#5oTMF

Zawsze myślałam, że osoby wykształcone posiadają jak jak to nazywam życiową inteligencję, czyli np. wiedzę, jak się zachować w danej sytuacji, nie oceniają innych po pozorach itp. Moja matka niestety jest totalnym tego zaprzeczeniem, a ostatnio przeszła pod tym względem samą siebie. 

Mam 26 lat i od 7 lat mieszkam w Lublinie. Moja matka ponad 300 km dalej. W ten weekend postanowiła mnie odwiedzić. Uprzedziłam ją, że pewnie będzie w domu mój współlokator, współlokatorki raczej nie. Przyjechala, poznała Radka, poszłyśmy do mnie do pokoju. Tam oczywiście ze szczegółami wypytała mnie, czym się Radek zajmuje na co dzień (jakby to miało jakieś znaczenie - w końcu to tylko współlokator, a nie kandydat na jej zięcia). Gdy jej powiedziałam, że jest po szkole zawodowej i pracuje fizycznie, ta wpadła w istny szał. Zaczęła się na mnie drzeć, że jak mogłam tak nisko upaść, by mieszkać z takim zerem, że to przecież totalne dno jest, byle kto, że pewnie mnie d... swędzi, skoro mieszkam z kimś takim... Byłam w ciężkim szoku, Radek oczywiście wszystko słyszał. Wyszedł z domu i tylko potem wysłał mi smsa, że wróci do domu dopiero, gdy moja matka sobie pojedzie, bo skoro on jej tak przeszkadza, to nie będzie drażnił jej oczu swoją obecnością... 

Nie mogę pojąć, jak można być tak okropnym człowiekiem. Odkąd pamiętam, ona zawsze taka była. Wystarczyło, że ktoś z moich znajomych jej się nie spodobał, to słyszałam, że jestem zerem, skoro się z kimś takim zadaję. Co więcej, potrafi stosować szantaże w stylu: jak nie przestaniesz się z nim/nią spotykać, to ja się powieszę. Rozmowy z nią nie pomagają. 

Gdy byłam młodsza, tak to wszystko przeżywałam, że ze stresu dostawałam tak silnego bólu głowy, że podejrzewano u mnie guza mózgu... Mówi się, że rodziców się kocha bezwarunkowo. Wiem jednak, że to nieprawda. Moi znajomi, gdy jadą do domu, cieszą się, że się spotkają z rodzicami. Ja te wyjazdy traktuję jak obowiązek i gdy już jestem w domu nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do Lublina, bo tak naprawdę tylko z dala od domu czuję się szczęśliwa.
KarILina Odpowiedz

Współczuję, to smutne. Życzę szczęścia. Trzymaj się!

marion

Ciekawe czy na wspomnienie o zarobkach współlokatora mina mamusi troszke by zrzędła

octlook Odpowiedz

Moim zdaniem co niektóre przypadki trzeba traktować jako biologiczni rodzice bo prawdziwymi nie są.

amen96 Odpowiedz

Moja "przyjaciolka" tak samo sie uwaza za nie wiadomo co bo studiuje a ja nie...żałosne i tyle. Jak można oceniać ludzi po wykształceniu, czlowiek po zawodowce moze byc inteligentniejszy itd niz po studiach !

GrzesiekM

Nie powinno się oceniać ludzi po wykształceniu. Jednak mam wrażenie, że ludzie po studiach ZAZWYCZAJ są zdecydowanie inteligentniejsi od osób, które kończą szkołę zawodową. Ludziom po studiach często brakuje mądrości życiowej, pomysłu na życie, przedsiębiorczości czy praktycznych umiejętności. Natomiast wywyższanie i obrażanie kogoś z takich powodów jest zupełnie bezsensowne.

amen96

Może są mądrzejsi bo inteligencja nie zawsze idzie w parze z mądrością.

bobylon89 Odpowiedz

Ja na moją mamę mogłem zawsze liczyć. Zawsze mnie we wszystkim wspierała, a nie byłem idealnym dzieckiem. Dlatego serdecznie Ci współczuję.
Studiowałem na kierunkach bardzo ścisłych. Jednak po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że to nie jest dla mnie, mimo, że dawałem sobie radę bardzo dobrze. Teraz zajmuję się zupełnie inną dziedziną, bo artystyczną i pomimo, że czasem jest ciężko, myślę, że jestem szczęśliwy, bo robię to co kocham.
Mieszkam z osobą pracującą fizycznie i w zeszłym roku odwiedziła mnie dobra znajoma, absolwentka UW i w nocy wyśmiewała się z mojego współlokatora "robola". Oczywiście nie dałem jej jego obrażać i od tego czasu nasza znajomość już nie jest taka dobra.
Dla mnie liczy się, kto jest jakim człowiekiem, a nie, to czym się zajmuje.
Życie jest takie krótkie, a człowiek człowiekowi wilkiem...

