#8jwoe

Czy to normalne, że 8-latka i 4-latek nie rozumieją, że telewizor w salonie nie jest wyłącznie od tego, żeby cały czas leciały tam bajki i wpadają oboje w szał, kiedy dorosły chce coś tam obejrzeć? 
Jestem kierowcą międzynarodowym w systemie 3/1, kiedy na ten niepełny tydzień przyjeżdżam do domu, zaznaczam – do mojego domu, nie kobiety z dwójką dzieci, z którą się związałem – i chcę pooglądać coś na MOIM telewizorze, okazuje się, że wyłączenie tych durnowatych bajek równa się z krzykiem, płaczem, szantażem emocjonalnym ze strony dzieci i interwencją matki w ich obronie. Mam powoli dość tej relacji, bo coraz mniej w niej pozytywnych momentów, a coraz więcej rozczarowań, i jeszcze załapałem już drugą chorobę od września przywleczoną przez dzieci i znów wyjadę z nią w trasę. Dziękuję, jeżeli ktoś to doczytał do końca.
Abigaila37 Odpowiedz

Dzieci w tym wieku mogą reagować złością na odmowę, ale to dorośli powinni nauczyć je, że nie wszystko zawsze będzie po ich myśli. Problemem nie są same dzieci, tylko brak granic i reakcja matki, która zamiast je egzekwować, staje po ich stronie. Porozmawiaj szczerze z partnerką, bo jeśli już teraz czujesz się obco we własnym domu, to warto się zastanowić, czy ta relacja daje Ci więcej szczęścia, czy frustracji. Dzieci nie muszą być problemem, ale brak porozumienia między dorosłymi w kwestii wychowania może nim być.

KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Autorze, nie widziały gały co brały? Na chwilę obecną sytuacja z telewizorem to nie problem sam w sobie, tylko czubek góry lodowej. Z całego miesiąca w domu jesteś niepełny tydzień, przez co ty traktujesz przyjaciółkę z jej dziećmi jak niewygodnych lokatorów, a oni ciebie jak nielubianego gościa. Z tego, co piszesz, nie ma widoków na naprawienie waszych relacji, a skoro mieszkanie jest twoje i lepiej byłoby ci samemu, to chyba wiesz, co zrobić.

Tak wlasnie jest, z tym, że to ja czuje sie w moim domu jak niewygodny lokator. Nie powinno to tak wygladać.

3210

Autorze, znamy relację z jednej strony - z twojej. Ciężko nam powiedzieć czy np rozmawiałeś z partnerką na spokojnie, nie przy dzieciach czy nie.
Oczywiście, tak nie powinno być! I dzieciom trzeba postawić granicę, a ich matka powinna twardo trzymać stronę męża/partnera, o ile nie wygląda to tak że przyjeżdżasz na tydzień, rozwalasz się z piwem przed telewizorem i oczekujesz full obsługi (nie zakładam że tak robisz, przedstawiam moje zdanie).
Z dziećmi relację buduje się spędzając razem czas, rozmawiając, bawiąc się i chodząc na spacery. Niezależnie od tego czy to są twoje dzieci czy nie. Jeśli to robisz i i tak wygląda to tak jak wygląda to masz rację.

ArabellaStrange Odpowiedz

Ale kim oni dla Ciebie są, bo nie rozumiem? To Twoja rodzina, czy tak sobie mieszkają w Twoim domu?

Wszyscy w komentarzach obrażają matkę. Ja natomiast czytam tu o kobiecie, która jest sama z dziećmi przez trzy tygodnie, a potem na tydzień wraca - partner? Mąż? Wraca i ma pretensje, że dzieci nie dostosowują się od razu do tego, że teraz on chce leżeć przed telewizorem. Owszem, dzieci nie powinny spędzać zbyt dużo czasu przed ekranem (dorośli też nie powinni). Ale zasady to jedno, a życie - drugie. Jeśli ich matka jest z nimi ciągle sama i bez pomocy, to wcale się dziwię, że kupuje sobie w ten sposób trochę wolnego. A pretensje o złapaną chorobę, naprawdę… Dzieci chorują, takie jest życie i nie robią tego specjalnie.

Myślę że łatwiej będzie się Wam dogadać, jeśli Ty sam podejdziesz ze zrozumieniem do swojej rodziny (?). Oni mają swoją rutynę. A Ty oczywiście masz prawo odpocząć. Tyle że jeśli wracasz i masz pretensje o to, że oni tam w ogóle są i że nie ustawiają sobie życia według Twojego życzenia, to na pewno nie naprawisz psujących się relacji.

