#6ExeF
Mijały lata, większość mojego rodzeństwa super się ogarnęła pod kątem finansowym, w tym ja. Nadrabiam podróże po Polsce i świecie, mam dobrą pracę i zgromadzony niemały majątek w nieruchomościach. Ostatnio wprowadziliśmy się do nowo wybudowanego domu z dużym metrażem, który wygłaskaliśmy i zrobiliśmy szereg parapetówek (dom duży, ale nie aż tak, żeby pomieścić liczną rodzinkę naraz). I co? I kuzynostwo zrobiło się zazdrosne i urwało kontakt. Poza tą dwójką, która nigdy nie miała problemu z różnicą w zarobkach. I to nie jest tak, że ja sobie radzę lepiej od wszystkich, niektórzy są na tym samym lub wyższym poziomie finansowym. Kuzyni, którzy nie mają problemu, ostatnio powiedzieli, że reszta po prostu nie może się już dowartościować wizytami u nas, bo widać, że lepiej sobie radzimy. Wcześniej, mimo że nasze finanse były dobre, to nie było tego widać, bo fotek z wakacji nie wrzucamy, a o zakupach nieruchomości nie wspominaliśmy, kwotami zarobków też nie rzucaliśmy przy stole. Natomiast nowy dom widać i tego już kuzyni nie mogą zignorować... Anonimowa część z mojej strony to ta, że o ile w większości mi trochę przykro, to co do kilku kuzynek mam wielkie poczucie satysfakcji, że je tak trafiło.
Mam podobnie, prawie cała rodzina odwróciła się ode mnie kiedy powiedziałam im o mojej pracy. Ale nie przejmuj się, najważniejsze jest twoje szczęście
No chyba jednak jest pewna różnica i wcale nie jest tu podobnie. Co innego chwalenie się uczciwie zdobytym bogactwem , a co innego powiedzenie pruderyjnej rodzinie że się pokazuje wargi obcym facetom przed kamerą.
Chodzi o same zarobki, jedna ciotka powiedziała mi wprost, że mogę sobie pokazywać co chcę, ale żeby zarabiać na tym więcej niż na etacie, to już jest "obraza boska". Dla nich byłoby najlepiej gdybym klepała biedę i prosiła ich o wsparcie. Na szczęście jest dokładnie odwrotnie
A penisa chowasz między nogami na tych pokazach czy jest mokroskopijny i nie widać go bez lupy?