pinkpanther Odpowiedz

Współczuję i doskonale rozumiem, co przeżywasz. Mój tata kiedyś szantażował mnie, że jeśli nie przestanę jeździć na rekolekcje jako animatorka, to on rozwiedzie się z mamą, nie będzie mnie utrzymywać (studiuję dziennie dosyć ciężki kierunek techniczny), ani w ogóle się do mnie odzywać. Szkoda, że mogę tutaj zastosować czas przeszły dlatego, że ustąpiłam, a nie dlatego, że on zrozumiał, że nie powinien mi stawiać takiego ultimatum...

Stine

Co do utrzymywania Cię to jeśli nie przekroczyłaś 26 lat to jego obowiązkiem jest na Ciebie łożyć, skoro jesteś studentką. W kwestii rozwodu z mamą... jest to cios poniżej pasa, ale myślę, że mimo nawet takiego argumentu nie dałabym zmuszać się do czegoś, czego bardzo nie chcę. Bo myślę, że człowiek, który stawia swojemu dziecku takie ultimatum, nie jest godny by być mężem jej matki. Ale to moja opinia. Szkoda, że nie postawiłaś na swoim, bo ojciec być może będzie Cię szantażował do końca życia (jak nie wyjdziesz za prawnika/nie zostaniesz zakonnicą/nie pójdziesz pracować do firmy, którą ci wybrałem/cokolwiek innego to rozwiodę się z twoją matką). Przemyśl to, może warto postawić na swoim, bo być może tata wcale nie zrobi tego, czym grozi, a jedynie używa takich argumentów bo wie, jak mocno one oddziałują na Ciebie. A jeśli to zrobi... cóż, nie możesz mieć wyrzutów, to jest jego życie, jego decyzje, jeśli ma ochotę coś zrobić, to Ty go nie powstrzymasz. I w drugą stronę, on nie może powstrzymać Ciebie, jeśli sama się mu nie poddasz.

Mojito Odpowiedz

Twoja mama powinna udać się do jakiegoś specjalisty.
Szkoda tylko Radka.

Lorella Odpowiedz

Nienawidzę takich ludzi jak Twoja matka! Nie ważne czy jest się śmieciarzem, architektem czy policjantem. Najważniejsze żeby być dobrym człowiekiem. Szkoda, że ludzie mają tak płytkie wartości w życiu.

DziuraweSkarpety Odpowiedz

Serio aż tak? Powiesi sie bo twoj znajomy jej nie odpowiada? Współczuję... często jeden człowiek bez wykształcenia ale ciężko pracujący, uczciwy i porządny jest więcej wart niż 10 magistrów. Szkoda ze niektórzy tego nie rozumieją.

Cytrynka1000 Odpowiedz

Miałam tak samo. Wychowywalam się z matka i babcia. Ciągła nienawiść do całego świata, nikt nie był na odpowiednim poziomie. Mając 16 lat zaszłam w ciążę. Ojciec dziecka był ideałem. Jedyny. Nie liczyło się to jak nas traktował, jak szarpal, wyzywal, pozbawil wszystkiego po kolei. Znalazłam w sobie w koncu tyle sily, żeby odwrócić się od nich wszystkich, wyprowadzić i zacząć życie z kims kto daje szczęście mnie i dziecu. I znalazła się troskliwa mamusia....jak to, elektromechanik?! Po zawodówce?! Przecież to zero, przydupas, nie partner. Ale ja już nie jestem od niej zależna. Mam kogoś kto onas dba o jestem szczęśliwa. I czasem nawet, o dziwo, mam z nim wspólne tematy, mimo że planuje iść na studia medyczne...

Lorella

Jestem z Ciebie dumna :-)

enfer93 Odpowiedz

Oddaj ją na leczenie psychiatryczne. Poważnie.

Zobacz więcej komentarzy (21)
Dodaj anonimowe wyznanie