#8Ypnr

Takich wyznań z pewnością było już sporo, ale ja staram się nikomu z mojego otoczenia o tym nie mówić, bo nie lubię robić z siebie wiecznie narzekającej ofiary. Uważam, że jeżeli jest jakiś problem to trzeba go rozwiązać, nawet wtedy kiedy jest trudny do przeskoczenia, ale... No właśnie "ALE". Kiedyś pojawia się taka granica, gdy człowiek ma już tych problemów serdecznie dość.

Co ważne w tym wyznaniu - od zawsze bardzo bałam się lekarzy. Wizyta to dla mnie męczarnia. Dzień przed wizytą zazwyczaj dręczą mnie biegunki, z nerwów boli mnie brzuch, robi mi się niedobrze, a czasami jest mi słabo. Nie pomaga mi powtarzanie w myślach, że to dla mojego dobra i zaraz będzie po wszystkim. Nic mi nie pomaga, a podczas wizyty nie umiem się wysłowić i zasycha mi w gardle. Zwłaszcza kiedy muszę pójść na wizytę do ginekologa. Jestem raczej introwertyczna, nieśmiała i bardzo nie lubię eksponować swojego ciała, bo to moja prywatna sfera, którą jestem w stanie dzielić tylko z osobą mi bliską. Dlatego każda wizyta u gina = hiobowe męki.

Wiadomo, każdy z nas ma jakieś choroby. Jakie mam ja? Akurat kobiece, intymne, hormonalne. Tak że najlepiej, żebym nie schodziła z fotela ginekologicznego. Jak nie problemy z brakiem miesiączki, to miesiączka trwająca 25 dni. Jak nie problemy z policystycznymi jajnikami, to HPV. Jak na złość. A to ostatnie to już w ogóle mnie dobiło, bo dermatolog wysłała mnie do lekarza, który według niej jest specjalistą w tej dziedzinie i nie spocznie, dopóki nie rozwiąże problemu. Zatem najlepiej nie zakładać majtek, bo cały czas trzeba pokazywać tyłek lekarzom i pozwalać sobie grzebać w genitaliach.

Tym HPV jestem kompletnie zdruzgotana, bo zachodzę w głowę, jak to się stało... Wiem, jaką drogą można się zarazić, ale w moim przypadku jest to niemożliwe. To już temat na inną historię.

Jestem tylko przerażona przyszłymi wizytami u lekarzy, których się boję i im nie ufam. Bardzo prawdopodobne, że zostałam zarażona podczas badania ginekologicznego. Nie chcę znowu iść do lekarza, ale nie chcę też być chora... czyli generalnie jestem w czarnej dupie i coraz bardziej zaczynam nienawidzić swojego ciała za to, że serwuje mi takie, a nie inne problemy. Mam już tego dosyć, chce mi się krzyczeć z bezsilności. Już chyba wolałabym mieć k*tasa na twarzy, bo przynajmniej nie musiałabym zdejmować majtek na każdej wizycie.
flaganapomniku Odpowiedz

dużego pecha trzeba mieć, by zakazić się tym wirusem bez kontaktów seksualnych... ale to niekoniecznie wina ginekologa. ktoś kiedyś mógł użyć twojego ręcznika, zdarza się i zakażenie przeniesione z matki na dziecko. olbrzymia liczba ludzie nie myje rąk po wizycie w toalecie, to coś mówi o przestrzeganiu zasad higieny w naszym społeczeństwie.

chyba większość kobiet nie znosi wizyt u ginekologa. ciebie można podziwiać - badasz się, leczysz, choć dla ciebie jest to aż fizyczna męczarnia. pokonywałaś już strach dla zadbania o siebie. to dużo znaczy. masz też wszelkie powody i prawo po ludzku mieć dość.

