Postanowiłam dla zdrowia cery zrobić sobie dzień #nomakeup.
Schodząc rano na śniadanie, na mój widok brat potknął się na schodach i powiedział:
„Weź ty się pomaluj, bo jakbym w nocy cię tak zobaczył, tobym na zawał zszedł”.
Pozdrawiam wszystkich kochanych braci!
Kilka gorzkich słów prawdy dla wszystkich, którzy delikatnie mówiąc, są plus size i chcą przestać być plusem...
Jestem zwykłym facetem, moją pasją jest dbanie o swoje ciało, od 5 lat pracuję nad nim, ale tylko na własną rękę. Nie chodzę do dietetyka albo trenera personalnego, jem, ćwiczę i uczę się tylko z ogólnodostępnych źródeł ľ internet, książki i doświadczenia innych ludzi.
Historia właściwa – znajoma, która jest mega plus size, wpadła na pomysł, by schudnąć i to ja miałem jej w tym pomóc. Na samym początku zastrzegłem, że nie mam żadnych uprawnień, szkoleń, nie jestem tak popularnym personalnym i że mogę pomóc, ale będzie musiała też poznać własne ciało i sama nad nim dużo pracować. Na siłowni wspólnie ułożyliśmy jej plan, który był w mojej opinii odpowiedni do jej totalnego braku formy i kondycji.
Nie wdając się w szczegóły, powiem tak – dziewczyna nie dała mi żyć, każdy posiłek, przekąskę, wyjście na spacer itp. chciała konsultować ze mną.
Po 2 miesiącach przy okazji spotkania ze znajomymi i wypiciu kilku drinków za dużo owa już była znajoma wyjechała na mnie, że OBIECAŁEM, że schudnie i będzie fit, a tymczasem nie zrzuciła nawet 5 kilogramów i nic jej to nie daje, że ja ją oszukałem, bo przecież skoro ja wyglądam dobrze, to mogłem jej powiedzieć prawdę jak to zrobić i ona też by tak wyglądała... Tłumaczenie się było bez sensu... Więc zapytałem tak prosto z mostu – ile lat jadłaś, piłaś i kompletnie nie dbałaś o swoje ciało? Pięć? Dziesięć? Czy może od zawsze, więc dwadzieścia cztery? I wszystko, te lata zaniedbań, chciałaś naprawić w dwa MIESIĄCE? Mi zajęło pięć lat, żeby poznać swoje ciało, nauczyć się odpowiednio jeść i ćwiczyć (wiem, że z trenerem i dietetykiem można szybciej, ale ja chciałem sam). Jedz, pij, ćwicz i ucz się, jak działa twój organizm, a osiągniesz sukces, ale nie w kurna dwa miesiące...
Oczywiście znalazły się osoby, które uważają mnie za szowinistę i chama, ale na szczęście większość się ze mną zgodziła.
Od tamtej pory kategorycznie odmawiam pomocy – i tak będę tym najgorszym, jak coś nie wyjdzie.
Rozwalają mnie ludzie z mentalnością typu „jak nie chcesz dziecka, to jesteś egoistą” oraz „jak nie lubisz zwierząt i nie chcesz zwierzęcia, to jesteś złym człowiekiem”. Nie chcę i nie przepadam ani za dziećmi, ani za pieskami, kotkami czy innymi zwierzakami. U innych mi nie przeszkadzają, ale ode mnie niech się trzymają na dystans. Wkurza mnie, że każdy usiłuje mi jakąś żywą istotę wcisnąć albo mnie namawia na dzieciaka, bo „zegar biologiczny tyka”, albo na pieska, bo to „najlepszy przyjaciel”. Szkoda, że ci ludzie nie ogarniają, że to żywe istoty, którymi trzeba się opiekować, a nie każdy chce brać na siebie dodatkowy obowiązek i odpowiedzialność. Bo zrobić dzieciaka czy adoptować zwierzaka to nie sztuka. Ale wychować, jak się okazuje w wielu przypadkach patologii rodzinnych czy przypadkach pogryzień przez wściekle psy – już tak.
Mam obsesję na punkcie prania...
Uwielbiam ten moment, kiedy uzbiera mi się wystarczająca ilość ubrań, żeby móc włączyć pralkę.
Kocham zapach płynów do płukania, na ich wybór poświęcam w sklepie dużo czasu.
Najlepszą częścią jest jednak wieszanie czystych i pachnących ubrań, to mój rytuał. Najpierw wyjmuję najmniejsze rzeczy, starając się wieszać je zgodnie z kolorami. Cieszę się na samą myśl, że kiedy pranie wyschnie, będzie można je wyprasować i powkładać do szafki.
Ot, takie małe dziwactwo.
Jestem studentką I roku. Od września mieszkam ze współlokatorami, którzy jako para, piastują osobny pokój 2-osobowy. Na przełomie października/listopada nie zdarzały się jakieś specjalne incydenty, ot czasem jakieś kłótnie, bądź podniesienie głosu. Wszystko zmieniło się na początku stycznia, kiedy to coraz częściej słyszałam z ich pokoju trzaski, stukoty, ewidentnie, jakby chłopak ją bił.
