc za każdym razem wtulając się w to chudziutkie ciałko, korzystam z okazji i wdycham jego woń. Zawsze jest to zapach jego potu, który doprowadza mnie wręcz do ekstazy. Wiem, to chore, ale prawie wszystko, co jest związane z A. tak na mnie działa.

Ostatnio jednak był to inny zapach, równie przyjemny, ale po prostu ładniejszy. Po powrocie do domu natychmiastowo zdjęłam bluzkę i zaczęłam ją obwąchiwać, ponieważ przesiąknęła tym zapachem. Dosłownie nie mogłam się oprzeć, ktoś z zewnątrz pomyślałby, że jestem wariatką udającą psa. Trwało to jakąś godzinę.

Boże, co miłość robi z człowiekiem...

#ZrW9X

W podstawówce pojechałem do Niemiec na wycieczkę szkolną. Byliśmy w Dreźnie i nauczyciele dali nam 3 godziny wolnego czasu. Poszliśmy do centrum handlowego, które nie było niczym specjalnym, mamy takie i u nas. To, co było wyjątkowe, to tamtejsze toalety. Wyglądały całkiem inaczej niż nasze. Musiałem skorzystać z jednej z nich, i rany, ależ się przestraszyłem, kiedy nacisnąłem przycisk spłukiwania! Spodziewałem się tego, co zwykle – nacisnę przycisk i spłuczę. Ale nie, nie w Niemczech. Jak tylko nacisnąłem przycisk, usłyszałem jakiś robotyczny dźwięk. Byłem przerażony. Jestem naprawdę kiepski z technologią, więc pomyślałem, że w jakiś sposób coś zepsułem. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem, że deska się porusza. Dokładniej mówiąc, deska się obracała. Byłem oniemiały. Po prostu stałem i patrzyłem, jak deska sama się czyści. WOW. Ogromny szok.
Kiedy wyszedłem z toalety z dziwną miną, moi przyjaciele zapytali mnie, co się stało. Powiedziałem im, ale mi nie uwierzyli. Więc oni też spróbowali. Wyszli z tą samą, na wpół zszokowaną, na wpół rozbawioną miną.

Do dziś chce mi się śmiać, gdy sobie przypomnę moje ówczesne przerażenie :)

#vWqsT

Na święta i Nowy Rok pojechałam ze znajomymi w Tatry. Wyszłam sobie wczoraj sama z hoteliku do sklepu, wracając zauważyłam na czyimś podwórku kozy. Jedna do mnie zameczała. No to ja odmeczałam do niej. Ta znowu meczy! No to ja też. I tak sobie meczałyśmy kilka chwil... Aż zobaczyłam właścicielkę mojej nowej przyjaciółki, wystawiała głowę z okna domku i dusiła się ze śmiechu. Uciekłam :D
Dodaj anonimowe wyznanie