bardzo wielu ludzi mdleje ze strachu przy pobieraniu krwi. inni muszą nieziemsko walczyć ze sobą, by zapisać się do dentysty. w wielu z nas siedzą takie problemy. normalnych lekarzy czy pielęgniarek nie dziwią ani nie śmieszą takie przypadki - to codzienność. jeżeli jesteś w stanie zaufać komuś w danej przychodni (np. wiesz, że ciebie lub kogoś bliskiego dana osoba zawsze traktowała profesjonalnie albo że dany lekarz ma wiele opinii oceniających jego uprzejmość), powiedz tej osobie na początku wizyty, że się boisz. spróbują pomóc (mówię z doświadczenia z obu stron, pacjenta i pracownika).

może da się znaleźć sposoby, które choć trochę złagodzą problem? może jesteś w stanie wybierać lekarzy, którym np. ufa ktoś z twoich przyjaciółek czy rodziny? sprawdzić, czy dany gabinet zapewnia dostateczną prywatność? spróbować zasięgnąć porady u psychologa? przetestować jakiś rodzaj strategii relaksacyjnej? napakować się przed wizytą kupą endorfin z czekolady/biegania/muzyki?

trzymaj się. życzę powodzenia.

19941995

Bardzo cieply i mądry komentarz

Wrath1 Odpowiedz

To i tak miałaś szczęście, że przy tylu pielgrzymkach po ginach problem był tylko z eksponowaniem się. Zdarzają się tacy, którzy nie mają oporów, żeby zarzucić jakąś mądrością, o tym ile to ktoś nie powinien mieć już dzieci itp.

Waniliowabeza

Wrath, albo jak u mnie na patologii ciazy, 6 łbów gapiacych sie w moja wagine, tfuu studenci ginekologii 😒

Wrath1

A ze studentami nie jest przypadkiem tak, że musisz wyrazić zgodę?

Emika528

#waniliowa beza ja bym chciała aby student ginekologii obejrzał mój poród. Kiedyś będą w końcu odbierali poród/porody twojej córki/twojego syna żony/narzeczonej/konkubentki. Myślisz, że skąd taki położnik wie jak się odbiera poród? Co innego wiedzą teoretyczna a co innego praktyczna.

Wrath1

Jasne, że powinni mieć się na kim uczyć, ale to też potrzeba odpowiedniego „modelu”, że tak się wyrażę, są babki z taką psychiką, że cała sala studentów będzie im zwisać, a inne nie są znowu takie chętne, by pokazywać się akurat od tej strony komukolwiek innemu niż lekarz, dlatego zawsze się pyta o zgodę i oby tak zostało.

Waniliowabeza

Emilka wyluzuj, to byla ironia :) gdybym nie chciala to by mi sie nie gapili.
Na koncu spytalam, czy zapamietali co ordynator mowił :D
Ale nie kazda kobieta czuje sie pewnie w tej sytuacji, a czasami nie pytaja tylko wpierdziela sie na sale i tyle, a potem zostaje niektórym trauma. Wiec Emilko twoj poglad to twoj poglad, ty sobie dasz zagladac studentom a niektorzy nie.

bazienka Odpowiedz

wirusa hpv ma wiekszosc spoleczenstwa i on wylazi w okresach obnizonej odpornosci

bazienka

dlateog nie powinno sie np. oblizywac smoczka dziecku, brac od ludzi "lyka" czy "gryza"
calowac sie mozna na wlasne ryzyko ;p

Dragomir

W ślinie chyba go nie ma...

Waniliowabeza

Kiedys rozmawialam (nie pamiętam z kim) wirus hpv powoduje np kurzajki, wiec skoro zlapac go mozesz na basenie, pod prysznicem, podajac reke, to pewnie tez przez ślinę

owsiana

Waniliowa
Masz rację. Są różne rodzaje HPV, te wyskakujące jako kłykciny na strefach intymnych to zupełnie inny rodzaj tych "zwykłych" kurzajek na rękach i nogach. Opryszczka na ustach to też kolejna odmiana HPV:)

Freezerx

Owsiana: opryszczka to akurat najczesciej zupełnie inny wirus, bo HSV.

owsiana

Freezerx
Dzięki za info!