Na początku nie reagowałam, bo nie byłam tego pewna, a żeby nie wyjść na idiotkę, postanowiłam cierpliwie poczekać i sprawdzić, czy rzeczywiście mam rację. Dodam również, że nie wyglądali i nie zachowywali się jak patologiczna para - oboje studenci, studiujący naprawdę poważne kierunki. Sytuacja zdarzyła się jeszcze w styczniu ze dwa, trzy razy, czasem słysząc, jak podnosi na nią głos lub każe jej coś zrobić. Powoli na poważnie zaczęłam się bać, aby i mi nie zrobił krzywdy, gdyż nie raz mijaliśmy się w przedpokoju lub w kuchni.
Wczoraj jednak sytuacja zdarzyła się po raz kolejny, lecz prócz specyficznych trzasków i gróźb, usłyszałam jej pisk i pojękiwanie. Obudziła się we mnie feministyczna natura i z uporem gestapowca, waliłam do drzwi, krzycząc:
- Otwieraj ty chory pojebie!
Pokój ucichł. Słychać szelest szybkiego krzątania się po pokoju i ubierania ciuchów, a następnie drzwi zamknięte na kluczyk, przekręcają się, ukazując mi dwoje zdziwionych ludzi. Rozpoczęłam swój wściekły wykład, że co on sobie wyobraża, że to jest kobieta, że jak szanuje swoją własną dziewczynę, że... No właśnie.
Zostałam uciszona i powoli zostało mi wytłumaczone, że chłopak z dziewczyną uprawiają... sado-maso. Wytłumaczyli mi skrupulatnie każdy zabieg od początku stycznia, pokazując nawet połowę swojego sprzętu, który zamawiają przez internet. Gwałtowne trzaski okazały się małym, skórzanym pejczykiem, a przeraźliwy pisk - rozkoszą zakneblowanej kobiety.
Nigdy nie czułam się tak głupio, ale po wszystkim, uśmialiśmy się i chyba po raz pierwszy zaczęliśmy się ze sobą kontaktować, jako współlokatorzy, urządzając wieczorną popijawę. :)
Używam Tindera wyłącznie by poznawać facetów na jedną noc. Przyznaję się do tego otwarcie zaraz na początku rozmowy, by nie tworzyć ewentualnych złudzeń. Potrafię tego samego dnia trafić z właśnie poznaną osobą do łóżka.
Nie mówię tego nikomu kto mnie zna, bo boję się oceny. Społeczeństwo raczej nie popiera moich wyborów życiowych. Ale mi się ten styl życia podoba i na razie nie chcę się z nikim na stałe wiązać.
Gdy byłem mały, wstawałem bardzo wcześnie. Pewnego razu koło godziny 7 w sobotę byłem bardzo głodny, więc pobiegłem do pokoju mamy i zacząłem ją budzić, błagając, by zrobiła mi kanapkę. Mama odpowiedziała, że za chwilę, bo jest bardzo zmęczona.
Poczekałem chwilkę i ponownie rozpocząłem budzenie. Kolejny raz mama odparła, żebym poczekał. W ciągu następnych 30 minut powtórzyło się to kilkukrotnie. W końcu byłem tak głodny, że wpadłem na jedyny racjonalny (w moim mniemaniu) pomysł obudzenia mamy – złapałem kota i rzuciłem go jej na twarz...
Przez następne kilkanaście minut uciekałem przed mamą, oczywiście bez kanapki.
Mój chłopak jest początkującym pisarzem. Dziś zdradził mi pewną tajemnicę i powiedział mi, że najlepsze pomysły na jego opowieści przychodzą mu podczas spotkań ze mną.
W sumie powinnam być zadowolona, gdyby nie fakt, że on pisze tylko opowiadania grozy i horrory.
Przez wiele lat, kiedy byłam małym dzieckiem, byłam przekonana, że czcionkę Times New Roman wymyślił dla Worda mój tata (ma na imię Roman).
Przez ten czas byłam z niego bardzo dumna, że osiągnął tak wielki sukces.
Moja historia przydarzyła mi się całkiem niedawno, gdy wybrałam się do centrum na zakupy. Chodząc po sklepach, zauważyłam, że ludzie się na mnie patrzą, i to nie tak, że ukradkiem, tylko się wgapiają. Pomyślałam, że może mam coś na twarzy, Wyciągam telefon, przeglądam się i raczej wszystko jest okej.
Ignorując spojrzenia wszystkich, idę do następnego sklepu, gdzie zakupiłam kilka rzeczy. Stoję już w kolejce i widzę, że dalej każdy się na mnie patrzy. W końcu podchodzi jakaś starsza kobieta i prosi, abym poszła z nią na bok. Uśmiecha się łagodnie i mówi: „Dziecko, zaczęło ci się”. Na co ja, nie rozumiejąc, o co chodzi, pytam, co mi się zaczęło. „Okres”. Podziękowałam pani i od razu udałam się do łazienki. Następnie czekałam w niej kilka godzin na siostrę, aż przyjedzie z podpaskami i z ciuchami na zmianę, ponieważ miałam ogromną plamę na jasnej spódnicy.
I cały czas zadaję sobie pytanie: czy ludziom tak trudno było po prostu podejść i mi o tym powiedzieć?
Pani, która powiedziała mi o tym, jestem ogromnie wdzięczna i bardzo dziękuję za pomoc.
I mam nadzieję, że w przyszłości nie zaliczę już takiej wpadki.
Dodaj anonimowe wyznanie