#W23Q8
Wszystkie dziewczyny mnie uwielbiały :D
#HR0EP
Pewnego dnia wybrałam się z moją 6-letnią siostrą na spacer do parku. Idąc w stronę placu zabaw, ujrzałam leżącego pod drzewem mężczyznę. Wystraszyłam się. Podeszłam bliżej. Na ławce siedziała starsza pani, zapytałam, czy sprawdziła, co się stało i czy w ogóle wie, co się stało. Otrzymałam następującą odpowiedź: „To jakiś pijak, zostaw go”. Ja jednak postanowiłam sprawdzić tego pana. Okazało się, że jest nieprzytomny, na dodatek nie oddychał. Zaczęłam go reanimować (przeszłam wiele kursów, interesuje mnie pierwsza pomoc). Poprosiłam starszą panią, czy może zadzwonić na pogotowie. Nawet nie odpowiedziała. Wstała i po prostu sobie poszła. Sama więc zadzwoniłam po karetkę. Przyjechali po 10 minutach. Przedstawiłam im całą sytuację. Wiecie co mi jeden z ratowników powiedział? Że gdyby nie ja, tego pana by już z nami nie było. Dodał, że mało jest osób, które pomagają w takich przypadkach.
Czuję się naprawdę dumna.
PS Samo zadzwonienie po karetkę jest dużym czynem. Pomagajmy.
#ghSRr
Pewnego dnia dowiedziałem się, że potraktował ją w bardzo nieprzyjemny sposób, a ta postanowiła z nim zerwać. Widząc, jak załamała ją ta sytuacja, postanowiłem wkroczyć. Spotkałem się z nią, wysłuchałem, co ma do powiedzenia, wyżaliła mi się, że nie wie, co dalej robić, że jest jej ciężko, bo sądziła, że to będzie „ten jedyny” itp. Ja słuchałem, potakiwałem, do czasu, aż mnie coś wzięło. Postanowiłem wywalić jej taką mowę motywacyjną, jakiej w życiu nie słyszała. Zacząłem prawić jej komplementy, że jest wspaniałą osobą, że każdy zasługuje na szansę, że nie zawsze jest w życiu tak, jak tego chcemy, ale trzeba się pozbierać (moje doświadczenie życiowe ogranicza się co najwyżej do paru historyjek na anonimowe.pl, ale co tam, słuchała jak najęta). I na koniec dodałem, że zawsze trzeba odnaleźć w sobie motywację do podjęcia odpowiednich działań i tak też powinna zrobić.
Ona, zadowolona, że ktoś ją zrozumiał, wzięła sobie moje rady do serca. I wiecie, co zrobiła? Dosłownie następnego dnia postanowiła mu wybaczyć, wrócili do siebie, a teraz im się układa, bo tamten się ogarnął i postanowił ją traktować jak należy.
Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
#VEowK
Później po nim była dziewczyna, której się spodobałam, ale ledwo ją znałam. I niby też na nią zwróciłam uwagę, ale nie było to nic szczególnego. Z kolejnym rokiem i kolejnym zauważyłam, że zaczęłam się strasznie podobać samym dziewczynom...
Nie czułam się z tym dobrze, było coraz więcej dziwnych sytuacji, zaczęłam się dystansować od dziewczyn.
Ostatecznie wyszło na to, że ścięłam włosy, bo chciałam się przestać podobać chłopakom. Teraz powinnam zapuszczać włosy, by przestać podobać się dziewczynom. Cóż za paradoks, drodzy państwo....
#4H2Vy
Około 3 minuty później stało się. Nagle poczułam ciepło między moimi nogami. Pomyślałam wtedy: "Nie, to nie może być to, tylko nie to!". Zamknęłam oczy. Czułam ciepło nie tylko między nogami, ale też na nogach. Zaczęłam krzyczeć. Wszyscy obrócili się w moim kierunku, patrzyli na mnie, niektórzy zaczęli się śmiać. Zrozpaczona wybiegłam z klasy i zamknęłam się w łazience. Płakałam, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. Nie wychodziłam z toalety przez długi czas. Dopiero gdy przyszła pani pedagog, zaczęłam z nią na spokojnie rozmawiać. Do domu wróciłam z rodzicami w samochodzie. Po powrocie wzięłam prysznic i rzuciłam się z płaczem na łóżko.
#mH8su
Wieczory spędzamy zazwyczaj razem. Zawsze po kąpieli pytam, czy idzie się myć i zawsze dostaję odpowiedź: „Rano się wykąpię, teraz jestem już śpiąca”. Oczywiście rano je śniadanie, przemywa twarz i idzie do pracy. Co trzy dni myje głowę pod zlewem. W związku z tym jako grę wstępną obrałam sobie wspólny prysznic. Wtedy przynajmniej mam pewność, że moja dziewczyna jest czysta.
Rozmowy na ten temat kończą się kłótnią. Nadia wygląda na zadbaną. Jest śliczna. Nie śmierdzi. Zmienia bieliznę. Kocham tę dziewczynę całym sercem, ale jednocześnie mnie obrzydza.
#qJ1gX
Miałam kilka dni praktyk na oddziale z ludźmi chorymi na białaczkę. Był tam chłopak, który przychodził na chemię, jako że był mniej więcej w naszym wieku, lubiłyśmy z nim gadać o wszystkim i o niczym, żeby czas nam szybciej zleciał. Ostatniego dnia praktyk w przerwie stałyśmy na korytarzu przy jego sali i czekałyśmy na opiekunkę roku. A że był to piątek, to wszystkie trajkotałyśmy jak najęte, jak to będziemy się świetnie bawić w klubie, podrywać kolesi itp. Myślałam wtedy, że jestem taka super, że wszyscy mnie lubią itd. Ale zauważyłam podczas tej rozmowy, że ten chłopak siedział na łóżku, z kapiącą powoli chemią, i słuchał naszej rozmowy. Nigdy nie zapomnę, jak się do mnie uśmiechnął, ale nie było w tym ani grama radości, był jedynie smutek i żal. Wstrząsnęło mną to do głębi.
Po kilku miesiącach ktoś z moich znajomych udostępnił na Facebooku jego zdjęcie, a pod nim informację z miejscem i czasem pogrzebu tego chłopaka. Dostałam wtedy dosłownie z liścia i zaczęłam powolną wewnętrzną przemianę, lecz nigdy sobie nie wybaczę tego, jaką przykrość i jaki smutek musiała w nim wywołać nasza idiotyczna rozmowa.
#ffqR8
Jest duża szansa, że dziecko to usłyszy i potraktuje jako wyzwanie.
#RuRXe
Moi starsi bracia próbowali wmówić mi, że jestem adoptowany. Miał miejsce następujący dialog:
– Rodzice nie mówili ci, że jesteś adoptowany?
– Nie, nie mówili nic takiego.
– Pewnie pomyśleli, że jak ci dobrze jest, to nie będą ci mówić prawdy, żeby cię nie denerwować.
Z tym wszystkim poszedłem do mamy i spytałem:
– Mamo, czy ty byłaś przy moich narodzinach?