TakaOna100

Jak przeczytałam o tym zarażeniu i zachorowaniu, to złapałam się za głowę.
Nie dość, że nie może pooglądać telewizji to jeszcze go pochorowali

Poznaliamy się wiosną, latem u mnie zamieszkała, a w listopadzie kiedy wróce z trasy poproszę ją o wyprowadzenie się, bo zamierzam zakończyć ten niepotrzebny zwiazek. Owszem, ona jest 3 tygodnie z dziecmi, ale to jej dzieci, nie moje, dodatkowo od kiedy u mnie mieszkają traktują mnie jak wroga, tylko dlatego, że probuje ustalić jakieś zasady w MOIM domu i nie oczekuje niemożliwego. Oczekuje odrobiny spokoju i możliwości obejrzenia czegoś w tv, a nie wycia, krzyków, płaczu i pokazywania fochów, bo chce zobaczyc film, albo wiadomości, albo proszę je żeby wyłączyły to coś co trudno nazwać nawet bajkami bo już nie mogę tego słuchać i boli mnie głowa, a są to zazwyczaj krótkie filmy zapetlone po 100 razy. Miałem czas przemysleć dużo i doszedlem do wniosku, ze zacząłem sie meczyc, a nie meczeniem sie jest celem relacji. Dzieci mogą chorować, ale ja przez te ich choroby męcze sie pózniej tydzień czasu w kabinie z gorączką, kaszlem, bólem głowy, stawów i mięśni. Po co mam to wszystko znosic? Dla seksu 2 razy w miesiacu? Bo jak wracam to codziennie juz nie ma, a wczesniej było. Dlatego mowie: DOŚĆ.

ludojadow

Miej nadzieje, że oni mają gdzie pojsc, bo inaczej to powodzenia życze w eksmisji matki z dwojką dzieci na zime xD Nie chce Cie martwic, ale możesz stac na straconej pozycji, laska powie Ci, ze nie ma gdzie isc i sie nie wyprowadzi i co zrobisz? Xd Wywalisz siła? XD Zrezygnujesz z pracy, zeby ich przetrzymac? XD Przyjadą granatowi i powiedzą Ci, że sprawa kwalifikuje sie do sądu a nie dla nich, bo oni przemocy nie stwierdzają, a Ty bedziesz dalej placił za nich rachunki i patrzył jak niszczą Ci chate xD

Dragomir

Skończyła się darmowa wersja demo, zaczęła płatna subskrypcja :)
To już wasze sprawy, co i jak sobie poukładacie. Sytuacja niefajna, jak gównioki wchodzą ci na głowę a matka zamiast je skarcić kiedy trzeba, to staje w ich obronie przy nich - wtedy nie mają się czego obawiać. To trudny temat i ciężko tu tak wszystko wyważyć, żeby działało tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.

NiezbytSprytny Odpowiedz

Kwestia wychowania, Ty na to nie masz czasu, bo robota, ta Twoja pewnie też nie ma czasu, tylko wymówka jest jeszcze niedoprecyzowana.

MaryL4 Odpowiedz

Uzależniły się od dopaminy. To jest tak powszechne, dzieciaki robią wszystko w ciągłym hałasie, nie dopuszczą się chwili ciszy, nudy. Jeszcze jak mówisz „głupie” bajki, to myślę, że oglądają ten najgorszy sort z najgorszych, gdzie ruchy kamery sa szybkie, a kolory intensywne. To jest bardzo szkodliwe dla ich rozwoju. Matka jest po prostu głupia. Bajki powinno oglądać się na przykład tak: po śniadaniu 15-20 minut ulubionego serialu animowanego, w niedzielę jakiś wspólny film rodzinny. A reszta dnia telewizor wyłączony. Dla dobra twojego (masz prawo do odpoczynku) i dla dobra dzieci powinieneś to na niej jakoś wymusić. Dzieci się po tym uspokoją.

Lyssa Odpowiedz

Gratulacje, wyhodowaliście sobie dwa pasożyty. Bo starszej już nie naprostujecie, a młodszą, o ile jeszcze z dużą ilością pracy, by sie dało, to przywali się jej kompeksy typu "starsza moze, a ja nie"

Kuzwa ludzie, zamiast wychowywac, hodujecie kupe gowna, a potem zdziwienie i placz, gdy w szkolach kogos zabijaja. A czemu maja tego nie robic, skoro wszystko im wolno i nigdy nie ponosza zadnych konsekwencji

Lyssa

Drze pysk, bo przelacza sie kanal - tydzien bez telwizji/telefonu/ jakiejkolwiek elktroniki - rzuci sie na ciebie z lapami, to klapa, czy dwa w dupe i wydluzenie na miesiac + zero słodyczy. Sęk w tym, że pinda, którą maja za matke też musi się tego stosować, a nie bronic rozpuszczonych bachorów - bo dzieci to to nie są.

upadlygzyms

W dużo mniej drastycznych okolicznościach, po scysji z synem, wyniosłem telewizor na strych i przeleżał tam cały rok.
Pozytywne efekty tej decyzji przerosły wszelkie oczekiwania.
Polecam gorąco.

