#8hr10
Od zawsze jako dziecko lubiłem rysować. W czasach podstawówki najczęściej to były postacie mang (typu pokemony). Rodzicom się to nie podobało (jak zresztą wszystko, czym się zająłem), bo w tych bajkach się bili, to były złe chińskie bajki. Po pewnym czasie zabraniali mi ich oglądać. Zaczęli mi nawet konfiskować rysunki z tymi postaciami. Z uporem maniaka rysowałem kolejne, bo lubiłem to rysować, a to mi najlepiej wychodziło. Wysłali mnie nawet do psychologa twierdząc, że coś ze mną nie tak, bo "naoglądałem się takich i takich bajek" i "wszystkie moje rysunki są takie same i z tych właśnie bajek". Po serii pytań typu "czy gadasz do swoich rysunków, twoje postacie żyją, rozmawiasz sobie z nimi" psycholog oczywiście powiedział, że wszystko jest ze mną w porządku.
Siłą rzeczy byłem uzdolniony plastycznie, wszyscy rówieśnicy sikali z wrażenia widząc moje rysunki, mam za sobą wygrane liczne konkursy artystyczne. Dziś mam ponad 23 lata. Robię to, co kocham, pracuję jako ktoś typu artysta-projektant prowadząc własną firmę i nie narzekam na zarobki.
Rodzice oczywiście z dumą opowiadają innym, jakiego to mają zdolnego syna. Ale nigdy nikomu nie przyznali się do tego, że zabraniali mi rysować, palili moje rysunki i próbowali wmawiać, że jestem nienormalny.
Skoro masz ponad 23 lata i boli Cię to, że Twoi rodzice tak mówią to co stoi na przeszkodzie by samemu powiedzieć jak było?
Bo to są mimo wszystko rodzice.
super logika, rodzice mogą bić, kłamać, kraść, mordować, a my nikomu o tym nie mówmy, bo to przecież nasi rodzice
To nie jest logika, tylko wychowanie. Będąc w podobnej sytuacji do autora, mając wymyślone setki scenariuszy na to, w jaki sposób wyznać prawdę, w momencie gdy dochodzi do konfrontacji nie jestem w stanie nic powiedzieć, bo tak mnie, na moje nieszczęście, wychowali.
Skoro to taki typ człowieka, to pewnie by odwrócili kota ogonem, przykryli swoje zachowanie płachtą "martwienia się o dziecko" itd. I Autor zapewne jest tego świadom.
Czysta patologia ze strony "rodziców"...
@Rozmaryn Może jeszcze chodzić o to, że rodzice są nerwowi, ale zdaniem wielu, to i tak autor ma problem. No tak, jak się rzucasz (nie, nie spokojnie i krótko coś czasami skomentujesz, tylko podnosisz głos czy robisz za każdym razem wykład) za każdym razem o pierdoły (na przykład o rozbicie szklanki, wylanie napoju, lekkie przypalenie jakiejś potrawy), to wcale nie masz problemu. Problem mają inni ludzie, którzy wolą mieć spokój zamiast racji. No oczywiście, że tak jest.
Nie rozumiem zminusowania komentarza @InternetExplorer.
To sa jego rodzice i niezaleznie jacu sa powinien ich szanowac.
Na Twoim miejscu sama powiedziałabym o tym, jak rodzice podchodzili do Twojej pasji i prac.
Nie wiadomo czy zawsze jest przy nich jak to mówią. Może chwalą się nie przy autorze, który dowiaduje się z drugiej ręki
ale w jakim celu miałby to powiedzieć? Co to zmieni, na co wpłynie? Czy zmieni sytuację autora wyznania - nie, ale za to może zmienić jego relacje z rodzicami!
Zesrałabyś się, nie powiedziała.
Ja tam jestem mściwa i bym powiedziała.
Ja też
Dzięki temu że zabierali, musiałeś rysować nowe ;-)
Nigdy nie zrozumiem co ma na celu podcinanie skrzydeł własnemu dziecku...
Doskonale wiem jak to jest, gdy rodzice podcinają skrzydła. Świetnie, że mimo to nie zrezygnowałeś ze swojej pasji, przybijam Ci wirtualną piątkę autorze! Mi nie zabraniali rysować, ale na wszelkie możliwe sposoby starali się mnie zniechęcić i obrzydzić mi wszystko co z tym związane. Początkowo się poddałam. Teraz mam 22 lata i w końcu zaczynam robić to, czego dotyczyły moje marzenia, ale jeszcze długa droga przede mną. Uczę się tatuować, trzymajcie kciuki :)
A moim zdaniem warto, żeby autor porozmawiał z rodzicami o tym. Człowieka nie usatysfakcjonuje to, że rozpowie coś o rodzicach ludziom ale szczera rozmowa z nimi na pewno zadziała. Każdy potrzebuje tego aby rodzic sam przyznał się do swojego błędu, żeby był chociaż przez chwilę szczery ze swoim dzieckiem, nie zależnie od wieku. A na pewno wiedzą, że źle robili zabraniając mu rysować, bo teraz widać, że są ze swojego syna bardzo dumni i się cieszą.
Na Twoim miejscu na jakieś imieniny, urodziny a najlepiej rocznce, podarowalabym im wielki rysunek jakiejś postaci która rysowałeś w dzieciństwie :D
Znam taką historię. Mama zakazywała mojej przyjaciółce rysować, niszczyła jej prace. Dziewczyna miała tylko siedzieć w domu i się uczyć.
Tyle, że jej matka cierpiała do tego na schizofrenię :/
Mam bardzo podobnie. Tez rysuje postacie z mang i tez duża część rówieśników zachwyca sie moimi dziełami. Natomiast moi rodzice twierdzą, że marnuje na to czas i że to głupie i że powinnam z tego wyrosnąć już dawno. Znam ten ból.
To moi rówieśnicy sobie ze mnie śmieszkują a rodzice mówią że jestem psychiczna i starają się mnie udobruchać ażebym malowała krajobrazy ;-;
Miałam dokładnie taką samą sytuację! Ojciec nie pozwolił mi iść do liceum plastycznego bo to "fanaberie". Przepisałam się do klasy kulturoznawczej i jeździłam na 3 dni w tygodniu do innego miasta na zajęcia z rysunku. Sporo mi to zjadło czasu i nerwów. Potem nie wierzył że pójdę na studia artystyczne. Do ostatniego roku mówił, że nie znajdę pracy. Nawet złożył mi w tym kontekście takie wigilijne życzenia, że się rozpłakałam z przykrości. Pracuję i zarabiam bardzo dobrze jak na osobę w moim wieku a już szczególnie po ASP i oczywiście to wszystko dzięki tatusiowi, bo mnie całe życie wspierał i wszystkim się chwali mną. Obrzydliwe.