#8vEl3
Pochodzę z małej miejscowości, gdzie też chodziłam do szkoły. Nie byłam lubiana w podstawówce ze względu na swoją wagę (żeby nie było - nie wyglądałam też jak kulka, nosiłam może 2 rozmiary większe ubrania niż przeciętne dziecko w wieku 10 lat). W mojej klasie wtedy szczyt popularności osiągały pewne trzy dziewczyny, które zawsze trzymały się razem. Były trochę zarozumiałe i bardzo pewne siebie, tego jakie to są mądre i ładne. Bardzo ich nie lubiłam. Nie za to, że były ładne, chude itd., ale dlatego, że miały paskudne charaktery. Przez to, że zawsze byłam dość szczerą osobą i nie udawałam, że kogoś lubię czy też nie, stałam się ich kozłem ofiarnym.
Zaczęło się niewinnie, od mało przyjemnych haseł rzucanych w moja stronę, zabierania moich rzeczy (plecak, kurtka) i chowania ich w różnych miejscach w szkole. Później było tylko gorzej. Klasa zaczęła się nastawiać przeciwko mnie. Dziewczyny były w stanie przynieść do klasy stare majtki, usmarować je w czekoladzie, wrzucić mi do plecaka podczas lekcji gdy nie patrzyłam, po to żeby później przy wszystkich je wyciągnąć i się ze mnie pośmiać z całą resztą. Nie wytrzymałam i rozpłakana poskarżyłam się wychowawczyni.
Moje koleżanki oczywiście wszystkiego się wyparły, nauczycielka uwierzyła im i całej klasie, która zapytana o tę sytuację potwierdziła wersję małych terrorystek. Nie wiedziałam jeszcze wtedy jakie będą konsekwencje.
Pewnego dnia, jak już zbierałam się do domu jedna z tych dziewuch znowu mi wyrwała plecak i pobiegła z nim do szatni od WF-u. Gdy tylko weszłam do tego pokoju żeby odebrać swoją własność, praktycznie od razu drzwi się za mną zamknęły, a oprócz tej, która mi zabrała plecak były też jej koleżanki. Bardzo szybko dwie z nich mnie przytrzymały, a trzecia podeszła i zaczęła mnie okładać pięściami po twarzy, brzuchu itp. Poczułam, jak z nosa poleciała mi ogromna ilość krwi, wtedy mnie puściły. Zwijając się z bólu usłyszałam tylko, że "to za kablowanie" i wyszły.
Nikt się nigdy nie dowiedział z dorosłych o tym, co mi kiedykolwiek zrobiły. Nauczyciele by mi nie uwierzyli, bałam się, że rodzice też nie uwierzą.
Mam teraz 20 lat. Wyrobiłam sobie wymarzoną sylwetkę, studiuję, mam masę przyjaciół, chłopaka. Jestem szczęśliwa. A karma to s*ka, zawsze wraca. Dwie z nich są teraz samotnymi matkami, a jedna ostatnio miała wypadek, bo pijana i "spalona" wsiadła do samochodu i spowodowała wypadek.
Wiem, powiecie, że to źle mieć satysfakcję z czyjegoś nieszczęścia. W takim razie jestem złą osobą.
Czy tylko moi prześladowcy zachowują się zgodnie ze statystykami i osiągają więcej sukcesów niż ja? 😕
Nie, wydaje mi się, że na ogół prześladowcy radzą sobie lepiej, bo są pewniejsi siebie, bardziej skłonni do ryzyka i bardziej roszczeniowi. Z mojej szkoly wszystkie takie osoby (poza typową patologią) zajmują kierownicze stanowiska lub ogólnie mają dobrą pracę.
To była ironia, PrzezSamoH, ale dzięki za odpowiedź :) Zgadzam się z komentarzem.
Akurat u mnie jest inaczej. Osoby, które mnie nie lubiły w podstawówce i się ze mnie śmiały (ale nazywając ich prześladowcami to przesada), nie skończyły czasem nawet gimnazjum i z tego co wiem nie prosperują zbyt dobrze
Też by mi nie było ich szkoda.
Dzieci są okrutne. Rozumiem że przeżycia z tamtego okresu mogą mocno wpłynąć na psychikę. Za to zakończenie wyznania wyraźnie daje do zrozumienia że po pierwsze jeszcze nie przerobiłas czasów dzieciństwa, a po drugie jesteś jeszcze trochę niedojrzała emocjonalnie.
a ja mysle, ze bicie piesciami moglo zrobic i krwotok- to jasne slady pobicia i jakbys zareagowala zamiast to maskowac i powiedziala doroslym, to powinni byli ci uwierzyc
"ogromna ilosc krwi" na podlodze plus krwotok z twojego nosa to dosc jednoznaczne dowody zrobienia ci krzywdy, wystarczylo zawolac nauczyciela
w ogole nie rozumiem, czemu rodzice nie zareagowali, zglaszalas im problem?
Szkoda, że nie poleciały wszystkie jako samotne matki do więzienia ;) wtedy by poczuł to co Ty w tej szatni i troszkę z nawiązką ;)
Przykro mi, że to Cię spotkało, te dziewczyny były podłe, ale dlaczego nie powiedzialaś rodzicom? Nie zauważyli, że zostałaś pobita? Napewno miałaś jakieś siniaki na twarzy, uszkodzony nos z tego co pisałaś. Szkoda, że nie miałaś w nich na tyle oparcia, żeby im o tym powiedzieć. A co do końcówki wyznania, to nie uważam, żeby w dzisiejszych czasach bycie samotną mamą było jakąś życiową porażką. Lepiej tak, niż wychowywać w imię pełnej rodziny dziecko na siłę z mężczyzną, który jest złym ojcem czy mężem, krzywdzi, obraża, pije itd. Wiele kobiet dobrze sobie radzi same i mogłyby się poczuć urażone takim stwierdzeniem.
Jedyna karma jaka istnieje, to ta dla kota czy psa. Prześladowcy najczęściej mają się świetnie w późniejszym życiu.
Bardzo Ci współczuję :( i cieszę się, że znalazłaś w sobie dość siły by zmienić siebie i swoje życie
Karma to suka to fakt ale nie dla tego że wraca...
znam wielu cwaniaków którzy za dzieciaka byli wredni czy nawet agresywni. Dzisiaj są ludźmi z ułożonym życiem i dobrą pracą.
Tak więc zgadzam się że karma to suka - Ci wredni co prześladowali innych maja się dobrze, a ci prześladowani i mający problemy będąc dziećmi dalej je mają jako dorośli bo albo się nie nauczyli albo nie mają talentu do ich rozwiązywania.
Życie zazwyczaj promuje cwanych, wrednych i zaradnych.
"...a jedna ostatnio miała wypadek, bo pijana i "spalona" wsiadła do samochodu i spowodowała wypadek." Jakoś mnie rozśmieszyło to zdanie ;P
@Inetta jak pisałam to wyznanie to napisałam "ujarana" xD czyżby korekta xD?