#7V5K2

W dniu swoich 20. urodzin dowiedziałam się, że moje złe samopoczucie to nie wina stresu, a po prostu choruję i to poważnie. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym lekarz chciał w delikatny sposób powiedzieć mi o tym, że nigdy nie będę mogła zajść w ciążę, a ja zamiast się załamać stwierdziłam, że to jedyny plus mojej choroby.

Lata mijały, po czasie poznałam mężczyznę, z którym się związałam. Nigdy nie zabezpieczaliśmy się, bo po prostu nie było ku temu powodów, gdy kilku lekarzy zapewniało mnie, że moje szanse na zajście w ciąże są praktycznie zerowe.

Pamiętam doskonale tamten dzień, obudziłam się rano i czułam się wyjątkowo słabo. Nie wiem czemu, ale miałam jakieś dziwne przeczucie, że coś jest nie tak i pomyślałam właśnie o ciąży. Idąc do apteki śmiałam się do siebie, że to przecież niemożliwe, więc tylko marnuję czas, a za te 10 zł za test ciążowy mogłabym kupić coś lepszego na śniadanie. Gdy na teście zobaczyłam dwie kreski, w pierwszej chwili byłam pewna, że test jest wadliwy. Przecież nie mogę zajść w ciążę... Na widok wyniku kolejnego testu po prostu zemdlałam. Byłam w tak ogromnym szoku, a jednocześnie ogarnęła mnie panika i potworny strach. W moim życiu nigdy nie będzie miejsca dla dzieci, nie chcę ich. Dodatkowo moja choroba mogłaby doprowadzić do tego, że ciąża pogorszyłaby mój stan.

Gdy mój narzeczony wrócił z pracy, zapłakana i zdruzgotana pokazałam mu test. Pamiętam, że bałam się tylko jednego - opcji, że mój ukochany będzie oczekiwał ode mnie, że to dziecko urodzę albo po prostu sprawię mu ból tym, że usunę ciążę. Jednak on wykazał się niesamowitym wsparciem i zrozumieniem. Sam pomógł mi w zamówieniu tabletek, a następnie pomagał i wspierał przy ich braniu. W odczuciu było to takie samo jak miesiączka, ale bardziej bolesna. Wszystkiemu towarzyszyły jeszcze wymioty i biegunka, ale to efekt leków. Mimo tego poczułam ogromną ulgę. Moment, w którym wiedziałam, że już jest po wszystkim był chyba jednym z najszczęśliwszych w moim życiu.

Od tamtej pory miną niedługo 4 lata. W międzyczasie zdążyłam wyjść za mąż i ułożyć sobie życie. Jednak ani trochę nie żałuję mojej decyzji, gdyby cofnąć czas postąpiłabym tak samo. Bycie w ciąży oraz macierzyństwo byłoby dla mnie najgorszym koszmarem. Nie chcę sobie nawet tego wyobrażać. Obecnie czuję się szczęśliwa, mam kochającego męża i spokojne życie. Jednak aborcja zostawiła na nim jakiś ślad. Od tamtej chwili stosuje zabezpieczenie, mimo tego, że lekarze zapewniają, że ciąża przy mojej chorobie to cud, a donoszenie jej byłoby jeszcze większym cudem. Po prostu chce mieć pewność, że taka sytuacja już nigdy się nie powtórzy.
atomowatruskawka Odpowiedz

Zawsze mnie w takich historiach zastanawia, czy takie przypadki jak Twój wynikają z tego, że lekarz faktycznie popełnił dawno temu błąd, diagnozując kobietę jako bezpłodną, czy może jednak dopuszczał możliwość ciąży, ale z jakiegoś powodu zachował to dla siebie, bo prawdopodobieństwo zajścia w nią było bardzo małe, wręcz znikome (co nie oznacza, że warte bagatelizowania).

Feniks06

A co w tym dziwnego? Jej szanse na zajście w ciążę były niemal zerowe. Słowo klucz... NIEMAL. Czemu ludzi to dziwi a nie dziwi to, że szansa na zajście w ciążę stosując prawidłowo prezerwatywę to 0,1% czyli również NIEMAL zerowe.

A sama autorka jest po prostu lekkomyślna. Jak się nie chce dzieci to się stosuje antykoncepcję. Jak się ich nie chce bardzo to się stosuje podwójna antykoncepcje albo się sterylizuje. Natomiast autorka się bzykała bez zabezpieczenia wiedząc, ze jej szanse są niemal zerowe.

atomowatruskawka

Też bym tak zrobiła na jej miejscu, bo miałam w otoczeniu osobę z PCOS, której wmówiono podobne rzeczy, jak autorce i też się nie zabezpieczała. W końcu zaszła w ciążę, też się zapierała rękami i nogami przed macierzyństwem, dzisiaj ma córkę, kocha ją i jest szczęśliwa. Po prostu sama widzę po sobie i na przykładach z życia, ile warte są słowa i zapewnienia lekarzy w takich kwestiach i zawsze trzeba brać pod uwagę ten margines błędu, jeśli ktoś czegoś naprawdę nie chce.

Jarucha

Póki nie masz całkowicie usuniętych narządów rozrodczych zawsze istnieje jakiś promil szansy, że możesz zajść w ciążę/spłodzić dziecko.

Ylifosretrik

Atomowatruskawka, ale rozumiesz, że niemal zerowe szanse lub bardzo małe szanse, to wciąż jakieś szanse? Lekarz informuje, że o ciążę będzie ciężko, ale mam wrażenie to kobiety stawiają tutaj rownowaznik z bezplodnoscią, a to nie to samo.

chlef123

w medycynie rzeczy pewne się nie zdarzają. jedyną 100% gwarancją bezpłodności jest brak jajników i macicy. te zapewnienia, że kobieta nie zajdzie w ciążę są po to, żeby kobiecie nie robić złudnych nadziei - bo jeśli lekarz powie, że szansa na ciążę wynosi 1 promil, to część kobiet stwierdzi, że jakaś nadzieja jest i będą się katować próbami zajścia w ciążę, bo przecież "lekarz powiedział, że nie jestem całkowicie bezpłodna". to plus tendencja starszych lekarzy, by dokonywać pełnej oceny za pacjentów rodzi właśnie takie sytuacje.

atomowatruskawka

Dlatego też napisałam, że na miejscu autorki stosowałabym zabezpieczenie.

justas

@atomowatruskawka Moja historia wypisz wymaluj, z tą różnicą, że dla mnie ciąża była marzeniem, teraz mam 8 letnią diablicę 🤩

Serwatka31

Ważne!

Pod tym wyznaniem kasowane są komentarze jednej strony, niezależnie jak kulturalne i merytoryczne są.

Nawet jeśli ktoś nie pamięta jakie komentarze tam były - widać, że zostały komentarze drugiej strony, bezpośrednio odnoszące się do czegoś... Czego nad nimi nie ma.

Co więcej, skasowano nawet mój komentarz, w którym nie opowiedziałam się nawet po żadnej ze stron, a jedynie merytorycznie pokazałam, dlaczego jeden a argumentów wyżej nie miał sensu.

I naprawdę nieważne, o którą stronę chodzi.
To chore i osoby o obu poglądach powinno niepokoić tak samo mocno.

Przykład kasowanych komentarzy:
• ktoś mimo, że w wyznanie było o aborcji, ale nie było ani słowa o tym, by ktoś się w nią wtrącał, napisał:
"Nic mnie tak nie irytuje jak wtracanie się do czyjegoś życia, bo olaboga czeba ratować zarodki!!!!"
•ktoś odpowiedział mu coś w stylu:
"Zdecydowanie o śmierci tego płodu to jeszcze większe wtrącanie się."
^ i ten komentarz został skasowany.
•to następny nieskasowany komentarz, udowadniający, że skasowany faktycznie był w tamtym miejscu:
"Jeżeli coś nigdy nie widziało, nie słyszało, nie czuło, nie oddychało i nie miało świadomości to nie odważyłbym się mówić o "śmierci"."

AnonimowyAdmin

@Serwatka31, nikt tu żadnych komentarzy nie kasował. Jedyna możliwość, że poznikały odpowiedzi na komentarz kogoś, kto usunął konto z serwisu.

MamDwaPsy

@AnonimowyAdmin
Pod wyznaniem #YbJV8, w komentarzu w którym się wypowiedziałam, użytkownik sylvia28984 umieściła komentarz (oraz kilka innych osób), a teraz jest tylko moja odpowiedź. Ale za to widzę jej odpowiedzi w innych wyzwaniach. Nie neguje informacji, że nikt nic nie usuwa, ale to mnie po prostu intryguje. 🙂

Zobacz więcej odpowiedzi (5)
ketchupzyciem Odpowiedz

Chwalisz się czy żalisz?

bezdomna

Serio, taki idiotyczny komentarz ma tyle plusów?
Autorka ani się nie chwali, ani żali, napisała anonimowe wyznanie, jak wszyscy piszący tutaj wyznania.

Serwatka31

Ważne!

Pod tym wyznaniem kasowane są komentarze jednej strony, niezależnie jak kulturalne i merytoryczne są.

Nawet jeśli ktoś nie pamięta jakie komentarze tam były - widać, że zostały komentarze drugiej strony, bezpośrednio odnoszące się do czegoś... Czego nad nimi nie ma.

Co więcej, skasowano nawet mój komentarz, w którym nie opowiedziałam się nawet po żadnej ze stron, a jedynie merytorycznie pokazałam, dlaczego jeden a argumentów wyżej nie miał sensu.

I naprawdę nieważne, o którą stronę chodzi.
To chore i osoby o obu poglądach powinno niepokoić tak samo mocno.

Przykład kasowanych komentarzy:
• ktoś mimo, że w wyznanie było o aborcji, ale nie było ani słowa o tym, by ktoś się w nią wtrącał, napisał:
"Nic mnie tak nie irytuje jak wtracanie się do czyjegoś życia, bo olaboga czeba ratować zarodki!!!!"
•ktoś odpowiedział mu coś w stylu:
"Zdecydowanie o śmierci tego płodu to jeszcze większe wtrącanie się."
^ i ten komentarz został skasowany.
•to następny nieskasowany komentarz, udowadniający, że skasowany faktycznie był w tamtym miejscu:
"Jeżeli coś nigdy nie widziało, nie słyszało, nie czuło, nie oddychało i nie miało świadomości to nie odważyłbym się mówić o "śmierci"."

ketchupzyciem

Ale co w tym wyznaniu jest anonimowego skoro aktorka pisze że postąpiła słusznie i nie żałuje swej decyzji? Jakiś apel czy mamy jen bić brawo? Zresztą aborcja to nie jest nic nowego w dzisiejszych czasach więc no nie zabłysneła jakoś.

ketchupzyciem

@serwatka31 okej ale to zostaw ten komentarz ogólnie a nie pod moim gdyż tu żadna ze stron nic takiego nie pisała

bazienka

serwatka te komentarze sa
Selevan1 2 dni temu Odpowiedz
Nic mnie tak nie irytuje jak wtracanie się do czyjegoś życia, bo olaboga czeba ratować zarodki!!!!

25
JanekSnieg 2 dni temu
Jeżeli coś nigdy nie widziało, nie słyszało, nie czuło, nie oddychało i nie miało świadomości to nie odważyłbym się mówić o "śmierci".

Pangruszka123 Odpowiedz

Z tego co odpisujesz lekarz stwierdzil, że szansa na zajście w ciążę jest PRAKTYCZNIE zerowa. Czyli nie do końca. Trzeba było się zabezpieczać mimo domniemanej bezpłodności

Selevan1 Odpowiedz

Nic mnie tak nie irytuje jak wtracanie się do czyjegoś życia, bo olaboga czeba ratować zarodki!!!!

JanekSnieg

Jeżeli coś nigdy nie widziało, nie słyszało, nie czuło, nie oddychało i nie miało świadomości to nie odważyłbym się mówić o "śmierci".

