#7WJM3
Jeśli ktoś liczy na umoralniające albo śmieszne wyznanie to ono takie nie będzie. Chyba że śmieszy Was ludzkie nieszczęście i wielki żal post.
Jestem z chłopakiem ponad dwa lata, ale to chyba do historii mało ważne. W każdym razie jebie się ostatnio solidnie, ale nie wiem czy to już ten moment, kiedy gorzej być nie może.
Od jakiegoś czasu towarzyszy nam całkowite niezrozumienie. Dziś to już chyba jakieś kuriozum nastąpiło. Niby fajnie, leżymy, przytulamy się. W duchu się modlę, żeby to jeszcze chwilę potrwało, żeby nie brał tego pierdzielonego telefonu ani innego rozpraszacza. Powiedziałam na głos, że kiedyś wieczorami leżeliśmy i gadaliśmy do nocy i fajnie się przytula i mam cichą nadzieję powtórzyć to dziś...
Wojna, która się z tego rozpętała sprowokowała, że zostało mi wykrzyczane w twarz, że wyładowuję na nim swoją desperację związaną z utknięciem w rozwoju. Że ogólnie ciągle się czepiam, że nie ogarniam mentalnych podstaw dyskusji, BO twierdzę, że najlepiej wiem co czuję, a przecież na pewno lepiej widzi to osoba z boku. Jeszcze luby wypracował sobie, że jak go dwa razy klepnę to jestem na niego zła. Paranoja totalna.
On nie chce iść na terapię, bo twierdzi, że ja i tak wszystko zmanipuluję przed terapeutą/terapeutką. A ja czuję, że się wypalam i że psychicznie tego dalej nie udźwignę. Nie wiem czy decyzję już podjęłam, może nieświadomie. Usłyszałam też, że “dostałam żółtą kartkę” i co z nią zrobię to już moja sprawa.
Czy to jest normalne? Czy to podchodzi pod przemoc? Czy będzie lepiej?
Ja pierdole, mam 27 lat a się czuję jakbym duchem dobijała 90.
Pierwszym sygnałem do ucięcia tego były same pojawiające się wątpliwości. Drugim idące za nimi złe samopoczucie. Trzecim reakcja partnera na to, gdy próbowałaś z nim to przepracować.
Paradoksalnie powinnaś posłuchać jego rady i postawić na rozwój, a pierwszym krokiem na tej drodze powinno być wycięcie go ze swojej codzienności i otoczenia. On dał Ci żółtą kartkę, Ty daj mu czerwoną, a najlepiej dwie.
"On nie chce iść na terapię, bo twierdzi, że ja i tak wszystko zmanipuluję przed terapeutą/terapeutką" - on już wie, że masz rację i boi się to usłyszeć od terapeuty. Zawijaj się
Rzuć go jak najszybciej!
Przerwa dobrze by wam zrobiła.
Przerąbane tak już do końca życia, będziecie się ze sobą męczyć dopóki śmierć was nie rozłączy. Najlepsza rada się nie wiązać, miłość ręcznie załatwiać i spokój duch bezcenny.