#LGdwG

Mieszkałam na przedmieściach i jedyna droga do domu prowadziła przez kiepsko oświetlony odcinek drogi wzdłuż parku. Było późno, szłam ze słuchawkami na uszach. W pewnym momencie zaniepokojona zbliżającym się, kompletnie ciemnym odcinkiem drogi, zatrzymałam się pod ostatnią działającą latarnią i zdjęłam słuchawki, by w razie czego chociaż słyszeć ewentualne zagrożenie. Scena jak z horroru. Zatrzymuję muzykę, ściągam słuchawki i słyszę hałas głośnych kroków, a raczej biegu. Ktoś w tym mroku biegł w moją stronę, był już blisko! Słyszałam ciężki, męski oddech... Oczami wyobraźni widziałam zakrwawionego zwyrola z siekierą w ręku. Nie wiedziałam co robić, bo wokoło zero żywej duszy ani nawet krzaków przy drodze. Szykowałam się do ucieczki, gdy nagle w świetle latarni pojawiła się spocona twarz młodego mężczyzny, który na kompletnym lajcie biegł sobie truchtem w dresiku i oczywiście ze słuchawkami na uszach. Gdy nagle zauważył mnie, bladą i przerażoną, sam się wystraszył i omal nie przewrócił, odskakując na bok.
No cóż, oboje najedliśmy się strachu :D

#J5jhh

Dziś klient zrobił mi awanturę, bo nowa wymagająca gra nie działała na jego antycznym komputerze. Musiałem go przeprosić i przyjąć zwrot. Ktokolwiek wymyślił zdanie „klient ma zawsze rację” powinien zostać postrzelony, później przejechany przez autobus i postrzelony jeszcze kilka razy.

#n7CqR

Moi rodzice „zginęli w wypadku samochodowym”, gdy miałam dwa latka. W związku z tym trafiłam do adopcji, a następnie do nowej rodziny w wieku 4 lat. 
Teraz mam narzeczonego, świetną pracę i wyprowadziłam się na inny kontynent. Planujemy ślub, ogólnie myślałam, że prowadzę spokojne życie. O, jak bardzo się myliłam... Niedawno okazało się, że moi rodzice żyją, a w tym jakże uroczym żarcie pomogli im moi wujkowie. Motyw jeszcze nie jest mi znany, i chyba nawet nie chcę go znać.

Przez całe moje życie byłam okłamywana, a ci ludzie (biologiczni rodziciele) udają, że wszystko jest w porządku.

#4YKZM

Poznałam świetnego faceta i jesteśmy razem szczęśliwi.
Problem w tym, że moja rodzina go nie akceptuje. Dlaczego? Bo rzucił szkołę i nigdy nie poszedł na studia. Ma pracę itp., po prostu nie ma wyższego wykształcenia.

Ciekawostka: nie pochodzę z „wykształconej” rodziny. Ani rodzice, ani bracia nie mają wyższego wykształcenia. Ja jestem pierwszą osobą, która poszła na studia.

#TrSd4

Chciałbym opisać pewną głupią rzecz w mojej szkole. 
Jako że jest to „szkoła przyjazna dla ucznia”, nauczyciele nie mogą wystawiać ocen z minusami, bo to „demotywuje” ucznia. Dlatego są oceny np. 4 i 4+. Super, co? Nie.
Dzięki takiemu świetnemu systemowi nauczyciel nie może wstawić oceny z odpowiedzi 4-, bo to jest niezgodne z regulaminem, ale za to może wystawić ocenę 3+, która jest „lepsza” i „zmotywuje” ucznia do dalszej pracy.

#PkIo9

Opiszę tu historię, która mi się zdarzyła w tamtym roku. Byłam z córką w Krakowie kilka dni (pozwiedzać, spotkać ze znajomymi i rodziną). Tego dnia już miałyśmy wracać do domu. Przed wylotem chciałyśmy jeszcze zrobić jakieś małe zakupy.
Moja córka uwielbia dziwne rzeczy (typu bransoletki z oczami lub inne tego typu rzeczy). I znalazła taki sklepik, a że ona potrafi godzinami wybierać, to ja stwierdziłam, że poczekam na zewnątrz. Siedzę sobie więc tak na schodku przed jakimś sklepem, zamyślona, zmęczona. Wyglądałam pewnie na smutną, bo w którymś momencie podchodzi do mnie facet, z wyglądu bezdomny, i pyta: „Coś się stało? Potrzebujesz pomocy? Potrzebujesz kasy?”. Ja odpowiadam: „Nie, wszystko OK. Jestem tylko zmęczona”. Pan jeszcze mi powiedział, że stoi pod kościołem mariackim i jakbym czegoś potrzebowała, to mam się do niego zgłosić i on mi ogarnie spanie itd.
Muszę powiedzieć, że się naprawdę wzruszyłam... Obcy gość, bezdomny żebrak, zapytał mnie, czy wszystko u mnie OK. A wzruszyłam się, bo byłam ponad 10 dni u rodziny i nikt mnie nie zapytał, czy u mnie wszystko w porządku, wszyscy gadali tylko o swoich problemach. Akurat nie czułam się za dobrze w tym czasie, bo bardzo przeżywałam śmierć mamy, ale nikt nawet mnie nie zapytał, czy daję sobie z tym radę.
A tu obcy chłop wykazał więcej empatii niż moja własna rodzina.

#DUaYI

Ponad dwa lata temu urodziłam córkę. Leżałam na dwuosobowej sali, przedzielonej na pół kotarą przez całą długość.

Pewnego dnia moją współlokatorkę odwiedził mąż z trójką dzieci (czwarte właśnie urodziła). Dzieciaki w wieku szkolnym, rozbiegane, rozgadane. Do tego mąż, który zamiast pobyć z żoną i nowo narodzonym dzieckiem, przez cały czas gadał z kimś na Skype w telefonie... U mnie była akurat pora karmienia, a jak na złość jeden z dzieciaków co chwilę zaglądał do mnie pod tą kotarą. Rodzice oczywiście mieli to w dupie... Za którymś razem wysyczałam do niego, tak by nikt oprócz nas tego nie usłyszał: „I na co się kurwa gapisz, gówniarzu?”.
Więcej nie zajrzał...

#E9K45

Śpiewałam kiedyś w chórze kościelnym.
Było Triduum Paschalne. Wielki Piątek, tak dokładnie. Koniec liturgii, Jezus umarł na krzyżu. Śpiewamy (jak zawsze w Wielki Piątek) „Odszedł Pasterz nasz, co ukochał lud...”. Byłam już strasznie zmęczona trzygodzinnym śpiewaniem i rozmarzyłam się, co to ja sobie zjem w niedziele na śniadanko. No i tak myślę, i myślę, pasztecik, kiełbaska, same pyszności...

No i tak się rozmarzyłam, że z tej wielkiej miłości do pasztetu, zaśpiewałam: „Odszedł pasztet nasz, co ukochał lud...”. Oczywiście jak to ja, dostałam potem gigantycznej głupawki, a przypominam, że śpiewałam do mikrofonu!

Tak że morał z tego taki, żeby nie śpiewać, kiedy jest się głodnym...

#ZMeKE

Wczoraj rano przez przypadek usłyszałam, jak tata rozmawia przez telefon. Wolałabym wtedy spać i nic nie wiedzieć. Tata mówił: „Kochanie, wpadnę dzisiaj po ciebie pod szkołę, a później...”. A mówił mi, że tego dnia nie będzie mógł mnie zawieźć na korepetycje, bo ma dużo spraw na mieście.

Ciągle o tym myślę. Jestem już dużą dziewczyną. W sumie nawet chciałabym mieć siostrę... To o niebo lepsza myśl niż to, że być może mój 47-letni ojciec ma kochankę, która pewnie nie jest wiele starsza ode mnie.
Nikomu o tym jeszcze nie powiedziałam, czekam na okazję.

#NBbWm

Będzie krótko, może dziwnie – to mój mały sekrecik, o którym nikt nie wie.

Lubię patrzeć, jak kobieta wypróżnia się w toalecie. Codziennie przynajmniej kilka razy oglądam filmiki o takiej tematyce. Kręci mnie to jeszcze bardziej niż jakieś nagie, seksowne ciałka.

Tak, chyba jestem dziwny.
Dodaj anonimowe wyznanie