Mmpp00

Do 3 tygodnia to tylko zlepek komórek, które funkcjonują, aby się rozmnażać. Dopiero, kiedy wytworzy się układ nerwowy i krwionosny w znaczącym stopniu możemy mówić o pełnieniu jakichś funkcji życiowych przez ORGANIZM. Komórka nabłonka też pełni funkcje życiowe a Ty tak strasznie je,, mordujesz" przy zagryzaniu wnętrza jamy ustnej. Mordujesz tysiące dzieci nie zachodząc w ciążę przy każdej owulacji, kiedy pęka,, jajeczko". Pozbawiasz szansy na życie każdym plemnikiem, który nie trafił do wnętrza kobiety. Wszyscy jesteście mordercami. Oczywiście to sarkazm. Naprawdę. Kłóćmy się od trzeciego tygodnia. Wszystko, co ma miejsce przed jest tak prymitywne i niewykształcone, że potrafi tylko wyciągać substancje odżywcze, aby rosnąć i jedyne bodźce, jakie otrzymuje, to te chemiczne.

Mmpp00

W sumie to dlaczego pozbywamy się nowotworu? On też by chciał żyć. Co z tego, że możesz umrzeć.

Mmpp00

Aborcja po narodzinach to nie aborcja, tylko eutanazja. Mamy do czynienia z organizmem, czyli tkankami, z których utworzyły się organy tworzące cały organizm pełniący wszystkie funkcje życiowe. Taki organizm odbiera więcej bodźców niż chemiczne, więc można stwierdzić, że ma swoją świadomość. Tak jak mówię. Aborcja w momencie nie wytworzenia tkanek to tylko aborcja. Potem możemy mówić o pewnego rodzaju usuwaniu żywego organizmu i słuszności tego zachowania. Co do konsekwencji. Kobieta decyduje się na aborcję, to niech bierze konsekwencje za swoją decyzję. Jest świadoma efektów ubocznych, ale to była jej decyzja, z którą musi się teraz zmierzyć.

MartyMcFly

Ale nikt nikogo nie zmusza do aborcji, kobiet sama się na to decyduje, więc to ona ponosi wszelkie konsekwencje tego. I tyle. Jedne mogą mieć problemy psychiczne po tym, inne nie.

Mmpp00

Ludzie.. Viruseq. Słuchaj. Chłopiec pełnił punkcję życiowe. Oddychanie to nie pobranie tlenu do płuc, tylko oddychanie komórkowe. Jeżeli nie oddychalby komórkowo, to by zwyczajnie nie żył. Odżywianie to nie pobranie pożywienia, tylko jego przeróbka.

Mmpp00

Malasarenka właśnie o to mi chodzi z tym braniem odpowiedzialności za swoje czyny. Jesteś świadoma konsekwencji, więc to twoja sprawa czy wykonasz aborcję. Jako dorosły człowiek sama decydujesz o sobie i ponosisz tego konsekwencje. Lekarz mówi jakie mogą być tego skutki, ale to twoja decyzja, którą lekarz wykonuje.

atomowatruskawka

Kobiety powinny być lepiej uświadamiane o tych skutkach. Bo media przedstawiają ten temat w samych superlatywach, a w rzeczywistości jedna kobieta przejdzie to gładko i będzie zadowolona z podjętej decyzji, a inna się załamie, zacznie obwiniać. Ciężko przewidzieć jak kto zareaguje, trzeba być świadomą ryzyka. Dodajmy też, że wiele kobiet jest zmuszanych przez partnerów do dokonania aborcji. Np niepełnoletnia dziewczyna zachodzi w ciążę, a chłopak na wieść o tym daje jej pieniądze na zabieg i grozi co jej zrobi, jeśli ona nie usunie dziecka.

Mmpp00

Ale co to zmienia w naszej dyskusji? Nie można nikogo do niczego zmusić. Decyzja musi być świadoma i pewna. To jest branie odpowiedzialności za własne życie i zdrowie. To ty jako osoba decydujesz o sobie i tylko Ty możesz siebie winic za podjęcie,, złej " decyzji. Może media przedstawiają aborcję w superlatywach (czego w sumie nie zauważyłam, ale niech Ci będzie), ale przecież taka kobieta idzie do lekarza, który ma obowiązek uświadomić o wszystkich skutkach ubocznych. Do momentu zabiegu zawsze może się wycofać.

makweII

Mmpp00 zdaje się, że nasza dyskusja zakończyła się na oddychaniu komórkowym, (miałem pewne problemy z kontem, więc wybacz mi tę zwłokę w odpowiedzi), dzięki któremu można uznać, że coś żyje i należy to życie podtrzymywać (jak w przypadku opisanego przez któregoś z rozmówców chłopca z uszkodzonym pniem mózgu). W takim razie zarodek również należy uznać za zaczątek nowego życia - wszak on również takie oddychanie przeprowadza. Aby mógł powstać organizm o wszystkich wymienionych przez ciebie funkcjach, coś musi mu dać początek. Są nimi właśnie te komórki, przeprowadzające podstawowe procesy życiowe. Nie są więc martwe, stanowią zaczątek nowego życia i w przeciwieństwie do opisanego przez ciebie niżej nowotworu nie będą rozwijać się w guz, a w nowego człowieka. Nie jest więc słusznym stwierdzenie, że sprzeciw wobec aborcji to wtrącanie się w czyjeś życie. Przeciwnie, to postawa, która ma służyć ochronie życia - tego najbardziej bezbronnego i niewinnego.

Zobacz więcej odpowiedzi (9)
MartyMcFly Odpowiedz

Dobra, pora odstawić anonimowe. Nie spodziewałam się, że przeciwnicy decydowania o sobie samym i wolnej woli, dotrą aż tutaj.

Qerxzq Odpowiedz

Tyle jadu w was, nie każdy chce mieć dzieci i nie każdy MOŻE. Ogarnijcie się i przestańcie wtrącać ludziom w życie.

Heppy

Generalnie nie możesz robić wszystkiego co ci się podoba. Czemu tak ciężko ci to zrozumieć? Żyjąc w cywilizacji musisz przestrzegać prawa. Czyli np. Nie zabijać, nie krzywdzić, nie niszczyć itd. To nie jest twoja decyzja, tylko takie są zasady i prawo.

Jemchlebzmaslem Odpowiedz

Mi lekarz również powiedział, że nie będę mieć dzieci po przeżytej chorobie jednak ja powiedziałam samej sobie, że póki mam jajniki lub macicę w ciążę zajść mogę.

Doge Odpowiedz

Zawsze możesz się wysterylizować.

Kalafiorkowa

W Polsce? No kur*a bardzo.

Doge

Jesteś tak ograniczona, że twój umysł nie sięga poza granice cebulandii?

Kalafiorkowa

Uuuu ale wycieczki osobiste to chyba jednak świadczą o twoim ograniczeniu :P Jasne można pojechać za granice i tam robić zabiegi, ba można nawet pracować i mieszkać, ale jak się mieszka w Polsce to fajnie by było móc to zrobić tutaj, a nie w swojej własnej ojczyźnie być traktowaną jak krowa rozpłodowa której jedyną rolą w życiu i społeczeństwie jest rodzenie potomstwa :P

Doge

Jak sobie wybraliście, tak macie, debile.
Przypomnę tylko ze z aborcją jest w Polsce problem. A jakoś sobie z tym poradziła, to i ze sterylizacją da sobie radę.

bazienka Odpowiedz

i bardzo dobrze. jesli nie chcesz dzieci nie ma co sie zmuszac. dobrze, z eto zrobilas zamiast meczyc sie, ryzykowac wlasne zdrowie, wydawac na swiat kolejna niechciana, niekochana istote
i dobrze, ze sie zabezpieczacie, jak widac lekarze sie mylili i jednak mozesz zajsc w ciaze. stosowanie antykoncepcji moze swiadczyc po prostu o odpowiedzialnosci meza

Softkitty1 Odpowiedz

Nie chciałaś to usunęłaś więc niby czego masz żałować? Żałują raczej osoby które nie chcą aborcji a zmusza je sytuacja np stan zdrowia, finanse, sytuacja rodzinna.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie