#rmrMR

Mój 20-letni syn jest niepełnosprawny, ma poważne trudności w uczeniu się, zespół Tourette'a i zahamowania neurologiczne. Łatwo nim manipulować i ma wadę wymowy, która sprawia, że jego niepełnosprawność jest oczywista dla wszystkich. Ze względu na swoją sytuację jest niesamodzielny i będzie wymagał opieki przez całe swoje życie. Wychowywałam go najlepiej jak potrafię i poświęciłam wiele czasu na zapewnienie mu wszelkiej pomocy, robiłam i robię wszystko, by polepszyć jego stan. Z biegiem lat jednak coraz częściej uświadamiam sobie, że co prawda kocham mojego syna, ale to jak opieka nad zombie.
Nie przejdzie mi to przez gardło i nikomu się do tego nie przyznam, ale gdybym mogła cofnąć czas, to nigdy bym go nie urodziła.

#HN5nu

Jako nastolatka miałam ogromne problemy z nadmiernym poceniem się. Mój pot pachniał okropnie. Żadne wizyty u lekarzy i dezodoranty nie pomagały.

Pewnego dnia (nie wiem do dzisiaj jak wpadłam na ten pomysł) posmarowałam się pod pachami... pastą do zębów. Już nie było ode mnie czuć ŻADNEGO zapachu!

PS. Robię tak do dziś.

#SmTYU

Kiedy moja mała siostra uczyła się sikać do nocnika strasznie płakała, bo grał on melodyjkę kiedy się tam coś wlało. Mój tato stwierdził, że skoro tak to kupi taki zwyczajny. Oczywiście nie przeczytał żadnej informacji na pudełku i kupił niewiele różniący się od tamtego - ten 2 wydawał dźwięki bicia braw kiedy się sikało.

Moja siostra nadal się cholernie bała. Rodzice tłumaczyli, że nie ma się czego bać, że siusiu trzeba zrobić itp. W końcu przyszła moja kolej na tłumaczenie małej co zrobić kiedy chce się siku. Byłam wtedy zmęczona jej ciągłym płaczem więc mało myśląc ściągnęłam majty i po prostu siadłam na nocniku. Mała zdębiała bo pewnie wyglądałam komicznie - 15 latka z gołym tyłkiem na malutkim nocniczku.

Mała siadła jak zaczarowana na swoim. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego i można by uznać moją misję za udaną i nikt by nigdy się o tym nie dowiedział, bo mała na bank nikomu by nie wygadała, gdyby nie fakt, że siusiam zaraz jak tylko poczuję sedes pod tyłkiem.

Tak więc nasikałam ponad stan i kiedy mój mały nocniczek zaczął przeciekać i tworzyć mały wodospad, zaczął również bić mi brawa. Rodzice tylko na to czekali, ale nie spodziewali się tego co zastali.

P.S. - siostra tez tego dnia zrobiła siku do nocnika, wiec mogę uznać moje starania za sukces :)

#HUrbO

Nienawidzę swojej pracy, może źle to spisałam, nienawidzę szefa.
Mieszkam w małej miejscowości i o pracę na prawdę tu trudno taką z umową o pracę a nie zlecenie.

Szef co dzień się na mnie wydziera, można nazwać to mobbingiem ale to mały świat i jeśli gdzieś z tym pójdę to już nigdzie nie dostanę pracy nawet przy tz. myciu kibli.

Mam nerwicę, płacze przed i po pracy.
Dziś.
Zawsze szef kazał kubki po myciu odstawiać na ściereczkę, dziś przy całym zespole na wydzierał się, że jestem syfiarą bo nie odkładam kubka na osuszacz tylko na ścierkę i oczywiście każdy kiwał na to głową.

Jestem mamą dwójki dzieci mój były mąż nie płaci alimentów i ma wszystko gdzieś a ja muszę tam tkwić.

Musiałam to z siebie wyrzucić a teraz lekcje, obiad i znów do pracy.

#ljqmY

Jakieś kilka tygodni temu pisałam że żyje w toksycznej relacji z chłopakiem. Dostałam od was mnóstwo wsparcia i informacji co mogę zrobić.

Dzisiaj jestem z nowym partnerem, który mnie wspierał przez cały czas. Mimo że znamy się trochę ponad pół roku wiem że jest idealny dla mnie. Nie narzuca mi się, pyta na co mam ochotę, nie zmusza do niczego. Jest nam dobrze. Jeśli dalej tak będzie to może za rok zamieszkamy razem.

Jeśli ktoś chce wiedzieć co możecie zrobić aby skończyć z toksycznym związkiem to po pierwsze musicie porozmawiać o tym z osobami którym ufacie że wam pomogą. Może to być koleżanka, rodzice, rodzeństwo, lub po prostu osoba, która wam się spodobała i dzięki której klapki spadły z oczu i zrozumiałyście że tak nie wygląda zdrowy związek.

Po drugie musicie być pewne że jesteście gotowe na to co was czeka. Nie jest to łatwe ale warto.

Po trzecie musicie mieć bezpieczne miejsce gdzie będziecie mogły się zatrzymać. Dobrze powiedzieć o tym rodzinie. Przez pierwsze dni możecie spodziewać się że on będzie stał pod waszym domem/blokiem ale wtedy należy dzwonić na policję. Nie zastanawiajcie się nad tym ani chwili, nie wiadomo co on może zrobić. Jeśli pracujecie dobrze jest wziąć co najmniej 2 tygodnie wolnego by nie mógł czekać na was pod pracą.

Po czwarte, miejcie przy sobie coś do nagrywania, zwłaszcza jeśli chcecie przejść do kroku piątego.

Po piąte, zakaz zbliżania. W moim przypadku był dosyć szybki ponieważ on został spisany pod moim domem kilka razy, wypisywał do mnie na FB i sms.

Po szóste oddajcie wszystkie drogie przedmioty które macie od niego, w moim przypadku był to telefon który był na niego zarejestrowany. Musiałam wrócić do poprzedniego modelu, który brałam na siebie. Jeśli macie jakieś telefony, laptopy, tablety od niego to one MUSZĄ być oddane/zostawione u niego. Właściciel może je bez problemu namierzyć i jeśli się ukrywacie przed nim to ułatwi wasze znalezienie.
Po siódme to pomoc prawna.Ja uzyskałam wspracie na niebieskiej linii nr 800-120-002. Tam możecie się dowiedzieć co zrobić lub gdzie się udać aby uzyskać pomoc w waszej okolicy. Miasta mają łatwiej bo w każdym jest kilka organizacji pomagającym ofiarom przemocy.

Ósme pamiętajcie to nie jest wasza wina że wasz związek tak wygląda, nie dajcie się zwieść że on się zmieni, że to tylko raz mu się zdążyło, że was uderzył/przeprosił. Zasługujecie na szczęście tak jak każdy i macie siłę, by po to szczęście sięgnąć.

Życzę wam wszystkiego dobrego i mam nadzieję że nikt nie będzie musiał tego przeżyć co ja ale jeśli będziecie potrzebować pomocy to ona jest, wystarczy poprosić. Moja historia pokazuje że można wyjść z takiego związku nawet gdy ostatnie 4 lata były piekłem. Poznałam historie kobiety która trwała w tym 10 lat i dała radę z tym skończyć. Też możecie!

#VbJ2k

Było to może w 4 klasie szkoły podstawowej.

Zawsze byłam wzorową uczennicą, więc wypełniałam każde polecenie nauczyciela czy po prostu zadania domowe. Jednak pewnego razu nauczycielka powiedziała nam: „Jako zadanie domowe powiedzcie rodzicom, że ich kochacie”.

Zatkało mnie. Był to pierwszy raz, gdy nie potrafiłam wykonać zadania. Te dwa słowa nie umiały mi przejść przez gardło. Nigdy ich nie usłyszałam od nikogo z mojej rodziny, więc było to dla mnie nienaturalne. W moim domu, odkąd pamiętam, nie było czułości ani wsparcia. O emocjach nigdy ze mną nie rozmawiano, a łzy traktowano jako słabość.

Do dziś nie potrafię rozmawiać o swoich emocjach, a jakakolwiek bliskość była dla mnie niekomfortowa przez większość mojego życia.

#8jOpn

Wiecie, jaka jest najgorsza sytuacja w moim życiu? Uprzedzam osoby jedzące.

Gdy miałem 19 lat, ścignęło mnie do łazienki. Normalka. Niestety, okazało się, że... no... nie chciało wyjść. Siedzę znudzony i zmęczony tak 10 minut, gdy mój mózg wpadł na głupi pomysł. Gdzieś kiedyś czytałem, że jak się zmniejszy kąt jakby siedzenia, to łatwiej wychodzi xd
W skrócie, nogi powinny być na niskim taboreciku. Na jaki genialny pomysł wpadłem? Zaparłem się nogami o drzwi. Tak, dobrze czytacie. Nie powiem, było łatwiej, ale nadal się męczyłem. Niestety, tak się zapierając jakoś poruszyłem drzwi i... wypadły z zawiasów. Z hukiem poszły na korytarz. Coś jeszcze gorszego? Wtedy akurat "wyszło". Najpierw twardo, potem luźno. Było to słychać w całym mieszkaniu...

Pamiętam taty "o kurwa, przesrane"...

#zXlOW

Mam 16 lat, a moi rodzice po 36. Poznali się w liceum i dość szybko postanowili założyć rodzinę. Oboje należą do bardzo atrakcyjnych ludzi, mama wygląda prawie tak samo jak w liceum, natomiast tata, jak to się mówi, wyrobił się przez te lata. Nosi brodę, dłuższe włosy (jak dr. Chase z pierwszych sezonów House'a). Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że wielokrotnie od koleżanek słyszałam, jakiego to super przystojnego ja mam tatę. Do rzeczy.

Tata pracuje w domu. W piątek miałam z trzema koleżankami zrobić projekt na polski. Kiedy dotarłyśmy do domu, taty jednak nie było. Spojrzałam na zegarek, no i wszystko było jasne - 14:30, tata po zakupy.
Żeby nie tracić czasu, rozłożyłyśmy wszystkie potrzebne rzeczy w salonie, no i przystąpiłyśmy do pracy. Po jakichś dwudziestu minutach otwierają się drzwi do domu i tato krzyczy "Tośka, do raportu!". Przyszłam, przywitałam się, chwilę porozmawiałam i dalej do pracy. Tata ulokował się w kuchni, włączył sobie muzykę i przystąpił do robienia obiadu. Spytał tylko, czy muzyka nie będzie przeszkadzać i czy któraś z nas nie jest głodna. (Tak, tato, ja!)

No i się zaczęło. Nagle jedna z koleżanek powiedziała do drugiej - "To twoja szansa, idziesz". Starałam się dopytać o co chodzi, ale jedyne co się dowiedziałam to "zobaczysz". Druga koleżanka w tym czasie poszła do kuchni.
Nie przejęłam się tym zbytnio, bo i po co? Może koleżanka poszła spytać o obiad albo coś takiego? Nie, nic z tych rzeczy! Po jakichś 5 minutach słyszę tylko wybuch śmiechu mojego taty. Wyszedł z kuchni, żeby otworzyć drzwi mamie, cały uchachany i tylko gadający pod nosem "no nie mogę". Przywitał się z mamą i powiedział "Widzisz, kochanie, jednak jestem dwie ligi nad tobą" i podreptał na górę. Mama stała jak wryta, pyta się nas, czy coś wiemy i o co chodzi. A o co chodziło? Po chwili się dowiedziałam...

Koleżanka, która poszła do kuchni, stała tam, z buzią czerwoną jak burak. Dlaczego? Założyła się, że uda jej się pocałować mojego tatę. Tak, 16-latka 36-letniego mężczyznę. Jak było słychać, raczej się nie udało. Tata natomiast chodził roześmiany jeszcze przez dwa dni i mówił mamie, że jak się nie będzie starać, to się skończą obiadki.

PS Mam jeszcze dużo historii do opowiadania, bo z młodymi rodzicami zawsze jest śmiesznie, a tata to już wyjątkowy śmieszek :)

#BYchn

Ostatnio na jednych ćwiczeniach prowadzący podzielił nas na grupki, każdej dał reklamówkę klocków lego i kazał układać wieżę - najwyższa wygrywa. Oczywiście ćwiczenie miało głębszy sens. Praca zespołowa, stanowisko lidera etc. etc.

Każda grupa miała jednego obserwatora, który zapisywał jak grupa współpracuje.
Przy jednej grupie obserwator zapisał taką rzecz:
"Grupa dobrze się dogaduje, wszyscy są zgrani, bla bla bla. Kamil, z racji że jest jedynym mężczyzną w grupie, postawił pierwszego klocka".

Śmiechnął nawet ćwiczeniowiec xD
Dodaj anonimowe wyznanie