#5UxTv
Narzeczona poszła parę razy do tej pracy, po czym stwierdziła, że nie da rady i że to nie dla niej. Myślę sobie: ok, nic się nie stało, znajdziemy co innego. Ale następnego dnia zmieniła zdanie o 180 stopni. Zaczęła do pracy chodzić nawet w dni wolne - pomagała, bo był "duży ruch", dodam że charytatywnie.
W sobotę ze mną zerwała, bo "tak będzie lepiej", bo "od dawna coś było nie tak". Puenta: dzisiaj się okazało, że oprócz pracy znalazłem jej też nowego chłopaka. Też był zaręczony.
Przykre :/
Ale lepiej, że stało sie to teraz, gdy była Twoją narzeczoną, a nie żoną :/
Dzięki temu podejściu szybko doszedłem do siebie - straciłem sporo, ale mogłem stracić jeszcze więcej, a świadomość tego jakoś pomagała wtedy. Dzięki za dobre słowo!
Sory ale suk*wato się zachowała, jak można zaprzepaścić pewnie kilkuletni związek dla kogoś nowego i niedawno poznanego
Mnie chlopak zostawil dla dziewczyny,ktora ma trzyletnie dziecko i 6lat byla zareczona ;) bo stwierdzil ,ze chce byc ojcem dla jej dziecka ;) nie tylko kobiety to suki ;)
Chyba to uczciwsze niż zdrada?
Sama na miejscu tej kobiety [jeśli mylisz z sukami - proponuję przejść się do dobrego okulisty] wybrałabym rozstanie... Jak widać doszła do wniosku, że nie zależy jej na obecnym chłopaku tak mocno jak sądziła wcześniej.
A może miała chromolić własne uczucia i emocje bo "jak można zaprzepaścić kilkuletni związek"? Wybaczcie, ale w tym wypadku również wybrałabym na jej miejscu rozstanie - własne uczucia i świadomość, że jak związku nie przerwę to będę nieszczęśliwa następnych parędziesiąt lat jednak jest dla mnie ważniejsza niż uczucia 2 osoby i argument "jak można po tylu latach".
Dokładnie @cane nic już do niego nie czuła, gdyby tak było, gdyby go kochała bardziej, nigdy nie zakochałaby się w tym drugim. Jeśli zakochujemy się, będąc z inną osobą, tak naprawdę czegoś nam brakuje, to nie jest osoba dla nas. Co, miała to ciągnąć? Wyjść za niego z mąż i wszyscy byliby nieszczęśliwi? Jak się zakochała w innym, to coś wcześniej było nie tak, a serce nie wybiera.
To nie znaczy, że jest suk*. Po prostu jest uczciwa. A to spora różnica
Można:( mój chłopak, o ile wypada jeszcze tak mówić w tym wieku, bez żadnych skrupułów zaczął ostro flirtować z sąsiadką nowo poznaną po jednym wieczorze zapoznawczym. Gdy ich nakryłam, byłam w ciężkim szoku jak bezpośrednio ze sobą pisali. Nie chce sie wdawać w szczegóły bo za bardzo to jeszcze boli. 13wspolnych lat, które bezgranicznie mu poświęciłam...Nie, nie zostawiłam go. Wydarłam go ze szponów tej lafiryndy. Ale nie jestem pewna czy warto było tak walczyć o tą mimo wszystko nie do konca odwzajemnioną miłość.
aggusia Babkę nazywasz lafiryndą, a tak naprawdę najbardziej zawinił Twój facet, bo to on był w związku i to on powinien wiedzieć, żeby nie wikłać się w żadną inną relację. Siłą go do niczego nie zmuszała, facet swój rozum powinien mieć.
Tonietakjakmyslisz- jest winny ale staram sie zmyć z niego winę bo wiem ze życie z tą świadomością byloby jeszcze większą udręką. Gdybym go nie kochała, pewnie juz dawno bym go kopnęła w tyłek, jak mi wiele osób radzi. Ale odkochać sie nie potrafię. A ta lafirynda o której wspomniałam jest w stu procentach winna i podrywała go świadomie i z premedytacją. Nawiasem mówiąc ma narzeczonego a mojego faceta namawiała na wypad za miasto w wiadomym celu. Długo by pisac o ich romansach i jej wrednych podchodach.
Też tego nie mogłem zrozumieć, chyba nie pasuje do tego świata.. :)
Jak nie ten to pewnie by był inny lepiej ze teraz sie dowiedziałeś o niej jaka jest niż po ślubie :-)
Dzięki, Beatko. Zgadzam się! :)
Możecie mnie minusowac ale Nie rozumiem po co się zareczac w tak młodym wieku. Dziewczyna ledwo skończyła szkole i narzeczony? i tak sie pozniej koncza takie milosci. Powazne decyzje podejmuje sie odpowiedzialnie. Sama znam przypadki dziewczyn zareczonych trzeci czy czwarty raz bo zaczęły już w liceum. Głupota. Jak dla mnie robią to tylko po to by pochwalić się koleżankom. Dla mnie to coś ważnego. Trzeba być pewnym na 100%.
ps. Nie wiem jak było dokładnie w przypadku autora ale wyznanie pokazuje że dziewczyna nie była gotowa na taki krok. Nie kochała autora i zostawiła go mimo zareczyn.
Mówiąc w skrócie zaręczyny tylko gdy planuje się ślub. W innym wypadku dla mnie niezrozumiałe. Tak samo jak bycie narzeczona przez x lat. Ale chyba jestem starej daty.
Ojej jak ja się z Tobą zgadzam...
jak dla mnie jesli w dlugotrwalym zwiazku nie idzie sie krok dalej- czy takim krokiem jest mieszkanie razem, zareczyny, slub, dzieci- zaleznie od chciwjstwa
ale jesli zwiazek trwa 3,5,wiecej lat i dalszy krok nie nastepuje, tzn, z enie ma tych 99,9% pewnosci, ze to Ta osoba, a skoro przez np. 5 lat sie nie pojawila pewnosc, to sie nie pojawi i lepiej dac sobie nawzajem szanse na poznanie kogos, z kim ta pewnos bedzie
Dzięki za komentarz. Ja byłem w 100% pewny, ale teraz już wiem, że nigdy nie można być nie czego pewnym. Poza tym masz rację z tym wiekiem. Wiek ma jednak największe znaczenie.
Przykre, ale do końca nie obwiniam dziewczyny. Mówi się, że serce nie sługa. Dziewczyna dopiero skończyła szkołę, może wcześniej znała tylko kolegów z klasy/szkoły. Jeśli była Twoją narzeczoną, na pewno Cię kochała. Po kilku latach związku, może zawiało monotonnią, a o związek trzeba dbać cały czas.
Nie znam całej sytuacji, więc nie będę jej oceniać.
Zawsze wina leży po obu stronach, ale jak się nie rozmawia o problemach to nie da się ich naprawić.
jeny.. tak bywa.. chyba lepiej, że się z nim rozstała, niż jeśli miałaby go zdradzać? wtedy dopiero byście pisali, jaka to suka, że mogła się rozstać.
I może faktycznie, dla niej tej związek nie był już tym samym, i nieraz bywa, że pozna się kogoś nowego i "od razu wiadomo". Też chyba lepsze ttak szybkie rozstanie, niż jeśli miałaby jeszcze pół roku być w związku z autorem, i każdego dnia coraz bardziej zakochując się w tym nowym koledze..
A mnie się wydaje że wcale nie chodziła charytatywnie pomagać w pracy, a spotykała się wtedy z tym drugim...
Black Lotus, dokładnie takie przesłanie wnosi ta wzmianka o charytatywnym charakterze odwiedzin w dni wolne :) azulu, dla mnie to nierealne żeby w tydzień się w ogóle zakochać.. ale jestem chyba ostatnim facetem o dobrych poglądach na temat związków na ziemi..
Nie była Ciebie warta
Lepiej, że teraz niż po latach
Też tak sobie tłumaczyłem z początku. Święte słowa.
Nie było to miłe, ale chyba tak lepiej, niż żeby byli w związku z kimś, kogo nie kochają? Pomyślcie tak, jak to wy byście mieli spędzić życie z kimś, kogo nie kochacie i wiedzieć, że obok was znajduje się ta właściwa osoba.
I twierdzisz, że po tygodniu znajomości jesteś w stanie stwierdzić, że to właściwa osoba? :)
Jakby to mój tata wierzący w przeznaczenie powiedział: "Nie była Ci pisana".. Mimo wszystko smutno :(
Ślędzę tę stronę od początku jej istnienia, czytam wszystko wraz z komentarzami. Dopiero dzisiej założyłem konto, tylko po to, by napisać: wiem, co czujesz, stary.
Byłem z dziewczyną ponad 6 lat. Nie zawsze było różowo, ale ja byłem pewien, że to ta jedyna. Wszystkie swoje plany podporządkowywałem myśli, że już wkrótce będę zakładał z nią rodzinę. Dlatego harowałem jak wół, zdobywałem doświadczenie, kwalifikacje, awansowałem, dlatego studiowałem, wszystko by kiedyś zapewnić nam wspaniałe życie. Aż pewnego razu załatwiłem jej po znajomości pracę dorywczą na weekendy. Po jakimś trzecim, czwartym weekendzie powiedziała, że nie może dłużej ze mną być, że nie widzi swojej przyszłości ze mną. Chwilę potem związała się z "pracodawcą" , który wcześniej podkreślał, jak to ważne dla niego, że jest w stałym związku, bo jej poprzedniczka zakończyła współpracę właśnie przez rozstanie się z jedną z osób, dla których pracowała (chodziło o robotę dla dosyć znanej polskiej kapeli rockowej). Zostałem po sześciu latach na lodzie. Jakąś siłą rozpędu nadal utrzymuję dobrą pozycję w pracy i na studiach, ale nie ma już w tym życiu dla mnie żadnej treści. Mija nieco ponad rok od rozstania - moja była jest po ślubie i spodziewa się dziecka. A ja? Korzystając z dnia wolnego od samego rana nie podniosłem się z łóżka i popijam wódkę z colą (jest 17a). Być może tak teraz będzie wyglądało moje życie. Ale mam nadzieję, że się z tego marazmu podniosę i Ty, stary, też. Daj znać, gdybyś potrzebował z kimś pogadać.
Współczuję i łączę się w bólu..
Czyżby takich historii było więcej? :)
Dzięki za dobre słowo.