#fP9Hd

Jestem mężatką i mam wspaniałe dziecko. Mamy gdzie mieszkać, co jeść, wszystkie swoje potrzeby materialne możemy bez problemu zaspokoić. Nasze życie to sielanka... Niestety tylko do czasu. Minęło już trochę czasu, odkąd założyliśmy rodzinę i pojawiło się dziecko. Od kilku miesięcy moje życie to piekło.

Na początku związku, przez okres narzeczeństwa i początki małżeństwa, byliśmy nierozłączni, wiedzieliśmy wszystko, rozmawialiśmy o wszystkim, co nas gryzło i zawsze byliśmy szczerzy wobec siebie. Gdy byłam w ciąży, małżonek zaczął mnie odtrącać, im bliżej do porodu, tym dalej od siebie. Gdy już urodziłam, przestał się interesować, rozmawiać. Teraz liczy się on i jego widzimisię...
Macierzyństwo to dla mnie nowość, bo to pierwsze dziecko w rodzinie, moje rodzeństwo jeszcze nie ma dzieci, więc nie miałam gdzie podpatrzeć niektórych rzeczy.
Często dzwonię do mamy z pytaniami co, jak, czemu, po co i dlaczego, ale to nie to samo co wsparcie i pomoc w chociażby kąpieli dziecka.

Kilka dni temu podjęłam decyzję, że odejdę od męża, bo mimo tego, że twierdził, że chce dziecka, to teraz ma je gdzieś. To mimo wszystko boli, ale tak będzie lepiej dla mnie i dla dziecka.
Nie wiem, gdzie się podziać, pewnie wrócę do domu rodzinnego i z czasem coś wynajmę.

Może to nic anonimowego, ale musiałam to z siebie wyrzucić.

#iIw8V

Mając 7-8 lat, wybrałam się z mamą zapisać do dzielnicowej biblioteki.
Przy zakładaniu karty pani bibliotekarka wypytywała mnie o różne dane – nazwisko, adres itd. Nagle usłyszałam „imię daty”... Wiedziałam, że coś usłyszałam źle, ale pomyślałam, że może chodzi o dzisiejszą datę, a ponieważ nie wiedziałam, który dzisiaj jest, zapytałam mamy: „Który?”. Moja mama zrobiła dziwną minę i zwróciła się do bibliotekarki: „Andrzej”. Wtedy ogarnęłam, że pytanie brzmiało „imię TATY”...

#2dzaN

Babcia od zawsze była dla mnie ideałem. Zawsze ładnie ubrana, zadbane włosy i paznokcie. Przez 3 lata mieszkałam z nią, kiedy chodziłam do liceum. Nigdy nic nie musiałam robić, bo zanim zdążyłam porządnie otworzyć oczy rano – łóżko zaścielone, herbata i śniadanie na stole, łącznie z przygotowanymi tabletkami, które muszę połykać codziennie rano. Babcia na medal.
Ulubionym programem babci na niedzielę był „Taniec z Gwiazdami”, ale przestała go oglądać, kiedy przeniósł się do Polsatu, a prowadzącym został Krzysztof Ibisz. Nie wiedzieć czemu, babcia dostaje białej gorączki, gdy go widzi.

Kiedyś oglądamy telewizję, babcia zaczyna się denerwować, bo na każdym programie lecą reklamy. Lata i lata po tych programach, nagle na jednym z nich pojawia się Krzysztof Ibisz, a moja babciulka wykrzykuje nagle wściekła: „A ty spierda*aj, bo jak cię widzę, to mi ziemniaki w piwnicy gniją!”.

Jak to mówią, każdy medal ma swoje dwie strony, a moja babcia ma wulgarną stronę :)

#JIq7a

Jaka jest pogoda za oknem, każdy widzi. A co jest na drogach, wie każdy kierowca.
Sytuacja z wczoraj. Jechałem do babci, bo miała imieniny. Na mojej trasie jest pewien odcinek, którego wprost nienawidzę. Ale nie sposób go jakoś ominąć, więc innego wyboru nie ma. Odcinek może 400 metrów, wiedzie przez las, po drodze są trzy zakręty, po drugim zakręcie jest prześwit w lesie. I właśnie przed tym zakrętem jest ograniczenie do 60, gdzie normalnie jest 90. Więc każdy logicznie myślący dojdzie do wniosku, że skoro takowe ograniczenie jest, to znaczy, że trzeba uważać bardziej niż zwykle. Na dodatek zakręt jest paskudnie wyprofilowany.

Wjeżdżam swoim Seicento do owego lasu. Z doświadczenia tak +20 do umiejętności jazdy w tym miejscu, więc redukcja do 2 i się tak toczę. Cento na 2 oznacza wolno, bardzo wolno. W pewnym momencie w lusterku widzę, jak ktoś mi mruga długimi. Po chwili zaczyna trąbić, włącza awaryjne, halogeny, gestykuluje coś. Ewidentnie chce, żebym przyspieszył. Ja dalej jadę swoje. Więc facet mnie wyprzedza. Na tym drugim zakręcie, idealnie na prześwicie. I ląduje w rowie. Zatrzymałem się nieco dalej, postawiłem trójkąt, zadzwoniłem po policję i karetkę. Gościowi, o dziwo, nic się nie stało, pasy i poduszki zrobiły swoje. Zanim się, trochę oszołomiony, wygramolił z samochodu, zdążył już patrol policji podjechać. A gość do mnie z ryjem:
– Ty gówniarzu, jakbyś jechał szybciej, to nie wylądowałbym w tym rowie!!!
W tym momencie przywaliłem takiego facepalma, że aż mnie czoło zabolało.
– Gościu, po pierwsze, grzeczniej. Po drugie, gdybym jechał szybciej, to prawdopodobnie sam bym w tym rowie leżał teraz. A po trzecie, jak myślisz, po kiego grzyba są te znaki po drodze? O ograniczeniu, o ostrym zakręcie? Ktoś miał takie widzimisię, żeby drogę przyozdobić, czy faktycznie mają jakiś cel?

W tym momencie naszą dyskusję przerwał policjant. Ode mnie spisał dane, zeznania i poinformował, że w przypadku, gdyby ten drugi nie przyjął mandatu, mogą się kontaktować ze mną.

W tym cholernym lesie, w sezonie zimowym, średnio 2-3 samochody na tydzień lądują w rowie. Z różnym skutkiem. Problem polega na tym, że tydzień się jeszcze nie skończył, a patrząc na to, co jest za oknem, to śmiem twierdzić, że jeszcze niejeden kierowca będzie miał tam przygodę.

#VEAgQ

Dzisiaj postanowiłem zrobić sobie jajko na śniadanie. Położyłem je na stole, a gdy chciałem odnieść pudełko z jajkami do lodówki, jajko ze stołu zaczęło się toczyć. Chcąc je uratować, odruchowo rzuciłem wszystkie jajka na podłogę i pospieszyłem na ratunek tego jednego.

PS Jajko uratowane. Reszta w śmietniku.

#syhUH

Kilka lat temu, gdy zaczynałam związek z moim obecnym już narzeczonym, przyszedł czas na pierwsze wspólne noce. Spałam u niego, miałam sen o pójściu do toalety... i pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się posikać w łóżku. Chłopak koło mnie smacznie spał, a ja czułam, że zaraz serce wyskoczy mi z klatki. Niewiele myśląc, obudziłam go i poprosiłam o szklankę wody, a gdy dawał mi ją do ręki, specjalnie upuściłam szklankę i rozlałam wodę na już mokry materac. Poskutkowało, nie zorientował się.

#KE9aP

W tym roku skończę 33 lata. W 2023 roku umarł mój ojciec, w sierpniu 2024 matka, a w październiku 2024 babcia, którą się opiekowałem ze względu na jej demencję i niepełnosprawność.

W tym momencie jestem wolny, mam za co żyć, mam mieszkanie, ale mimo tego nie widzę w tym kompletnie sensu ze względu na brak rodziny, z którą mimo różnych przebojów żyłem prawie całe swoje życie. Śpię po 15 godzin, zaniedbałem higienę i znajomości.

I w tym momencie część ludzi, większa lub mniejsza, mnie skrytykuje, ale tak może wyglądać depresja lub coś podobnego.
Więc przestrzegam, abyście zwracali uwagę na swoich znajomych, bo nie wiadomo co się może dziać w ich życiu.

#XND95

Po osiemnastu latach razem rozszedłem się z żoną. Po jakimś czasie zacząłem spotykać się z kobietami i nie poznaję świata, jaki mnie otacza. Mam odczucie, że nie liczy się człowiek jako osoba, ale co facet może dać. Ale do rzeczy. 
Kobieta mnie pożegnała, bo nie chciałem kupić jej samochodu. Powiedziała, że się na mnie zawiodła i nie będzie się wiązać ze skąpcem, skoro wiem, że ona auta potrzebuje i wiem, że ona nie ma pieniędzy, a ja nie umiem zachować się jak prawdziwy facet. Stałem i słuchałem tego pierdzielenia i nie dowierzałem, czego słucham. Mój umysł niemal do końca nie chciał zrozumieć, że ona mówi całkowicie poważnie, tylko brał to za żart. Albo 20 lat temu tego nie było, albo mnie to nie spotykało. Wcześniej dwa miesiące spotykałem się z kobietą, która ani razu nawet nie wyjęła portfela tam, gdzie byliśmy, aż w końcu zaczęło mi to przeszkadzać i zwróciłem jej delikatnie uwagę, no bo przepraszam bardzo, dlaczego tylko ja mam płacić? Oczywiście nigdzie mnie nie zaprosiła i samo się rozpadło, po prostu przestaliśmy do siebie pisać, dzwonić. Jeszcze wcześniej poznałem 38-latkę, która po kilku tygodniach chciała się do mnie wprowadzić z nastoletnią córką, żeby nie płacić za wynajem. Rozumiem, że kobiety zwracają uwagę na to, żeby facet prezentował pewien poziom finansowy, ale niesamowicie irytuje mnie próba wykorzystywania i jeszcze obrażanie się i robienie ze mnie najgorszego, bo nie chcę dać się wykorzystać. Jestem tym wszystkim przerażony.
Dodaj anonimowe wyznanie