Jak jeszcze chodziłem do szkoły, to po internecie krążyła informacja, że w USA jakiś uczeń dostał samochód za 100% obecności.
Nie jest to jakieś osiągnięcie, ale mi też zupełnie przypadkiem się to udało. Dostałem notes z kalendarzem, długopis, smycz i dyplom.
Za wszystko kazali wcześniej zapłacić. Zapłaciłem...
Pojechałem na Erasmusa do Czech z moim przyjacielem. Po co ja się na to pisałem... Myślałem, że będzie dobrze, poznam kilka osób i pozwiedzam, jednak nie. Wszystko się spieprzyło już od drugiego dnia, gdzie popełniałem błędy, przez co izolowałem się od różnych znajomych. W końcu doszło do tego, że mój najlepszy przyjaciel nie był ze mną w pokoju, tylko siedział większość dnia z innymi znajomymi, a w końcu wkurzył się na tyle, że zmienił pokój. Naprawdę się z tym źle czuję, bo mogę stracić jednego z moich najlepszych przyjaciół, a nie potrafię dobrze zawierać znajomości. Da się to jakoś naprawić?
Będąc smutnym, czuję się bardziej człowiekiem.
Mam 18 lat, wiem że jestem młodziutki i całe życie przede mną, ale nie mam i nigdy jeszcze nie miałem dziewczyny, a koledzy w moim wieku zaczęli się coraz bardziej uganiać za dziewczynami, wyrywać je itp. Mam bardzo dużo dobrych koleżanek, które mnie bardzo lubią, z niektórymi nawet przytulę się na powitanie i pożegnanie. Stać mnie nawet na to, aby powiedzieć im miłe słówko. Mam też kilka bliskich przyjaciółek. Niestety jestem bardzo nieśmiały i nie wiem jak z tym walczyć. Jak chcę którąś poderwać, umówić się z nią, to zawsze się krępuję i drżę z obawy, że zrobię z siebie idiotę i się zbłaźnię. Przyjaźnię się z wieloma dziewczynami, ale jeszcze większym problemem jest to, że z żadną nie mam wspólnych zainteresowań, nie interesuję się tym, czym one się interesują i na odwrót. Moi rodzice twierdzą, że mam jeszcze czas i całe życie przede mną. Tylko ja nie wiem, jak walczyć z nieśmiałością i co zrobić, żeby któraś z lubianych przeze mnie dziewczyn stała mi się bliższa. Jestem bardzo młody, ale chciałbym już sobie znaleźć sympatię.
Przedszkole, pierwsza połowa lat 90. Wtedy to zaczęły do sklepów wchodzić różne bajery papiernicze. I między innymi przeźroczysty klej w tubie przypominającej kształt szklanej butelki coca-coli. Ten istny cud marketingu miała jedna z moich koleżanek.
Razem z koleżankami pod koniec dnia namówiłam inną, której nie lubiłyśmy (donosiła, nie potrafiła się bawić z nami wspólnie i nas biła), żeby wypiła, bo to taka coca-cola.
Wypiła, nie umarła, ale miałyśmy 3 dni spokoju, bo dostała rozstroju.
Do tej pory nikt nie wie, że to przez nas.
Dzieckiem będąc, myślałam, że podpaski to takie pampersy dla dorosłych. Więc kiedy mamuś zajęła się swoimi sprawami, zakradłam się do łazienki i z zapartym tchem założyłam sobie taką podpaskę. Nie wiem co mi odbiło, ale postanowiłam zrobić test wytrzymałości.
Pierwszy raz w życiu sama wyprałam spodenki.
Kiedy byłam mała, moja mama mnie czymś rozzłościła. Musiała gdzieś wyjść, zostawiając mnie samą w domu, a ja, nie wiedząc co zrobić, w ramach "zemsty" stanęłam tyłem do okna i ściągnęłam spodnie, świecąc gołą dupą przed oknami sąsiadów.
Nie wiem co miałam wtedy w głowie.
Wielu facetów kręcą u kobiet dołeczki na plecach, nad pośladkami. Część moich koleżanek wiele by dała, aby te dołeczki posiadać.
Mam to szczęście i mogę się takimi wydatnymi dołeczkami pochwalić.
Problem w tym, że jestem mężczyzną.
Mam nadzieję, że przekażę to w genach córom.
Szukałam kiedyś pracy. Jakiejkolwiek. Zobaczyłam ogłoszenie w Biedrze i poszłam na rozmowę. Okazało się, że „nie mam wystarczających kwalifikacji”, żeby rozkładać towar na półkach, sprzątać i kasować...
Niedługo później dostałam pracę w sądzie. Miałam wystarczające kwalifikacje. Tylko płacili mniej niż w Biedrze.
Pozdrawiam miłą dziewczynę, którą zaczepiłem, żeby oddać portfel, który jej wypadł, na co uzyskałem odpowiedź: Goń się, pało...
No luz... Dziena za 4 stówki!
Dodaj anonimowe wyznanie