#8imbC
Chłopak jest 8 lat młodszy ode mnie. Ale taki problem to nie problem, prawda? Idźmy dalej... W przyszłym roku się żeni. Idźmy dalej. Ja od kilku lat jestem mężatką, matką trójki dzieci. Wyszłam za mąż w wieku 23 lat, nie jest to małżeństwo z miłości, z rozsądku. Wzięłam ślub z czystej przekory, młode, głupie dziewczę, które chciało udowodnić wszystkim, że umie bawić się w dom.
Wiem, że nie byłabym w stanie zdradzić męża, jest naprawdę wartościowym człowiekiem i ostatnie czego chcę to skrzywdzić go... Dlatego bronię się ze wszystkich sił, próbuje nie myśleć, nie odpisuję na wiadomości, staram się jak mogę unikać go w pracy... Ale nie oszukam swoich myśli, jest w nich od rana do późnej nocy, zamykam oczy i widzę jego szczery śmiech, śnię i w tych snach jest tylko on... Ten stan trwa już od miesięcy, pęka mi serce i wiem, że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji...
czas podjąć decyzję. albo rozstajecie się z partnerami i tworzycie nowy związek albo separujecie się od siebie całkowicie.
Nic dodać nic ująć
A później przyjdzie szara rzeczywistość, konieczność podporządkowania życia opiece nad trójką dzieci, konflikty z byłym mężem i może się okazać, że 23-letni facet tego nie udźwignie. Co innego próbować poderwać starszą, seksowną koleżankę z pracy, a co innego budować z nią związek, z pakietem w postaci dzieci i trudów życia codziennego.
Może być tak, ze jak zaczniecie sie lepiej poznawać to wyobrażenie o idealnym młodszym partnerze runa w gruzach.
Motylki w brzuchu nie trwają wiecznie i nie są wyznacznikiem tego, czy związek będzie udany a nawet niekoniecznie muszą przerodzić się w trwałą miłość. Myślę, że ciągnięcie tej relacji jako romantycznej najprawdopodobniej nie wyjdzie na dobre ani Tobie, ani chłopakowi, a już szczególnie jego narzeczonej oraz Twojemu mężowi i dzieciom.
Stare beczki najlepiej kiszą młode ogóreczki.
Na stare z piczy młody ch*j się ćwiczy.
Może to faktycznie coś wielkiego a może zachowujecie się jak szczeniaki
Ciebie jara to że jest (nie) dużo młodszy jego że jesteś starsza (na starej... młody... się ćwiczy) i wam odbiło. Kilka razy się przelecicie i prawdopodobnie będzie po miłości a potem tęsknota i płacz za starym życiem. No i masz dzieci. Nie jestem za tym żeby być w związku tylko dlatego że dzieci trzymają ale jednak rozpieprzać im życie dla krótkiego romansu to trochę słabe.
No co ci mamy powiedzieć - jesteś już dorosła (a raczej pełnoletnia) i sama odpowiadasz za swoje czyny. Nikt za ciebie decyzji nie podejmie.
No i to właśnie efekty małżeństw z rozsądku - wszystko spoko, dopóki nie trafi się na kogoś z kim zagra chemia.
Mowia, ze trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie.
Uwierz mi happy endu z tego nie bedzie. Tak, teraz widzisz tylko jego w snach, nie mozesz spac, nie mozesz jesc ale to nie jest milosc. Uwierz mi, ze ja tkwilam w podobnej sytuacji 7lat. Po wieloletnim romansie zostawilam meza dla wlasnie takiej milosci mego zycia...i wcale nie bylo warto. Przyjdzie codziennosc, poznasz tego czlowieka(tak naprawde) i moze sie okazac, ze w ogole do siebie nie pasujecie. Nie wazne od ilu osob uslyszysz to samo i tak nie posluchasz, i tak bedziesz uwazac, ze to wielka milosc i nie mozesz bez niego zyc...Im szybciej przestaniesz sie w to wkrecac tym mniej bedzie bolalo. Motyle nie sa tego warte.
Zakochanie to tylko kilka reakcji chemicznych w mózgu. Przejdzie Ci. Może brakuje Ci wrażeń? Zagraj w deceit.