MaryL4

Upadły, powiedz coś więcej? Co się w synu zmieniło, ile miał lat? Czy czuł się pokrzywdzony czy szybko zapomniał albo nawet docenił?

upadlygzyms

@MaryL
Syn miał około 14 lat i odwalił coś głupiego. Telewizor mógł dostać po tygodniu z powrotem, pod warunkiem, że opisze co zrobił na znormalizowanej stronie A4. Zawziął się i przez rok tego nie zrobił. Miał to w ręku, więc raczej z poczuciem krzywdy nie za bardzo. Ot konsekwencja naturalna własnej decyzji.
Podsunąłem mu wtedy naprawdę interesujące książki, zaczynając od "Bill, bohater galaktyki". Sporo w tym czasie czytał.
My wszyscy z kolei zaczęliśmy dużo rozmawiać ze sobą, grać w karty i planszówki, dużo wychodzić na spacery. Myślę, że zmiana mu się po pewnym czasie spodobała, choć głośno się do tego nie przyznał, ale wspólne spacery wspomina do tej pory.
Młodszy syn, trzylatek wtedy, w ogóle się do telewizora nie przyzwyczaił, a jeszcze młodsza córka widziała to tylko u babci. Dla niej było czymś naturalnym, że gdzieś telewizor jest ale w domu nie ma.
Filmy jako takie oglądaliśmy z VHS lub DVD ponieważ kupiłem rzutnik.
Tyle że to historia czasów minionych z innej rzeczywistości. Teraz odpowiednikiem tego mogłoby być może czasowe wyłączanie modemu? Określone godziny bez internetu. Dla wszystkich, to ważne. Siebie wyłączyć z tego nie wolno, inaczej traci to sens.

MaryL4

Uau, to brzmi naprawdę dobrze 🥹 bardzo ciekawe zagranie z napisaniem tej kartki, tak z psychologicznego punktu widzenia, bo cały czas miał wybór. Fajnie też, że coś co ma być w sumie karą jest w zasadzie takim time outem bardziej - wymuszeniem sytuacji, gdzie zyskujesz czas, podczas którego możesz się wyciszyć i zastanowić nad sobą, i w gruncie rzeczy wychodzi ci to tylko na zdrowie. Nie wiem co by teraz mogło być odpowiednikiem, szczerze, bo też jak przekonać dziecko, żeby nie czuło się pokrzywdzone jak mu się zabierze tablet, jak mamusia czy tatuś cały czas rolki przewijają?

Btw Pamiętam, że w dzieciństwie za dużo oglądałam telewizji, tych takich szybkich bajek. Nikt dorosły niestety mi tego nie zabronił, ale sama w pewnym momencie zauważyłam, że jestem nerwowa, nie mogę się odkleić od tego, ciągle jest hałas, często bolała mnie głowa. I jako dziecko w powiedzmy 4 klasie? stwierdziłam, że dość, nie włączam tego, bo jak włączę, to już się do wieczora nie odkleję. Na początku nie wiedziałam co ze sobą robić, ale po czasie zbijam z 11-letnią mną piątkę.

upadlygzyms

Teraz moja kolej na "łał".
Rodzice zrobili coś źle, a Ty zamiast pławić się w traumach i pluć jadem, naprawiasz samą siebie i nawet ci nieźle to wychodzi. 😀

Z wychowywaniem dzieci jest ten problem, że możesz przemawiać aż do utraty resztek śliny, a one i tak będą naśladować twoje zachowanie, puszczając mimo uszu mądre uwagi.
Stąd świadome odcięcie od sieci musiałoby dotyczyć wszystkich, bez wyjątków. Można by zacząć od jednej godziny raz w tygodniu i stopniowo zwiększać.
Niezależnie od tego, dzieci muszą mieć przyznaną przez rodzica i ściśle kontrolowaną, realną moc sprawczą. Tylko wtedy mogą się nauczyć, że podejmowanie działań i decyzji niesie ze sobą konsekwencje naturalne. Dla wszystkich.
Usprawnia to tok myślenia i rozszerza horyzont przyczynowo-skutkowy. Przy okazji upraszczając życie zarówno dziecka jak i całego otoczenia z rodzicami na czele.

Dragomir

Fajne historyje - "łałam" i ja.

casaaaaa Odpowiedz

Właściwie to dzieci nie powinny tak reagować, ale jak daje im się dużo czasu z ekranem to tak później jest. Ja na samym początku macierzyństwa popełniłam taki błąd i chyba w miarę szybko zaczęłam go naprawiać, bo u mnie bajki mogły lecieć w nieskończoność i też był krzyk i płacz, to przestałam włączać telewizor, a zaczęłam robić z córką inne rzeczy - rysowanie, zabawa, gotowanie. Teraz jest już duża i od czasu do czasu pozwolę obejrzeć jej to co ja wybiorę i po skończonym filmie/bajce wyłączam telewizor bez krzyku.

Sandysss Odpowiedz

Oj stary. To jest proste wyjaśnię ci jak krowie na rowie. Zona jak zostaje sama z dziećmi to włącza im za dużo i za często bajki. Albo z lenistwa albo z tego że jej ciężko samej z dziećmi . To będzie długie do odkręcania...ale też musisz w tym pomóc. Dzieci się uzależniły. Można owszem włączyć im bajki na telefonie w drugim pokoju z czy coś ale to nie rozwiązanie na dłuższą metę

Dodaj anonimowe wyznanie