#5QdZb
A oto anonimowe wyznanie, o którym wiem tylko ja, mój gwałciciel oraz przyjaciel, który mnie we wszystkim wspierał.
Zaczęło się jakieś pół roku temu, podczas jednego z miejscowych koncertów mało znanej kapeli. Przyznam się bez bicia, akurat były urodziny kolegi, więc wypiłam kilka piw. I był tam też on, chłopak z innego miasta (przyjmijmy, że miał na imię Jan). Jako że akurat przebywał w naszej miejscowości, to przyszedł na organizowany przez nas koncert.
Początkowo wszyscy się dobrze bawili, nikt się nie kłócił, nawet bez policji się obyło. Jednakże pod koniec koncertu natarli na nas miejscowi faszyści. Jesteśmy wszyscy przyzwyczajeni do takich akcji, więc chłopcy zgrabnie ruszyli na nich z bejsbolami. Ale ja nie. Jan, wykorzystując sytuację i nieuwagę moich kolegów, złapał mnie za szmaty i zaciągnął za klub. Szumiało mi lekko w głowie, więc na początku nic nie podejrzewałam. Dopiero gdy przewrócił mnie na ziemię i zaczął zrywać ze mnie spodnie, zrozumiałam. Zrozumiałam co chciał zrobić. Samego zajścia nie będę opisywać, ale udało mu się dokonać tego, co zamierzał. Po wszystkim po prostu odszedł. Leżałam kilka minut na śniegu i nie mogłam dojść do siebie. Słyszałam odgłosy walki między chłopcami a faszystami. Nie chciałam, żeby mnie zobaczyli w tym stanie. Pozbierałam się i uciekłam do domu. Nie miałam po tym traumy ani nic. Po prostu przez pierwsze dni byłam w szoku. Na szczęście po jakichś dwóch tygodniach mnie coś tknęło i zrobiłam test ciążowy.
Tak, byłam w ciąży. Teraz nikt by mi nie uwierzył, że zostałam zgwałcona, więc postanowiłam działać na własną rękę. Powiedziałam o wszystkim koledze, on postanowił mi pomóc.
Spod ziemi wytrzasnął jakieś tabletki o działaniu poronnym. Zwijałam się w męczarniach blisko tydzień, ale mój problem zniknął.
Nie, nie mam traumy po aborcji. Miałabym traumę, gdyby ktoś mnie zmusił do rodzenia dziecka tego zboka.
Nie oceniajcie mnie źle, jestem młodą dziewczyną, która nie poradziłaby sobie z takim brzemieniem... Tak, wiem, że są okna życia. Wiem, że wiele par chętnie by to dziecko adoptowało.
Ale sama myśl o tym, że noszę w sobie dziecko potwora sprawiała, że własnymi palcami chciałam je stamtąd wydrapać. Nie mówcie mi, że jestem egoistką, bo nie jestem. Nie jestem męczennikiem i mam prawo do samostanowienia o sobie.
To chciałam Wam przekazać w moim wyznaniu. Każda kobieta i każdy mężczyzna ma do tego prawo.
Do dziś nie żałuję mojej decyzji, jestem świetnie zapowiadającą się lekkoatletką.
PS Oprawca dostał karę od chłopców.
Jestem w twoim wieku i myślę, że zrobiłabym to samo...
A co do oprawcy to wydaję mi się, że kara którą dostał od chłopców jest za mała.
Mam nadzieję, że zostawili mu trwałe blizny na ciele, aby do końca życia pamiętał, co zrobił.
Myślę, że powinno im się tatuować na czole "jestem gwałcicielem", aby musieli z tym żyć tak jak ofiara.
Pozdrawiam czytelników Millenium ;-)
Takim to powinni jaja wyrywać... Żeby już nikogo nie tknęli.
Postawię się w sytuacji Autorki. Według zasad mojej wiary, gdybym była na jej miejscu, powinnam urodzić to dziecko. Teoretycznie gdyby teraz spytano mnie na ulicy co sądzę o aborcji, powiedziałabym, że w każdym przypadku jestem przeciwko. "Historia lubi się często powtarzać, to znów untermensch - podczłowiek? W ciszy sterylnej już nikt nie woła, POGROM ZAGŁADA HOLOKAUST SHOAH." Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wyznanie to dało mi dużo do myślenia. Chyba w tej sytuacji też bym dokonała aborcji. Boli mnie, że to piszę, ale tak. Budzić się codziennie rano i widzieć rosnący brzuch, cierpieć ból uświadamiając sobie że to wszystko przez tego "człowieka". Chyba bym nie umiała. Dziękuję za uświadomienie mi tego.
"Przez 40 lat ponad miliard skazanych tylko trzema słowami - NIE CHCĘ CIĘ."
Uwielbiam Luxtorpedę.
Najgorsze jest jeszcze to, że rodzice lub ludzie z otoczenia mogliby nie uwierzyc w historie z gwaltem
LUXTORPEDA!!! :D
Luxtorpeda 💗
"Niewinna krew"
Jestem przeciwna aborcji jednak:
-gdy kobieta jest zgwałcona powinna móc zdecydować
-gdy jej życiu zagraża niebezpieczeństwo powinna móc zdecydować
-gdy wiadomo, że dziecko urodzi się z głęboką niepełnosprawnością powinna móc zdecydować
w każdej z tych sytuacji to życie kobiety powinno być najważniejsze. Możecie się burzyć o 3 przypadek, ale to zazwyczaj matka wychowuje dziecko i to ona rezygnuje z dosłownie z całego swojego życia i zamienia je na nieustającą harówę 24 na dobę
Generalnie każdemu człowiekowi powinno być bliskie zdanie "nigdy nie mów nigdy". To się tyczy obrońców płodu, jak i ludzi, którzy są za pełna legalizacją aborcji.
Sama też jestem raczej przeciwna aborcji, oprócz tych 3 konkretnych przypadków, ale właśnie, tak naprawdę nie można być pewnym swojej reakcji, gdy ktoś nas zgwałci. Poznałam ultrakatoliczkę, która została zgwałcona. Poszła do lekarza, wzięła tabletkę "po", bo jak sama teraz przyznaje, przerosło ją to. I okej, zdarza się. Znam też kobietę, która wpadła w wieku 44 lat. Zabezpieczała się, ale coś poszło nie tak, nie wnikałam w to. Wszyscy namawiali ją na aborcję. Ona sama chciała to zrobić. Ale jednak zrezygnowała i urodziła. I nawet wychowała. I okej. Ale właśnie o to chodzi, że kobiety powinny mieć jakiś wybór. I już nie chodzi o to, że wtedy NA PEWNO usuną. Po prostu wiem, choćby po swojej psychice, że zawsze lepiej się czuję, wiedząc, że mam jakiś wybór. Wtedy mogę skupić się na głównym wątku, a nie martwić sprawami pobocznymi.
Nikt nie może teraz przewidzieć na 100% swojej decyzji w takiej sytuacji.
Może ja bym nie usunęła, może bym wychowała, może bym to udźwignęła, bo generalnie mam silny charakter.
A może bym spanikowała?
A może musiałabym usunąć, bo już teraz mam ogromne problemy hormonalne i lekarz zabronił mi planować dziecko. Możliwe nawet, że nigdy nie będę mogła urodzić.
Nie wiem. Wszystko jest możliwe. Dlatego powinien być wybór. Bo to, że teraz część kobiet ma takie zdanie, nie oznacza, że im się to zdanie nigdy nie zmieni.
,,Amnesty international twierdzi: obecnosc lekarza przy kaze smierci niezgodna jest z trescia przysiegi lekarskiej, prawa czlowieka naruszono powaznie! "😊
@amnestia-Zgadzam się z Tobą w stu procentach.
Też byłam przeciwniczką i z powodu wiary, jak i poglądów.
Ale coraz częściej wyznania uświadamiają mi jak bardzo wszystko zależy od punktu siedzenia.
Nie wiem do końca co napisać... JA osobiście nigdy bym tego nie zrobiła, bo pewnie później bym miała takie wyrzuty sumienia, że bym (mimo mojej wiary, która tego zakazuje) skoczyła pod pendolino. Z resztą... jeżeli dokonujesz aborcji jedna osoba jest szczęśliwa. Ty. Jeśli tego nie zrobisz uszczęśliwiasz cztery osoby. Dziecko, małżeństwo z okna życia i tak naprawdę siebie, bo chyba jest satysfakcja z faktu, że się poddałaś, prawda?
Crux sacra sit mihi lux non draco sit mihi dux. Też słucham Luxtorpedy.
@redrat Ale w życiu nie chodi tylko o sprawianie radości wszystkim wokół. Trzeba myśleć również o sobie. To matka jest w ciąży przez 9 miesięcy i to ona musi urodzić to dziecko.
Też nie mogłabym urodzić dziecka z gwałtu.
Zawsze się zastanawiam, czy te fałszywe imiona to takie z przypadku czy takie, które najbardziej podobają się autorom/autorkom najbardziej.
Może takie, które autor/ka uważa za imiona najodpowiedniejsze?
Czyli imię Jan najlepiej pasuję do gwałciciel. Jan Gwałciciel
Weźcie się, do cholery, ogarnijcie. Wy byście tego nie zrobili, ale ktoś inny tak. Ktoś uważa, że płód to już człowiek, ktoś inny już niekoniecznie. Nic wam do tego. Wielcy obrońcy życia... Taa, z dupy, bo od poczęcia do narodzin, a potem to "radź sobie sama." Nie wiem, ile z was, komentujących, zostało zgwałconych, ale na każą psychikę takie wydarzenie działa inaczej. Dlatego przełknijcie swój hejt, zanim go, szanowna poradnio rozwiązywania anonimowych problemów psychologicznych, wylejecie na dziewczynę, która nie żałuje podjętej decyzji :/
Odbiję piłeczkę.
Ilu z was, obrońców "wyboru", chciało być abortowanych i cudem przeżyło, tak jak ja?
GeddyLee, masz rację. Jakbym została "abortowana" i co gorsza nie przeżyła, to pewnie siedziałabym w kącie i płakała, bo tak bym chciała żyć.
No racja, lepiej zmusić kobietę żeby urodziła dziecko z GWAŁTU I jeszcze się nim zajmowała jakby je sobie zrobiła z własnej woli
Brawo dla tej pani. Wreszcie ktoś normalny na tej stronie pełnej obrońców moralności i psychologów za 5 groszy
@GeddyLee A jaką różnicę by ci zrobiło czy się urodziłaś czy nie? Nie wiedziałabyś nawet o tym, byłoby tak jak gdybyś nigdy nie istniała.
@GeddyLee Ja bym chciała być abortowana... żyć w świecie przepełnionym idiotami, którzy zabijają indywidualność + bycie chorą w chorym społeczeństwie przepełnia mnie myślami samobójczymi (jestem niby na terapii, ale znaleźć sens życia wśród takich ludzi to sztuka)...
Na szczęście nie byłam w takiej sytuacji i nie mogę powiedzieć co bym zrobiła, ale raczej nie usunęła bym ALE nie wyobrażam sobie jakim trzeba być potworem (szczególnie mam na mysli mężczyzn których to nie dotyczy) żeby prawie codziennie stać na ulicach Krakowa i walczyć o odebranie prawa do wyboru innym
Czekałam na taką dyskusję i mam pytanie do przeciwników aborcji. Oburzacie się się, że my przyzwalamy na "zamordowanie dziecka", my się oburzamy, bo nie chcemy z kobiecych ciał robić przymiswych inkubatorów. Co powiecie na takie rozwiązanie: zarodek wycinamy i wkładamy do takiej specjalnej próbówki, żeby w niej się rozwijało. Całkowicie anonimowo, także matka może o tym zapomnieć, a zarodek i tak się rozwinie, stanie dzieckiem i trafi do domu dziecka. Co wy na to, ratownicy ludzkiego życia?
Tylko pytanie czy jest taka możliwość. Czy nie będzie tak jak przy testach klonowania zwierząt, że ogromna część miała przerażające defekty
Nie miałbym nic przeciwko, gdyby zamiast do domu dziecka trafiałyby do osób, które swojego dziecka mieć nie mogą.
Śmieszy mnie, kiedy faceci chcą decydować w temacie aborcji.
Czy do domu dziecka czy do rodziny zastępczej to już raczej obojętne kobiecie, która zarodka nie chce.
To już facetom nie wolno mieć swojego zdania, bo nie rodzą?
kultowa0 Popatrz, po raz pierwszy się ze sobą zgadzamy :)
No powiedzmy ;)
Według mnie żadni politycy, księża i inne osoby płci męskiej nie powinny się wyrażać na temat który ich nigdy nie będzie dotyczył.
Aż przypomniała mi się sytuacja kiedy byłam w kościele (pierwszy raz) i ksiądz na sam koniec zaczął 20min gadać żeby podpisać petycję o ratowaniu nienarodzonych dzieci (ani razu nie użył słowa aborcja ) podpisała się tylko jedna osoba a jak na msze wielkanoc to śmieszne :p i jak ksiądz późnej stał na parkingu i przeglądał tą listę to mój tata poszedł do niego i na "spokojnie " zaczął z nim "rozmawiać " o plodach.
Jakby ktoś nie rozumiał ja i moja rodzina jest za aborcja ^^
To tak jakbyś ty np zabraniała wazektomii i miała pretensje, jakby jakiś facet jednak jej dokonał.
Zresztą jak facet "zabrania aborcji", to równie dobrze może zabronić pigułki. Dopóki faceci nie zachodzą w ciążę, nie mają prawa głosu. Niech lepiej zajmą się sierotami, bo akurat to jest większy problem i dotyczy obu płci.
Mnie fascynują niektórzy przeciwnicy aborcji. Troszczą się o nienarodzone dzieci, a te narodone mają juz w głębokim poważaniu. Jak u mnie w mieście mają demonstracje i na starówce wywieszają wielkie drastyczne zdjęcia i dzieci płaczą przerażone, to już nic wielkiego. Słyszałam jak obużonej matce powiedzieli, że powinna więc dziecku wytłumaczyć, co to aborcja. Serio? 3 latkowi wytłumaczysz? A miasto nic nie może zrobic, policja tez.
I jeszcze jeden z nich, głoszący że żadna, ale to żadna sytuacja nie uzasadnia aborcji, bo to morderstwo, na pytanie co w takim razie np. z ciążą jajowodową odpowiedział, że nie można, bo to morderstwo. Tak bardzo współczuję jego przyszłej kobiecie, która jeśli jej się to przydarzy (nie życzę z całego serca), będzie musiała tyle przecierpieć i modlić się, że może ją uratują i przeżyje.
Bardzo dobrze zrobiłaś, nikt nie miałby prawa zmusić Cię do rodzenia tego dziecka. Postąpiłabym tak samo. Trzymaj się, autorko!
Absolutnie miałaś do tego prawo
Ja również uważam że Autorka dobrze zrobiła. Bo sama przecież jest jeszcze dzieckiem..
Sama jestem teraz w ciąży, a mimo to jestem za aborcją w konkretnej sytuacji jaką jest gwałt.