#5PECM
Starsza pani ma lat 83 i jest babcią mojego partnera. Zanim jeszcze z nimi zamieszkałam, wielokrotnie słyszałam od niego, jak to ona go niemiłosiernie denerwuje. Początkowo próbowałam ją jakoś bronić, bo to w końcu osoba starsza i ze względu na wiek może robić różne dziwne rzeczy. Przekonałam się jednak sama i mam już dość. Jest straszna. Kocha zapalać kadzidełka starsze od niej i śmierdzące dymem. Zresztą co do smrodu Starsza Pani myje się raz na kwartał - tylko po to, żeby zmyć z siebie maści, którymi się codziennie smaruje (warstwą taką, że się nie wchłania). Nie spuszcza po sobie wody w toalecie, a jeśli wyjedziemy na weekend, całe mieszkanie śmierdzi jej moczem.
Mieszkanie jest oczywiście jej i nie wolno nic w nim robić. Żadnego remontu, odnowienia ścian czy nawet wymiany jej łóżka na nowe, żeby jej się lepiej spało. Gdy proponujemy twierdzi, że "CHCEMY JĄ ZABIĆ I NIE MA TU JUŻ SWOICH RZECZY". Mimo faktu, że 80% rzeczy (również w naszym pokoju) jest jej i nikt ich nie dotyka. Zresztą teksty o próbie morderstwa mój partner usłyszał gdy tłumaczył jej, że nie może jeść spleśniałych rzeczy. I jeśli to można by było jeszcze jakoś usprawiedliwić, ale ona zawsze miała okropny charakter. Jest wredna i traktuje mnie jak powietrze, podsłuchuje nas, szpera w rzeczach, ogólnie mnie nie cierpi.
Gdy rozmawialiśmy o tym, że chcę z nimi zamieszkać przez 2 miesiące, ciągle przekładała decyzję mówiąc, że jeszcze pomyśli. To była pilna sprawa i mój partner musiał postawić jej ultimatum, żeby w końcu się ustosunkowała. I to nawet nie tak, że byłam dla niej kiedykolwiek niemiła, wręcz przeciwnie, zawsze staram się jej pomagać, a nawet czasem jej gotuję. Ona nadal mnie ignoruje.
Uważa, iż ukradłam jej ukochanego wnuczka, którego zresztą traktuje jak 5-latka, mimo iż to dorosły facet. Kocha psy, ale naszego nie znosi, zwłaszcza gdy szczeka lub patrzy na nią podczas jedzenia swoim maślanym wzrokiem. Wtedy płacze i mówi, że on ją wykańcza psychicznie. Notorycznie mówi w ten sam sposób o naszym kocie, którego otwarcie nienawidzi.
Jeśli gdzieś wyjeżdżamy, uwielbia wydzwaniać i mówić jak to cierpi. Ciągle płacze bez powodu, ale tak żeby wszyscy słyszeli i się użalili. Podobno czuje się okropnie i jest chora, ale co dzień wędruje na miasto na zakupy i spotkania. Nie ma też zamiaru iść do żadnego lekarza, bo co jej konował pomoże. Chyba że do rodzinnego na plotki.
Ogółem nikogo nie szanuje i zawsze patrzy na innych ludzi z góry. Jedyny temat jaki uznaje to ona i wszyscy muszą ją wielbić. Do tego często kłamie. Jest jeszcze mnóstwo takich rzeczy, które irytują.
Anonimowe? Wstyd mi, ale codziennie rano mam nadzieję, że umarła w nocy i wyobrażam sobie, jak by nam było lepiej.
Szczerze? Jak sobie wyobrażę, że mam 83 lata i wnuczek sprowadza mi do MOJEGO mieszkania pannę, kota i psa, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Też bym była wredna na jej miejscu, żebyście się jak najszybciej wynieśli w cholerę.
Jestem autorką i chcę tą sprawe wyjaśnić. Otóż pies był tam na długo przede mną, przy rozmowie o mojej wprowadzce zostało powiedziane, że jeśli się na to nie zgadza to bierzemy psa (wtedy jeszcze nie mieliśmy kota) i się wyprowadzamy gdzieś razem. Babcia stwierdziła że ja ją nie obchodzę ale nie chce żeby wnuczek się wyprowadzał więc niech już zostanę. Co do kota adoptowaliśmy go rok temu oczywiście za zgodą babci. Więc to nie było tak że nagle wtrąciłam się w jej życie z parą zwierząt.
Szczerze? Miała WYBÓR. Nikt jej nie zmuszał do wpuszczania autorki do domu. A że ma obsesję na punkcie zatrzymania wnuczka w domu to niech się pogodzi z tym, że wnuczek jest w pakiecie z partnerką i zwierzętami, i nie zachowuje się jak sucz.
Ohlala. Dokładnie tak. A tu wnuczek ma być blisko i to jeszcze na jej warunkach, bo inaczej bunt na pokładzie.
lilia wyprowadzcie sie, po co sie meczyc?
Chcecie mieszkanko po starszej pani, to się męczcie.
"Starsza pani musi zniknąć" :)
Z wyznania wynika, że miałaś tam być na 2 miesiące, tak piszesz, w komentarzu dopisujesz, że kota adoptowaliście tam rok temu, czyli że się tam "zasiedziałaś" i to ją chyba denerwuje, że na stałe. To jej mieszkanie, było nie było. Ja nie chciałabym, żeby ktoś zmieniał moje przyzwyczajenia albo meble, bo jemu nie pasują. I tak naprawdę nie ma już gdzie mieszkać, tylko z kimś, o kim się myśli "oby umarła w nocy, żeby nam było lepiej"?? Może i jest wredna, ale trzeba niestety z drugiej strony też spojrzeć, jej też by było lepiej bez waszego kota, psa i chyba Ciebie.
moze to byl wspolny kot jak wspolny pies, tylko z miejscem bytowania u niego?
Czemu z nią mieszkacie?
Najważniejsze pytanie
Niekoniecznie mieszkanko. Może wnuczek się nią opiekuje i nie wyprowadza się by jej nie zostawić samej. Choć swoją podłością i jadem zbiera sobie punkty do wymiany na samotność.
Babcia mojego męża jest w podobnym wieku, ma również bardzo ciężki charakter (co na starość się pogorszyło) i niestety nie może mieszkać sama od dawna. I zapewne z podobnego powodu oni mieszkają z babcią. Starsza osoba, nawet jeśli w miarę sprawna intelektualnie i fizycznie, może nie radzić sobie z codziennością.
Demencja jak nic. Dlaczego mieszkacie z piekielną babcią? Można zamieszkać oddzielnie a babcię często odwiedzać aby pomóc.
Dokładnie tak!
Wyprowadźcie się i niech Twój facet sam ją odwiedza i pomaga... ach nie, bo przecież u babci pewnie mieszkacie za darmo ;)
Dlaczego się nie wyprowadzicie??? Mieszkasz u niej i CZASEM jej coś ugotujesz? Problemem w tym waszym układzie nie jest tylko babcia.
Po cholerę zwaliliście się jej na głowę?
Czego oczekujesz od 83-letniej osoby? Ze bedzie w pelni sil, wladz umyslowych, bedzie codziennie gotowac, usmiechac sie i latac po zakupy?
Nie pasuje ci jej zachowanie, to znajdz sobie wlasne mieszkanie.
Za ostatnie zdanie masz ogromny minus, bo pokazuje jakas wstretna egoistka jestes.
Może po prostu podejścia do nich jak do ludzi, a nie wrogów numer jeden? Autorka napisała, że wszelkie próby pomocy babcia odbiera jako atak na nią, wręcz chęć zniszczenia jej. Wiadomo, że są różne choroby, które potrafią namieszać w głowie i człowiek nieświadomie może zachowywać się źle, ale wiek sam w sobie nie uprawnia do pomiatania wszystkimi wkoło. Wiele osób ma podejście "jestem stary to mi wolno" ale to nie jest ok. Skoro starsza pani daje radę chodzić normalnie na zakupy czy do znajomych, to nie jest jakaś niedołężna i bez świadomości.
Starsi ludzie mimo wieku są na prawdę cwani i mówię to z własnego doświadczenia. Moja babcia, z którą mam na prawdę świetny kontakt, opanowała sztukę manipulacji do perfekcji. Wszystko musi wiedzieć, o wszystkim chce decydować i wtedy jest "nie jestem jeszcze taka głupia jak myślicie". Ale jak sto razy jej mówimy żeby czegoś nie robiła bo to jej zaszkodzi, to zrobi to i potem "a bo ja już stara i głupia". .
Kobieta ma ponad 80 lat. Wiem, ze sa ludzie ktorzy w tym wieku sa w dobrym zdrowiu, zarowno psychicznym, jak i fizycznym. Jednak wiekszosc nie jest. Osoba, ktora zapewne zdaje sobie sprawe ze swoich ograniczen i tego, ze jest coraz mniej samodzielna ma prawo do roznych "odchylow". Umysl nie dziala tak jak powinien, ciezko im zaakceptowac to, ze swiat idzie do przodu, podczas gdy oni zostaja z tylu.
Moim zdaniem to po prostu strach, swiadomosc tego, ze nie rozumie sie swiata, w ktorym sie zyje, brak zrozumienia, czy po prostu starosc.
Tego boje sie najbardziej. Ze tez na starosc nie bede ogarniala rzeczywistosci i bede tylko ciezarem dla moich dzieci/wnukow. I ze ktos opisze w internecie, ze tylko czeka az umre.
szanowania cudzej prywatnosci i nieokazywania jawnej niecheci?
Bazienka, ludzie w tym wieku nie sa w pelni wladzy umyslowej.
no blagam cie, nie mozna tlumaczyc chamstwa i wredoty demencja czy czyms takim
nikt wam nie każe tam mieszkać