#6vdfV

Od urodzenia mieszkałam na wsi. Spokojna okolica, mało domów. Obok nas zmarła sąsiadka i po niej wprowadziła się jej córka z mężem i dwójką dzieci, 12-14 lat. Powiększyli swoją rodzinę o czwórkę maluchów. Rok za rokiem pojawiała się nowa osóbka. Krzyk jaki zaczął istnieć w okolicy przypominał obdzieranie ze skóry. Zawsze tłumaczyłam to w jeden sposób: to tylko małe dzieci, taki się komunikują. Mieszkamy na poddaszu, więc wszystkie letnie, chłodne wieczory kończyły się zamykaniem okien. Gdy w końcu było cicho, sąsiad kosił trawę, albo puszczał głośno muzykę i robił posiadówkę. Któregoś dnia po prostu zaproponowałam sąsiadce pomoc. Przyjęła ją. Pomagałam w każdy wolny dzień, żeby mogła sobie odpocząć, przespać 6-7 godzin. Każdy grill u nas odbywał się z tyłu ogródka, po cichutku, żeby nie przeszkadzać sąsiadce.

Od dwóch lat jestem mamą. I nagle sąsiadka zapomniała o mojej pomocy, zapomniała, ile lat cała okolica utopiona była w krzykach jej maluchów. Przy pierwszej kolce córki zza płotu krzyknęła, że mała to ma płuca. Przy ząbkowaniu przyszedł sąsiad i wypomniał nam, że chyba nie radzimy sobie z dzieckiem, bo tutaj ciągle krzyki, kilka razy dziennie. Zostali zgłoszeni za trzymanie zwierząt w mega małej klatce - stwierdzili, że to my ich zgłosiliśmy - co jest kłamstwem. Doszło do tego, że zaczęła się wojna sąsiedzka. Reszta sąsiadów stanęła po naszej stronie, wypominając ile pomagałam (ja siedziałam cicho, nie jestem typem, który wypomina pomoc, to bez sensu). Od około dwóch lat nie ma dnia bez głośnej muzyki, koszenia trawy, która ledwo już żyje, cięcia drewna piłą mechaniczną, ujadania psów, które szczekają na lecące ptaki, a ich buda jest dosłownie pod naszymi oknami - wszystko co głośne robione jest przy płocie od strony naszych okien. A my grille, cięcie drzewa itp. robiliśmy z tyłu działki, żeby ich dzieci mogły spokojnie spać...

Kocham ten dom, ale gdy pomyślę ile jeszcze lat będę musiała żyć z tymi ludźmi, to chce mi się płakać. Ile lat będę musiała słuchać dudniącej muzyki, psów...
Na dniach było drugie koszenie traw na łąkach w tym roku. Sąsiad wniósł skargę na hałas - bo po 20:00 jeszcze ktoś śmiał pracować na łące...
Już nie wspomnę, że mają kotkę, która drugi raz jest w ciąży. Je u nas - koci się u nas. Kiedy powiadomiliśmy sąsiadkę, że ich kotka okociła się u nas (znowu), wzruszyła ramionami i stwierdziła, że możemy zrobić co chcemy z tymi kotami. No więc karmiliśmy, wydaliśmy, mam nadzieję, że do dobrego domu. Teraz czekamy na kolejny miot. Po tych kotkach chyba na bezczela poddamy ich kotkę kastracji/sterylizacji. Odkąd wzięli tę bidę, wydaliśmy ok. 18 kociąt. Mam dość.
dnoiwodorosty1 Odpowiedz

Jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą d..ę. Współczuję.

Aswq Odpowiedz

Nie czekajcie na kolejny miot tylko już teraz kastracja aborcyjna. Kotka nie patrzy na swoje dzieci tak jak Ty. Serio będzie lepiej dla niej. A co do sąsiadów to może trzeba ich pokonać tą samą metoda? W dzień muzyka może grać to włączcie jakieś pieśni kościelne głośne ^^. Najlepiej w sobotę gdzie oni bawić się będą chcieli. Czy jakieś inne metale. Z dość dobrych głośników..

HenrykGarncarz

Bo ilość domów jest ograniczona, bo może wystąpić wiele powikłań, bo nie wiadomo jak półdzikie koty sie mnożą między sobą (w obrębie rodziny) i może wystąpić wiele chorób genetycznych, bo kotka nie powinna być w ciąży co rok bo organizm jej padnie (a bez kastracji może się tak skończyć)

Karboksyhemoglobina

Zanim dojdzie do momentu, w ktorych wykastujemy wszystkie koty miną jeszcze lata. I to dlugie dziesięciolecia a moze nawet setki. Wiele osób tego nie robi bo tak i juz. Nadal krązą mity, ze kotka powinna miec ruje i kocieta przynajmniej raz. Na razie mamy zbyt duzo kotow w schroniskach i kotow dzikich aby sie bac tego co bedzie gdy wykastrujemy wszystkie.

ohlala

@Postac

Brak mieszańców nie będzie problemem. Więcej, to byłoby idealne rozwiązanie. A że niektórych nie będzie stać na zwierzę? Trudno, ludzie bardziej szanują to, na co ciężko zapracowali, w tym zwierzęta.

StaryTapczan

Na moim podwórku było kiedyś mnóstwo kotów. Sąsiadka dokarmiała, więc przychodziło ich co raz więcej i więcej, do tego ludzie zaczęli podrzucać nam koty ze swoich działek i podwórek. Całe podwórko w kotach, strach było samochód odpalić, żeby przypadkiem nie okazało się, że jakiś kot jest pod kołami czy coś. Mnożyły się i mnożyły, niszczyły plony i kwiatki w ogródkach, zasikiwały wszystko, darły się pół nocy, masakra. Na szczęście sąsiadka ogarnęła jakąś fundację, część kotów zabrano i znaleziono im dom, część wykastrowano na koszt fundacji, ale była tragedia z tymi kotami, biedne zwierzęta, głodne, rozmnażające się, szkoda zwierzaków.

bazienka

Postac kastrowanie DZIKICH kotow, takze tych wychodzacych jest wskazane, kotki po wielu miotach choruja, male gina pod kolami, ich nadmiar zaburza ekosystem

mebke

Dobrostan dzikich kotów to jedna sprawa, kolejna, że koty polują. W efekcie mamy mniej ptaków, gadów i wiele innych.
Możnaby się rozpisać na ten temat...

Karboksyhemoglobina

Postac, a jaki zloty srodek proponujesz? Losowanie ktore koty kastrujemy a ktore nie? Kastrowanie kotow w wieku kilku lat i narazanie ich na choroby? Brak kastracji i namnazanie kociej biedy? Nie ma lepszego rozwiazania niz kastracja.

Kurina3

Nie martw się, w biedniejszych krajach jest tyle mnożących się kotów, że dachowców nigdy nie zabraknie.

Kurina3

Co do mnożenia się kotów między sobą i chorób genetycznych to niestety jest to prawda. Kiedy byłam w Malezji, zauważyłam, że uliczne koty posiadają krótkie kikuty w miejscu ogona. Pomyślałam, że może ktoś im te ogony obcina kiedy są kociakami z jakiegoś powodu i zagłębiłam się w temat. Okazało się, że była to wada genetyczna przekazywana z pokolenia na pokolenie. Koty mnożą się między sobą na potęgę, bo niestety, nikt ich nie sterylizuje. Smutna sprawa.

Selevan1

Nienawidzę, kiedy ludzie gówno się znający piszą "nie rupcie sterylizacji, potrzebujemy więcej bezdomnych kotów!!!".

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
stateofmind Odpowiedz

Jak puszcza głośno muzykę przez dzień a to się powtarza, to na Twoim miejscu zgłosiłabym zakłócanie spokoju, dostanie mandat raz może i dwa albo ile będzie trzeba razy to się może nauczy. Tak samo z grillami, które robi też możesz wezwać policję. Ja rozumiem, że nikt nie lubi mieć konfliktu z sąsiadami, ale czasem nie ma wyjścia więc zamiast narzekać podejmij kroki a nie męczysz się w swoim własnym domu.

komentujebotak

@stateofmind popieram. Tu konflikt już istnieje, więc skoro uznali ze to autorka doniosła, i robią na złość, to gorzej już raczej nie będzie.... Parę mandatów bo inaczej właścicielka oszaleje.

WalnieteWariatka Odpowiedz

Czy tylko mnie denerwuje bierna postawa autorki? Nie ona pisze, żeby cokolwiek zrobiła w sprawie zachowania sąsiadów (oprócz mówienia o kotach), jak był moment na bronienie się to też siedziała cicho, a teraz żali się w internecie.

ohlala

Nie tylko Najpierw dała się wykorzystywać (ba, sama się podłożyła), teraz wszyscy dookoła coś mówią, tylko nie ona, ją stać tylko na pisanie w internecie. Nic dziwnego, że sąsiedzi im wchodzą na głowę, jeśli autorka i mąż są takimi miękkimi pipami (zakładam, że mąż też, skoro nic nie robi).

Vito857 Odpowiedz

Gdybyś raz odpysknęła, że jej dzieci jeszcze gorzej mordę darły to może byłoby połowę mniej kłopotów.
A kotkę wysterylizujcie bez pytania i to najlepiej tuż po porodzie (o ile tak można, nie znam się na tym).

LeviAcermann

@Vito857 Żeby wysterylizować kotkę po porodzie trzeba jednak troszkę odczekać z tego co wiem :) jednak ekspertem nie jestem i mogę się mylić

WalnieteWariatka Odpowiedz

Czekaj, czyli podporządkowałaś swoje życie w ogrodzie pod sąsiadkę, która sama była głośna, później pomagałaś jej z własnej woli przy dzieciach a teraz jeszcze zajmujesz się kociętami jej kotki? Tańczysz jak ona Ci zagra, baba weszla Ci na głowę.

zjemcikota Odpowiedz

A jakby nagrywać to i zgłaszać na policję? Nie można tak sobie o hałasować uporczywie w biały dzień. Zakłócanie miru domowego to się zwie. Dostaliby dwa mandaty, to by usiedli na dupie.

bazienka

blagam doksztalccie sie wreszcie
ZAKLOCANIE MIRU DOMOWEGO TO WTARGNIECIE DO MIESZKANIA! i odmowa opuszczenia go
to o czym mowisz to ZAKLOCANIE SPOKOJU lub porzadku publicznego -.-'''

Kris2020 Odpowiedz

Macie jakiś lokalnych meneli pijaczków? Zasponsorujcie im trochę alkoholu w zamian za pouprzykrzanie życia sąsiadom.

404error Odpowiedz

Kota wysterylizujcie jak najszybciej, a co do hałasu, skoro oni to robią (przynajmniej ja tak myślę) specjalnie to też im hałasujcie przy płocie.

Kate01 Odpowiedz

Współczuję sąsiadów. Tak to jest, człowiek wyciąga pomocną dłoń, a potem ma taką zapłatę. Czasami nie warto być dobrym...

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie