#5jn8D

Jechałam autobusem, kiedy nagle dosiadł się pewien mężczyzna. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest chory, widać było, że coś z nim nie tak. Głupio się przyznać, ale okropnie boję się takich sytuacji, więc modliłam się, żeby do mnie nie podszedł. Niestety zrobił to...
Na początku założyłam słuchawki i udawałam, że go nie słyszę, ale nie poskutkowało. On cały czas nachalnie powtarzał mi: „Dzień dobry”. Chyba za piątym razem w końcu mu odpowiedziałam i miałam nadzieję, że sobie pójdzie, jednak on dalej to ciągnął. Wpadłam w panikę. Szybko wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do kogoś, żeby pogadać o byle czym i starałam się od niego odwrócić, ale jak tylko odwracałam głowę, to on mnie obchodził, żeby spojrzeć mi w oczy. Dopiero po kilku minutach odszedł do innej części autobusu, jednak ja uspokoiłam się w pełni dopiero wtedy, kiedy wysiadł.

Wiem, że powinno się inaczej traktować takie osoby, być bardziej wyrozumiałym. Szczerze mówiąc, sama dziwię się swoją reakcją. Niestety ja spanikowałam i najzwyczajniej w świecie bałam się tego człowieka.
NAUS Odpowiedz

Myślę, że Twoja reakcja była normalna i naturalna. Miejsce na wyrozumiałość jest wtedy, gdy nie czujesz się zagrożona. W innym wypadku jest ona irracjonalna.

Dragomir Odpowiedz

To mógł być bolec na głodzie.

wyzwolonaa

No tak, wszystko powiążesz ze mną. W realnym życiu też się śmiejesz z chorych osób, czy tylko w necie taki odważny?

Dragomir

Z chorych się nie śmieję, często im pomagam. Z debilów takich jak ty śmieję się zawsze i wszędzie.

wyzwolonaa

Jestem debilką, ponieważ? Uzasadnij swoją opinię "mędrcze"

Dodaj anonimowe wyznanie