#8xZvE
Tak więc ze swojego jedynego dziecka rodzice postanowili zrobić ideał.
Kiedy poszłam do pierwszej klasy, zapisano mnie do szkoły muzycznej na skrzypce, do tego było pływanie, angielski, balet i karate.
Byłam zdolnym dzieciakiem, balet bardzo mi się podobał, ale jak wiecie przy treningach zdarzają się kontuzje. Dla moich rodziców nawet skręcona ręka czy kolano nie były powodem do odwołania zajęć. Z szyną na nodze chodziłam na karate, bo przecież mogę się przyglądać. Wyjątkowo obfity i bolesny okres? (oczywiście później, nie w 1 klasie) - popływasz, to się rozluźnisz.
Do tego musiałam być we wszystkim najlepsza. Nigdy nie miałam weekendu, wakacji czy świąt - były tylko książki od rana do wieczora. Było przepytywanie na wyrywki z podręczników - jedno minięte zdanie to szlaban i awantura. Rodziców nie interesowało nawet, czy rozumiem temat - miałam umieć na pamięć i tyle.
Nie wystarczało, że jestem najlepsza w klasie. Musiałam być najlepsza w szkole. Kropka.
Tak to trwało aż do matury. Tylko raz opuściłam szkołę, po wypadku samochodowym, kiedy leżałam w szpitalu.
Wstyd się przyznać, ale najszczęśliwszym dniem w moim życiu było, kiedy mama złamała rękę i miałam kilka godzin spokoju.
Szybko też nauczyłam się kombinować, żeby nie oszaleć. Przeczytałam chyba cały dział fantasy w miejskiej bibliotece. Niby się ucząc, pochłaniałam książki jedna za drugą.
Pamiętam dzień, kiedy zapomniałam podręcznika i dostałam jedynkę. Nawet nie jestem w stanie o tym opowiadać.
Kilka razy chciałam ze sobą skończyć - ze strachu, bo poszło mi gorzej w szkole. Nikt nigdy się o tym nie dowiedział.
Dzisiaj mam 30 lat. Z rodzicami kontakt mam jedynie na święta przez telefon. Mieszkam w słonecznej Kalifornii, mój mąż jest Amerykaninem polskiego pochodzenia. Gdyby nie on, nie byłoby mnie już na świecie.
Jeśli spodziewacie się dzieci lub je macie - ja wiem, że chcecie jak najlepiej. Ale pozwólcie im być dziećmi.
Karate i skrzypce to beznadziejne połączenie. Wystarczy, że nadwyrężysz palec i już po zabawie.
Ciekaw jestem, czym się obecnie zajmujesz, Autorko. Moim zdaniem jak ktoś ma być dobry ze wszystkiego, to ostatecznie nie będzie dobry z niczego.
Zgadza się
A potem rodzice takich dzieci chodzą zdziwieni, bo "daliśmy wszystko Kasi, a ona taka niewdzięczna nawet nie przyjedzie". No nie, to nie wy daliście wszystko Kasi, wy chcieliście wszystko OD niej. Uczmy się na cudzych błędach (także wychowawczych), bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy...
Witaj w klubie... dlatego powtarzam mojemu dziecku jak mantrę: nikt nie musi być we wszystkim najlepszy!
Żaden instruktor nie dopuści dziecka z szyną na nodze do treningu. Gdyby coś się stało temu dziecku albo innemu (twarde elementy) mieliby sprawę karną nie tylko oni, ale też dyrekcja ośrodka. Konsekwencje? Włącznie z nakazem zamknięcia, zależy od rozmiaru szkód.
Ok, nie doczytałam, faktycznie, każdemu może się zdarzyć. Wielkie mi co.
ty za to jesteś przykra i wredna, chociaż nie musisz. Można to samo napisać normalnie, bez przyp...nia się.
Po co obrażasz wodorosty, można spokojnie zwrócić uwagę
@paella <3 <3 <3
@paella
Aby dotrzec do dna.
I wodorostow.
dnoiwodorosty, napisz proszę jakieś swoje wyznanie (Twoje statystyki: 0) i je tu opublikuj i zobacz jak to wkurza jak ktoś Ci pisze jakieś brednie, bo ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, a dopiero potem płacz, że zebrałaś zasłużony ochrzan. Poza tym autorka wcale nie była przykra. A Ty zachowujesz się jak duże dziecko! xD
Nawet nie przeprosiłaś...
>ocenianie człowieka po ilości wrzuconych wyznań.
Może po prostu nie ma na razie czego opisywać? Jeez, wygląda na to, że lepiej wrzucić byle co niż nic.
Tak btw to Retiro jest jedną z najmniej lubianych przeze mnie osób na tym portalu m.in przez tendencję do czepiania się o czyjś brak wyznań.
Retiro istnieje jeszcze taka magiczna opcja dodawania wyznań bez konta :)
@Corazwięcej @bazienka :) wodorosty są pyszne, a na dnie leżą skarby ;)
@Retiro dodałam wyznanie. Jest twoje, jedź po nim do woli. I nie, nie wkurza mnie jak ktoś pisze mi brednie - ani ja nie robię się przez to gorsza, ani ten ktoś lepszy ode mnie.
@Jessepinkman mogę zrozumieć dlaczego :* opisywać to akurat miałabym co i może jeszcze coś wrzucę. Stay tuned ;)
Najwzyczajniejsza w swiecie eksploitacja (wyzysk). To sa praktycznie takie "pracujace dzieci", tyle ze w obecnych czasach nie oplaca sie ich zatrudniac w kamieniolomie wiec pracuja (ponad jakiekolwiek normy jesli wliczyc szkole) na rzecz podniesienia statusu spolecznego swoich rodzicow...
Wiekszosc z takich rodzicow (ta sama kategoria ludzi ktora przodowala w paleniu dzieci w ofiarze melekowi) usprawiedliwia to ich dobrem. Tymczasem kozysci obecnych brak, perspektyw na takowe takze - ktos wie jaka dokladnie kozysc odnosza takie dzieciaki? Gdzie te dobro?
Kierujac sie taka logika resort edukacji powinien dac dzieciom kilofy i wyslac je do kamieniolomow, zawsze cos z tego urobku bedzie - w koncu sport to zdrowie...
To co robili rodzice było chore. Dziecko potrzebuje zabawy i odpoczynku. Dobrze dać możliwość zajęć dodatkowych, ale wybranych przez dziecko i traktować je jak hobby.
A ja ci zazdroszczę. Nie byłam pod tym względem zaniedbana. Po prostu nikt nie dbał o to JAK się będę rozwijać.
W przypadku autorki też nikt nie dbał o to jak będzie się rozwijać, tylko że ma się rozwijać i już.
szkoda że nie kupili sobie psa - może byłby złotym medalistą we wszystkich konkurencjach, a Ty miałabyś normalniej
Podobnie
Tak było, nie zmyślam.