#JydLk

Mogę o sobie powiedzieć, że jestem mężczyzną sukcesu. Mam własną firmę, dom, piękną żonę, którą kocham, wspaniałą córeczkę. Jednak mam pewien sekret. Coraz częściej łapię się na swojego rodzaju fetyszu kobiecych włosów. Po kryjomu oglądam rolki, przedstawiające zabiegi fryzjerskie na różnego typu włosach, np. ścinanie, farbowanie, prostowanie, kręcenie, rozczesywanie. Pragnę dotykać kobiecych włosów, czesać je, prostować itp. Nie chodzi o seksualne podniecenie. Bardziej jest to dla mnie, tak się chyba mówi, satysfakcjonujące. Często głaszczę włosy mojej żony i córeczki. Niedawno zatrudniłem u siebie w firmie młodą dziewczynę o bujnych, rudych, włosach. Marzę o tym, żeby kiedyś rozczesać czy rozprostować jej włosy. Czy jestem nienormalny?

#KQMjR

Historia z mojej pracy.
Pracuję na stacji od początku kwietnia. Zawsze bardzo się pilnowałam, żeby dobrze wydawać resztę i przy ostatniej wypłacie nie miałam żadnego manka.
W tym miesiącu zaczepiła mnie zastępczyni kierownika i powiedziała, że mam manko 209 zł.
Byłam w wielkim szoku, bo to jest niemożliwe, żeby ot tak jednego dnia dać klientowi 200 zł więcej. Nie spałam pół nocy, bo rozmyślałam, kiedy mogło się to stać. Kiedy miałam zmianę z tą zastępczynią, zapytałam, czy to może jakaś pomyłka jest, ale sprawdziliśmy zmianę przed, po – wszystko się zgadza. Wrzutki też były liczone i wszystko się zgadzało, więc gdzie są te pieniądze... Już w pewnym momencie chciałam dać za wygraną i pomyślałam, że no cóż, trudno, będę mieć mniej pieniędzy z wypłaty, ale zauważyłam, że przecież są kamery z każdej strony, więc poprosiłam kierownika o sprawdzenie kamer z tego dnia.
Długo monitoringu nie trzeba było oglądać, bo już kilka minut po przyjściu do pracy wyszłam na zaplecze, a mój miły kolega z pracy nabijał klientom towary na mojej kasie, i może to nie jest dowód, ale daje do myślenia. Godzinę później również wyszłam na zaplecze, a kolega rozmieniał u mnie na kasie pieniądze, a następnie podszedł klient, rzucił 200 zł na ladę i poszedł. Przemiły kolega nabił na mojej kasie paliwo, dosunął kasę i zabrał pieniądze z lady...
Na ten moment nie mogę powiedzieć do niego nic w tej chwili, a sprawą zajmują się kierowniczki. Czekam na moment, kiedy po prostu zapytam go, dlaczego to zrobił.