PastteLove Odpowiedz

HPV można zarazić się również od matki w trakcie porodu siłami natury. Moze to jest odpowiedź skąd to cholerstwo wzięło sie u ciebie? Robiłaś testy jaki typ/typy wirusa masz?

zjemcikota Odpowiedz

Zacznij dbać o odporność, to i HPV zniknie (a przynajmniej objawy w tamtych okolicach, choć szansa na pozbycie się go całkowicie też jest). Naprawdę.

MalaBestyja

znasz jakieś wiarygodne artykuły na ten temat? Chętnie bym poczytała.

zjemcikota

Postaram się rzucić okiem wieczorem na scholara albo na ncbi. Swego czasu sporo o tym czytałam. :)

Ale ogółem wirusy typu HPV manifestują objawy w momencie spadku odporności, bo wtedy układ odpornościowy sobie nie radzi z nimi. A gdy jest silny, to wirus pozostaje w latencji, bez objawów, a organizm może go zwalczyć (jeśli dobrze pamiętam może to trwać przeróżnie, nawet kilka lat). Kwestia balansu kto wygrywa.

Tak czy siak owoce z dużą ilością witaminy C, cebulą i czosnek w okresie zimowo-jesiennym są zbawienne i niezależnie od tego czy ktoś ma kurzajki, kłykciny czy inne pypcie - robią robotę. :)

zjemcikota

Żeby dobrze mnie zrozumieć - robią robotę w sensie zapobiegania powstawaniu wszelakich pypci. Gdy ktoś już jakiegoś ma, należy go usunąć, co też swoją drogą jest dobre, bo również stymuluje układ immunologiczny (krioterapie czy inne zabiegi są poniekąd 'inwazyjne' dla organizmu) szczególnie w tym konkretnym miejscu, gdzie wirus sobie siedzi. :)

damasgratisporfavor

Ale bzdury! HPV nie znika, tego wirusa ma się cały czas jak już się go raz złapie... Typów tego wirusa jest od groma, "pypcie" a problemy ginekologiczne związane z wirusem to zupełnie co innego i dbanie o odporność nie ma tutaj nic do rzeczy.

VieCuri Odpowiedz

Boże jak Ci współczuję, miałam kiedyś to choróbsko i tez zaraziłam się w internacie bez stosunku... Po zastrzykach nigdy więcej nie wróciło :)

Piekareczka Odpowiedz

My kobiety, to mamy przerąbane..
Ja w wieku 20 lat dowiedziałam się, że mam dwa ogromne mięśniaki, których jak wiemy - nie da się leczyć..
Życzę Ci dużo dużo zdrowia, aby wszystko się ułożyło

owsiana Odpowiedz

Ja zaraziłam się HPV prawdopodobnie przez niedokładne mycie rąk podczas zapalenia pęcherza za granicą:/ pamiętam jak pierwsza ginekolog z satysfakcją na ustach powiedziała, żebym zapytała męża gdzie się szlaja:/ dopiero ginekolog zajmująca się wymrażaniem kłykcin powiedziała, że wystarczy się po kimś dotknąć ręką/ ręcznikiem itp. Powiedziała też, że po wymrożeniu szanse żeby się odnowiło są znikome😌 córkę zaszczepię

Azus Odpowiedz

To się najlepiej podwiąż i połowa problemów zniknie!

damasu Odpowiedz

A może to nie HPV a zwykły fizjologiczny wygląd pochwy, też się zdarzają takdi narośle, które w ogóle nie są groźne.

zjemcikota

Myślę, że jeśli ktoś jej wymroził kłykcinę, po czym wróciła z powrotem w innym miejscu, to to jednak zasługa HPV. Ciężko pomylić to z fizjologiczną budową.

bazienka

nom, robia sie takie "kalafiorki" ( polecam google)

Dodaj anonimowe wyznanie