#8D2o4

Doniosłam na sąsiadów. Po kolei. Jestem w grupie ryzyka. Boję się tego dziadostwa, na szczęście mam możliwość siedzieć w domu. Z niepokojem obserwowałam sąsiadów, a właściwie ich nastoletnie dzieci, które non stop wychodzą z domu, wsiadają na rowery, czy przyjmują całe stado nastolatków pod swój dach. Dziwię się sąsiadce, że na to pozwala, jednak nie znamy się na tyle, żebym mogła to jakoś usprawiedliwić. Przyjeżdżają do niej co parę dni jacyś ludzie z dziećmi, może rodzina, może znajomi, kawkują wtedy na podwórku.

Czarę goryczy przelała impreza urządzona przez dzieciaki wielkanocnego wieczoru. Po prostu zgłosiłam imprezę na policję, a oni zajęli się resztą. Nie żałuję.
PaniPanda Odpowiedz

I bardzo dobrze

holusien

"W pewnym sensie izolacja, której jest poddawane całe społeczeństwo zachodnie, jest jak eksperyment więzienny Zimbardo. Przy czym strażnikami póki co są głównie nasi przyjaciele, rodzina i sąsiedzi. To oni pilnują tego, czy ty jesteś w należyty sposób uwięziony. Ten eksperyment więzienny z całą pewnością przeorze społeczeństwo i będzie przeżyciem pokoleniowym dla ogromnej rzeszy młodych ludzi. To doświadczenie uwięzienia zbuduje także poziom społecznej zgody na nadzór i inwigilację. Dla wielu to będzie nowa normalność." - Jarosław Lipszyc
Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że ci, którzy poświęcają fundamentalne wolności dla tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują ani na wolność, ani na bezpieczeństwo oraz zarówno wolność, jak i bezpieczeństwo ostatecznie stracą...

TylkoRaz Odpowiedz

Drogie Matoły:
„Trzeba by się zająć własnym a nie cudzym życiem...”, „Nawet we własnym domu i ogrodzie nie można robić co się chce”
Autorka właśnie zajęła swoim życiem. Dopóki dzieli się przestrzeń życiową z innymi ludźmi to niestety nie wolno robić co się chce. Na takiej klatce schodowej czy w windzie bardzo łatwo można zostawić wirusa, wciąż aktywnego. Wiecie, że właśnie teraz, po świętach mamy szczyt zachorowań? A wiecie dlaczego? To efekt świątecznych imprezek, pielgrzymek do rodzin i myślenia „ we własnym domu to się nie liczy”. Są łatwiejsze i mniej szkodliwe społecznie śmierci niż roznoszenie wirusa, na przykład skok z mostu. Polecam debilom nie potrafiącym zachować kwarantanny. Pozdrawiam z małego miasteczka na Podkarpaciu, gdzie po świętach drastycznie skoczyła liczba chorych i objęto ścisłą kwarantanną lokalne sklepy z powodu pojawiania się tam osób chorych...

Niemazeboli Odpowiedz

Nic mnie bardziej nie denerwuje jak nadgorliwi ludzie. Nawet we własnym domu i ogrodzie nie można robić co się chce. Skoro sie z nimi nie spotykasz to jakie to zagrożenie

Shadowcat7

No mogą zarazić innych ludzi? A oni kolejnych? I w ten sposób wzrasta ryzyko, że któraś z tych zakażonych osób wjedzie w kontakt z autorką. A nawet jeśli nie, to wzrośnie obciążenie szpitali.

bazienka

no sorry, jak mieszkasz w bloku albo nawet w ogrodzie to nie mozes zsobie napierdzielac glosnikami na fulla, bo to jest zaklocanie spokoju
w czasie epidemii tez sa okreslone przepisy, ktorych nalezy przestrzegac nie bez powodu
jak sie nie podoba zycie miedzy ludzmi, to wyprowad sie w jakies Bieszczady czy cos

MatkaZonaKochanka Odpowiedz

Trzeba by się zająć własnym a nie cudzym życiem...

Toczytoja

Właśnie chroni swoje życie. Nie przestrzegając zasad naraża się całe społeczeństwo na szkody.

WendyWu

"ich życie" może narazić jej życie

MatkaZonaKochanka

Napiszę jeszcze raz, trzeba zająć się własnym a nie cudzym życiem. Oprócz wirusa jest jeszcze coś takiego jak karma. Możesz wierzyć lub nie, ale i tak cię dopadnie. Nie znasz okoliczności, nie wiesz o co chodzi a szkodzisz innym. Zgłaszasz na policję zamiast zwyczajnie porozmawiać.

TylkoRaz

Oho, „karma” jako argument, żarty się skończyły.
Karyna detected.

bazienka

hahahah karma... karma wraca, zwirek tez ;p
rozumiem, ze tobie nie przeszkadzaja glosne imprezy sasiadow ani ryzykowanie zdrowiem i zyciem podczas epidemii przez sprowadzanie do siebie dziesiatek gosci regularnie?
siedzisz cichutko czekajac na jakas nagrode za brak reakcji?

335579 Odpowiedz

Ale pójście na rower czy kawa w ogródku z rodziną jakoś nie rozprzestrzenia wirusa. Nie wiem co rozumiesz przez "imprezę" na wielkanoc, więc nie będę przesądzał, ale mam wrażenie że przesadzasz z tym niepokojem. Izolujmy się, ale z rozsądkiem.

teodorr

Ale w wyznaniu była mowa o odwiedzinach znajomych\rodziny co parę dni, do tego wizyty nastoletnich dzieci, w mniejszej lub większej, ale nadal grupie. Nie rozumiesz, że wystarczy jedna zarażona i już jest problem? A tutaj nie wiadomo ile osób już się przewinęło (rodzina\znajomi i ich dzieci, nastolatki - to już i tak sporo) i to ja dodatek co parę dni co nie jest rzadkie.

Zmeczonaoddychaniem Odpowiedz

Popieram. Też bym zgłosiła.

Animka898 Odpowiedz

Tu autorka. Może trochę wyprostuje fakty, bo co dla niektórych kwarantanna nic nie znaczy. Ta rodzina sprowadza do siebie cały stos innych ludzi. Wszędzie dzieciaki, bez maseczek. Imoreza w Wielkanoc to były głośniki wystawione przez okno przez całe stado dzieciaków. Odwiedzają ich ludzie z małymi dziećmi, nie są to osoby mieszkające razem. Ja się boję. Jak się zaraże to idę pod respirator. Mamy wspólną skrzynkę pocztową chociażby.

princcess08

@Animka898 ja rozumiem, że się na nich wkurzasz, nie byli zbyt odpowiedzialni, ale czy aby trochę nie przesadzasz? Ten wirus wg opinii naukowców zostanie z nami już na zawsze. Masz zamiar na zawsze zamknąć się w domu i innych też? Będziemy się musieli nauczyć z nim żyć, jak z grypą. A bycie w grupie ryzyka nie oznacza od razu respiratora, nie popadajmy w paranoję. Osobiście znam ludzi z astma, którzy normalnie pracują i to z klientami, normalnie wychodzą i nie kładą się od razu pod respirator ani do szpitala. W końcu trzeba będzie zacząć żyć normalnie, nawet będąc w grupie ryzyka.

Toczytoja

Princcess08 wirus może być na zawsze, ale nauczyć się z nim żyć oznacza, że naukowcy stworzą szczepionkę i się zaszczepimy. Na grypę co roku są szczepienia, dlatego nie jest powodem, aby zamknąć całe kraje. Bycie w grupie ryzyka może to właśnie oznaczać. Zdajesz się nie zdawać sobie sprawy z powagi sprawy dla narażonych osób, one mogą zginąć. Prawda jest taka, że siedząc w domu rodziny nie wyżywisz, sytuacja jest trudna, ludzie się boją, bo albo mogą umrzeć od wirusa albo z głodu. Panika nie jest wskazana, ale moim zdaniem lepiej nie bagatelizować sytuacji, abyśmy nie stali się kolejnymi Włochami, gdzie ludzi chorych było więcej niż miejsc w szpitalu, przez co część musiała umierać w domach. Ta sytuacja nie będzie trwać wiecznie, więc póki trzeba stosujmy się do nakazów.

AutorWyzwania Odpowiedz

Mieszkacie w jednym bloku? Miałaś faktycznie możliwość się od nich zarazić? Czy po prostu wkurzało Cię to, że czują się bezkarni i podczas gdy reszta stosuje się do zasad, oni czują się ponad prawem?

bazienka

ale wiesz ze np. zaklocanie spokoju dziala niezaleznie od epidemii?
glosna muzyka w wiekszosci wkurza, niezaleznie od wirusa

badar2 Odpowiedz

a to Polska właśnie:))) tutaj uśmieszki, pogaduszki, a jak tylko jest okazja to wpychanie nosa w nie swoje sprawy i wzięcie sprawy w swoje spracowane ręce:)))ale tak żeby sąsiedzi się tylko nie dowiedzieli:))) a potem znowu uśmieszki, etc.

WendyWu Odpowiedz

Piąteczka

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie