#6sm0i
Po obozie poszliśmy do nowych szkół, nowe środowiska, ludzie. Poznałam w mojej klasie jeszcze innego kolegę, dajmy mu na potrzebę tej historii imię Szymon. Akurat wracamy codziennie tym samym autobusem, więc nawiązaliśmy jakąś tam relację. Było to w czasie, gdy kręciłam z Marcinem i Szymon o tym wiedział. Po parunastu dniach powiedział mi, że mu się podobam.
Szczerze mówiąc, to widziałam to już od jakiegoś czasu, więc miałam przygotowaną odpowiedź. Delikatnie mu wytłumaczyłam, że bardzo go lubię, ale chyba moją opinię w tej kwestii zna, ponieważ już kogoś na oku mam. I bardzo się tego nie spodziewałam, ale po tej rozmowie zaczęłam patrzeć na Szymona właśnie pod kątem potencjalnego związku i chyba to zauważył. Po paru dniach powiedziałam o całej sprawie Marcinowi, który też widział, że średnio nam się układa, więc rozeszliśmy się bez negatywnych emocji.
Teraz jest czas, gdy kręcę bardziej z Szymonem. Warto zaznaczyć, że oboje mamy sporo wspólnych cech, na przykład oboje jesteśmy dość introwertyczni. Przez to nie powiedział mi, w którym momencie stracił mną zainteresowanie, tylko sama musiałam się tego domyślić z jego zachowań. Ostatecznie o tym porozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że ciągle mnie bardzo lubi, ale straciliśmy trochę kontakt. To ewidentnie nie jest wszystko, co mi chciał powiedzieć, ale nie naciskałam. Wystarczyła mi wiadomość, że nic z tego nie będzie. Aktualnie jak to piszę jestem na etapie unikania i próbach zapomnienia o Szymonie. Przez to coraz częściej zaczęły wracać do mnie myśli o Marcinie. Krótko mówiąc.
W tej całej sytuacji poza mną nikt nie ucierpiał i jedyną osobą, która mnie obwinia, to ja sama. I tak, wiem, zepsułam, ale nie wiem dlaczego nie mogę po prostu wyciągnąć z tego lekcji i się nie przejmować.
Jak nie wiesz jak nazwać tą "wadę" to chętnie pomogę. Ta wada to bycie przyszłym bandziorem, przemocowcem i kryminalistą
Ja mysle, ze jeszxze zdarzy ci sie wiele fajniejszych chlopakow spodobac. Normalne , ze sie przejmujesz w TYM wieku ,a lekcje Moze wycisgniesz Jak bedziesz troche starsza ( o ile tutaj w ogole jest jakakolwiek lekcja).
Typowe. Widziałaś od początku zachowanie tego Marcina i dalej do niego lgnęłaś. Masz naprawdę więcej szczęścia niż rozumu, gdyby to poszło dalej mógłby zacząć bić też ciebie. Jakbyś od razu zrobiła co trzeba, to może zgralibyście się czasowo z Szymonem, no ale trzeba było dawać szansę tamtemu c*uj wie po co. Dobrze, że chłopak w porę się ogarnął, że był tylko zapasową opcją. Generalnie rada na przyszłość: jak zauważasz u chłopaka jakiekolwiek oznaki agresji wobec kogokolwiek to od razu ucinaj relację. Nawet jakby był Bradem Pittem. W ten sposób unikniesz rozczarowań i toksycznych związków
Bolec w oryginalnym wydaniu, nie kryjąc wreszcie swoich poglądów.
Bardzo mi się nie podoba, że nastolatkowie w tak młodym wieku bawią się w pseudo poważne związki, gdzie już oczekuje się wyłączności i „bycia fair”. To powinien być czas, gdy z jedną dziewczyną przytulasz się na dyskotece, potem drugiej dasz walentynkę. Z jednym chłopakiem pójdziesz do kina, z innym na lody. I nikt do nikogo nie ma pretensji. Gdzie jest czas się poznać, nim się zacznie stawiać oczekiwania i wymagać lojalności. Dzieci/mlodzież są idealistami, chcą być „tym dobrym”. Jak wejdą w jakiś toksyczny czy po prostu bez przyszłości związek, to będą go przeżywać, tkwić w nim, bo się nasłuchali bajek, że trzeba naprawiać, a nie wyrzucać, dawać drugą szansę itp. Rodzice tych nastolatków też podchodzą często śmiertelnie poważnie do tych związków, zapraszają na wspólne wakacje, pozwalają razem spać itd. Jak ktoś dobrze trafi i faktycznie pokocha drugą osobę to świetnie. Ale zwykle tak się nie dzieje. I w latach, kiedy powinno się bawić, eksperymentować, poznawać płeć przeciwną i uczyć o niej, to młody człowiek siedzi taki ściśnięty, dyskutuje o granicach, toksykach, i czy lajk pod zdjęciem to już zdrada.