#Uneyk

Historia sprzed kilku lat.
Poznałam kiedyś mojego (byłego) chłopaka na imprezie. Nawet się numerami nie wymieniliśmy, po czasie poszukiwań odnaleźliśmy się i zaczęliśmy spotykać, ale nic między nami się nie działo – zależało mi na nim, nie chciałam do łóżka. Był wyrozumiały, nawet nie zachęcał, co sprawiło, że poczułam się szanowana, że nie zależy mu tylko na jednym. Minęło kilka miesięcy, zaprosił mnie do siebie przy okazji, było też jego dwóch kolegów. Przed spotkaniem zdecydowałam, że to będzie ten pierwszy raz, kiedy już sobie pójdą, a my zostaniemy sami w pokoju. Było dla mnie trochę niezręcznie, bo ich nie znałam, ale jakoś się rozwinęło  – i tu zaczyna się historia, ponieważ zaproponowali mi drinka... Graliśmy na konsoli i po pewnym łyku (czwartym) pamiętam tylko, jak wypadł mi pad z ręki, a ja zsunęłam się na bok po kanapie i zrobiło się ciemno. 
Następnego dnia obudziłam się naga i zdrętwiała, ledwo się ruszałam, a obok leżał „mój chłopak”, rozejrzałam się na boki i zobaczyłam na podłodze trzy prezerwatywy. Pytam, co się stało, chłopak powiedział: że mega się upiłam (czterema łykami drinka?bez przesady) i zaniósł mnie do pokoju, gdy przyszedł, ja sama się rozebrałam. Nigdy w życiu nie doprowadzam się do takiego stanu typu zgon czy urwanie filmu, tego drinka miałam zamiar pić całą noc, żeby być trzeźwą, bo chciałam spędzić z nim super noc, dlatego byłam w szoku, co on do mnie mówi. Udałam, że mu uwierzyłam, po czym zapytałam, skąd to, co tam leży na podłodze (trzy prezerwatywy). Przyznał, że próbował, ale ja nie chciałam (dziwne, że „pijana” wygląda, jakby wyraziła zgodę)...  Stwierdzam, że dali mi pigułkę i mnie zgwałcili. Wszystko mnie bolało i miałam zlepione włosy – myślę, że to była sperma, on zapewniał, że zwymiotowałam. Po jakimś czasie przejrzałam jego telefon i były tam zdjęcia i ja w tle, ledwo żywa, naga... Minęło tyle lat, a czasami o tym myślę, jakim cudem nie pamiętam po kilku łykach drinka, brak możliwości jakiegoś ruchu, po prostu sparaliżowana, jakbym była martwa (wnioskuje po zdjęciach). NIC, ZERO, nawet prześwitu tego, co robili i niby nawet po tym zwymiotowaniu choć trochę człowiek by wytrzeźwiał, skoro byłam niby aż tak pijana. Chciałam to tylko tu zostawić, abyście na siebie uważali, nawet na osobę, która wydaje się wam bliska i można jej zaufać... Ta noc miała być wyjątkowa. Jedynie cieszę się, że faktycznie nic nie pamiętam. 
Od tego wydarzenia przestałam ufać wszystkim – jeśli popijam drinka u znajomych, proszę, czy mogę go zrobić sama.

#cd2vI

Poznałem na siłowni dziewczynę. Nie jedną z tych, które truchtają sobie na bieżni, tylko weterankę ciężarów. Dobrze zbudowana, umięśniona, w przysiadzie ponad setka. Ze wszystkimi się znała, bo od kilku lat chodziła na tę siłownię. Zawsze pomocna, uśmiechnięta, no i piękna. To słowem wstępu.

Któregoś dnia zagadałem i nawiązaliśmy nić porozumienia, ale wydawało mi się, że inaczej niż z tymi wszystkimi ludźmi, z którymi się znała. Często trening wypadał nam razem, asekurowaliśmy się podczas wyciskania na ławeczce, pogadaliśmy o diecie i odżywkach, ot, taka fajna laska z siłowni. Z tym, że przestało mi to wystarczać. Chciałem ją wyciągnąć na kawę, ale wiadomo, taka rakieta, to musiałem się zebrać w sobie. Szczęście w nieszczęściu, że tego nie zrobiłem.

W środę dzień nóg, przychodzę na siłownię i widzę boginię. Przysiady, a na sztandze ledwo 40 kg. Podszedłem i zażartowałem coś, że zgubiła co najmniej 60 kg i ogólnie co to za ciężar. "A daj spokój, mam ochotę dołożyć, ale lekarz mnie postraszył, że w ciąży tyle nie mogę".

Tak, bogini jest w 5 miesiącu ciąży, ma sześciopak i bierze 40 kg w przysiadzie (bo musi).
Przegryw.

#Bi3iN

Miałem koło trzech lat i nie sprawiałem większych problemów moim rodzicom, jednak tego dnia postawiłem na nogi pół miasta.

Słoneczny, piękny dzień. Zaduch jak w autobusie latem. Mama pootwierała większość okien, żeby przewietrzyć mieszkanie. Doing - ktoś dzwoni do drzwi. Sąsiadka robi ciasto i zabrakło jej tortowej. Już się we mnie gotowało, czemu mama pomaga tej złej babie? Dobra, mama leci do kuchni po mąkę, a mały Piter mierzy wzrokiem znienawidzoną sąsiadkę. Rodzicielka wychodzi przed drzwi, nagle trzask - trzylatek zamknął się w mieszkaniu na dwa spusty. Obie babki wpadły w panikę. Trzylatek sam w domu na piątym piętrze z pootwieranymi na oścież oknami.
- Piotruś, Piotruś, otwórz te drzwi, kupię ci ten strój Batmana - próbowała mnie przekupić mama.
Piotruś nie posłuchał, krzyknął "pani Gabrysia to zła kobieta" i odbiegł od drzwi.

Dalej wyglądało to tak: z uwagi na brak skrzydeł u malucha, w efekcie możliwości zostania Piterem krwawym plackiem, straż pożarna zdecydowała się użyć dźwigu zamiast demolowania drzwi. Służby zatrzymały główną drogę, która przechodziła pod moim blokiem, tworząc nieopisany chaos w mieście, i z szybkością mojego idola Batmana dźwig pojawił się pod oknami. Strażak zastał mnie bawiącego się w brązowego power rangersa (smuciła mnie dyskryminacja kolorów, że nie ma brązowego), otworzył drzwi od środka i po 0,8483 sekundy już wyrywałem się z natarczywych objęć bliskiej zawału mamy.

Taka to moja historia.
Dla ciekawych: po pewnym czasie dostałem kostium Batmana i chodziłem w nim dzień w dzień, a ciasto złej pani Gabrysi wyszło ponoć z zakalcem.

#q3Yhj

Będąc w gimnazjum, spaliłam największego buraka w życiu.
Mój nauczyciel od informatyki (P) nie wymawiał "r". Podczas zajęć zebraliśmy się całą grupą do jednego komputera, aby zobaczyć jak robi się coś tam. Pech chciał, że był to mój komputer.

P: Zosiu (imię zmienione), wpisz el.
Więc wpisuję L.
P: Nie el. ELL.
Patrzę jak głupia o co mu chodzi - no przecież wpisałam L.
Grupa się śmieje, ja wciąż nie wiem o co chodzi...
P: Wpisz EL. EL jak Lomek.
Ja gały na wierzch, no nie rozumiem człowieka.
Grupa: R!! R jak Romek! Wpisz R, nie L!

I w tym momencie, moi drodzy, zarówno ja, jak i nauczyciel spaliliśmy buraka. Dobrze, że chociaż grupa się pośmiała :)

#dSTNZ

Opowiem wam historię, która pomogła mi stracić wiarę w ludzi.

Po koncercie Gunsów w Gdańsku stałam z moim chłopakiem w korku, w końcu musieliśmy się jakoś wygramolić spod tego stadionu. Nagle w okno samochodu zapukał jakiś chłopak i zapytał, czy jedziemy przez centrum, odpowiedzieliśmy, że niestety nie i już chciałam zamykać drzwi, ale dziewczyna, która była z tym chłopakiem, zapytała, czy moglibyśmy ich wywieźć chociaż na koniec ulicy, ponieważ ciężko było się przepchnąć przez ten tłum. Zgodziliśmy się, oni wsiedli, rozmawiamy i nagle dziewczyna pyta, czy jeśli nam zapłaci, to dowieziemy ją na dworzec, bo za 20 minut ma ostatni pociąg do domu, a następny przyjedzie dopiero po 5 rano. Zgodnie z moim chłopakiem stwierdziliśmy, że nie ma problemu.

I wiecie co? Już nawet nie chodziło o to, żeby nam zapłacili, tylko o to, jak zachował się ten chłopak. Złożyli się we dwoje i podali mi pieniądze, było tam może z 30 zł. Stwierdziłam, że to głupie brać od nich pieniądze, bo przewieźliśmy ich chyba tylko z 7 km, więc wzięłam rękę z tymi pieniędzmi za siebie i dziewczyna jeszcze nie zdążyła dobrze zaprotestować, a chłopak wziął je z mojej ręki. Akurat w tym momencie podjechaliśmy na dworzec i wysiadali z samochodu. Dziewczyna powiedziała do chłopaka, żeby zostawił pieniądze na siedzeniu, a sama pobiegła na pociąg.

Pieniądze na siedzeniu nie zostały. Wniosek jest taki, że chłopak okradł dziewczynę i nas, ona szybko wybiegła, a on spokojnie wyszedł z samochodu i poszedł w swoją stronę.

Zapomniałam dodać, że poznali się przypadkiem na tym koncercie. On jest z Poznania, a ona z jakiejś miejscowości w województwie mazowieckim.
Jeśli to czytasz, dziewczyno, to mam nadzieję, że zdążyłaś na pociąg i ten dżentelmen nie ukradł ci czegoś jeszcze.
Jeśli to czytasz, chłopaku, to pieprz się.

#zHExB

Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółkami o tym, kiedy po raz pierwszy widziałyśmy przyrodzenie dorosłego mężczyzny. Opowiadały o tym jak to one, hot 15, umawiały się z 19-latkami, jacy to oni nie byli świetni, a ja mam nieco inną historyjkę...

Byłam wtedy może w czwartej klasie podstawówki, szczerze mówiąc nie pamiętam. Był poranek, pewnie jakiś czas przed wystawieniem ocen, bo szłam do szkoły. Miałam na 8:00, więc się spieszyłam. Przechodziłam przez osiedle, mijałam bloki, aż ujrzałam jego - brudnego pijaka. Spał na podjeździe dla niepełnosprawnych jednego z bloków. Pewnie powiedzie: no co? Pijak jak pijak - wszędzie ich pełno. No właśnie coś go wyróżniało... Jak to powiedzieć... Prawdopodobnie przed zaliczeniem zgona zachciało mu się siku, no i... tak... leżał na podjeździe dla niepełnosprawnych z rozpiętym rozporkiem i sprzętem na wierzchu. Ja, jako starsza siostra dwóch chłopców, nie zdziwiłam się takim widokiem, jednak byłam ciekawa jak to wygląda z bliska, no bo jest chyba pewna różnica między penisami 50-latka a 3-letniego chłopca...
Podeszłam bliżej i gapię się w sprzęt pijaka jak sroka w gnat, aż... obudził się. Nagle po prostu przestał chrapać i zaczął pocierać oczy. Na widok małej dziewczynki bacznie obserwującej jego skarb uśmiechnął się tylko i zapytał: Nie chcesz może ślicznotko zobaczyć tego dzikusa w akcji?
Wystraszyłam się i uciekłam. Wiem tylko, że pan Mietek mieszkał kilka bloków dalej.

Sama się zastanawiam skąd pamiętam to tak dokładnie, ale takie rzeczy chyba wyjątkowo zalegają w pamięci xD

PS Jeszcze nigdy nie uciekałam tak szybko.

PPS Nie wyjdę za tego wariata, umarł 2 lata temu; zapił się.

#IugDt

Moja babcia uwielbia nowości. Gdy tylko na rynek wchodzi jakaś techniczna nowinka, od razu dzwoni do mnie z pytaniami "jak to działa?", "do czego służy? ", "ile kosztuje?". Nierzadko zdarza się, że ją kupuje, jeżeli uzna, że jest jej niezbędna.

Około pół roku temu, gdy siedziałam u niej przeglądając anonimowe, zapytała co takiego czytam albo z kim piszę, że się tak uśmiecham pod nosem. Oczywiście szybko wytłumaczyłam jej o co chodzi w tej stronce. Gdy tylko skończyłam mówić, przyniosła swój telefon i kazała mi wpisać nazwę i zapisać w ulubionych kartach. Szybko załapała o co chodzi i wciągnęła się w lekturę pierwszego wyznania.

I tak właśnie do dziś mamy zwyczaj, że co tydzień siadamy i czytamy sobie najlepsze wyznania jakie zobaczymy w danym czasie, popijając herbatkę ziołową.

Babciu, jeśli to czytasz, wiedz, że jesteś najlepszą babcią na całym świecie!

#919uB

Dostaliśmy bana na mycie się, mówię serio.
Po ślubie zamieszkałam z mężem w jego rodzinnym domu. Każdy nam odradzał, mówił, że źle to się skończy, ale ja wiedziałam lepiej, mówiłam, że mam zajebistych teściów i jak się dorobimy, to pójdziemy na swoje. Jednak teściowie w końcu pokazali swoje oblicze i już miesiąc po ślubie miałam ich serdecznie dosyć, ale ostatnio przegięli wszystko.
Zazwyczaj to oni kąpią się najpierw, a potem my, bo oni przynajmniej po godzinie potrafią się kąpać. Ostatnio zaczęli myć się po godzinie 21, więc zanim oni się wykąpią, jest po 23 i my już po prostu zasypiamy.
Poprosiłam męża, żeby poprosił ich, żeby szybciej się myli albo szli chwilę wcześniej, bo oni i tak nie robią nic oprócz oglądania telewizji wieczorem.
Teściu zaczął awanturę, że to jego dom, że będzie się mył, o której on chce, a my nie będziemy mu mówić co, o której i ile czasu ma robić, po czym powiedział, że dla niego to my możemy się nie kąpać.
Mąż w złości powiedział, że okej, nie musimy się myć.
Teść wziął sobie to do serca...
Rozpala i grzeje wodę tylko dla siebie i teściowej, po czym zamyka łazienkę na klucz.
Od tygodnia kąpiemy się w domu moich rodziców, a o skorzystaniu z toalety w nocy nie ma mowy :/
Dodaj anonimowe wyznanie