#5Hpik
- No jak czym? A co się dziecku podaje? Mówi pani, jakbym głupia jakaś była. No normalnie. Tym, co każdy.
- Proszę pani, proszę o dokładną odpowiedź, to bardzo ważne w takim wypadku. Chłopiec dostaje taki sam posiłek, co reszta domowników?
- No tak. No a jak inaczej. Ja nie będę przecież płaciła za jakieś te... no.,. Gerberki jakieś. Przecież od tego nie urośnie.
- To co chłopiec dostaje do jedzenia?
- No to co każdy. Lubi jak (imię męża) je bigos, to mu podjada. Karkóweczki no, trochę ostatnio mu mąż spaghetti dał, to zjadł. I lubi, lubi bardzo.
- Pani półrocznemu dziecku bigos daje do jedzenia? Nie pomyślała pani, że to od tego ta wysypka?
- No jak no? Przecież takie wysypki to od wirusa są, a nie od jedzenia. Bo jak od jedzenia? Przecież to nie ma drogi na twarz jedzenie. Bo przecież się nim nie smaruje. Pani mi nie wmawia, że ja dziecko krzywdzę. Pani dzieci nie ma, to nie wie jak się zajmować, bo ja dobrze się zajmuję moim i mi pani nie wmówi, że trzeba zaszczepić na jakieś te.
- Proszę się uspokoić, próbuję pani pomóc...
- Ale niech mi pani nie mówi co mam robić! Wy to macie zapłacone, bo mówicie to samo wszyscy! Że od jedzenia! Że co, ja może mam zaszczepić dziecko moje na kapustę?
Nie przedłużając, pani dostała furii i zaczęła krzyczeć, że jestem niepoważna, po czym wyszła z przychodni.
Anonimowe w tym wyznaniu jest to, że nasłałam na panią opiekę społeczną, bo wyczułam od niej alkohol. Dziecko jej odebrali, a ona rozpowiada, że sąsiadka ją podłożyła. Czasami trochę mi głupio, że matka przeze mnie straciła dziecko, ale jak przypomnę sobie te czerwone plamy na twarzy tego chłopca, jego płacz i ból w oczach, to jakoś nie jest mi jej żal. Niektórzy nie powinni mieć dzieci.
Czemu ci głupio? Głupio by bylo jakbyś w ogole nie zareagowała.
Nie rozumiem tylko jak możesz powiedzieć, że przez Ciebie matka straciła dziecko. Błagam Cię, ona je straciła przez siebie. Przez Ciebie to by było gdybyś fałszywie ją oskarżyła albo podrobiła dowody. Takie teksty to tylko pożywka dla całej tej patologii, która nie ma sobie nigdy nic do zarzucenia i chętnie zrzuci winę na każdego innego. Zachowałaś się po prostu jak porządny człowiek.
Jeśli teraz jest Ci głupio, to jak byś się poczuła, gdyby dotarły do Ciebie informacje, że to dziecko np. rozbiło sobie głowę i leży w szpitalu, bo matka sobie np. drzemała po spożyciu większej ilości alkoholu? Albo upuściła je, bo po alkoholu jej się w głowie zakręciło, przewróciła się z dzieckiem na rękach czy coś?
Dobrze zrobiłaś, że zareagowałaś, przynajmniej masz pewność, że dziecku w domu nie dzieje się krzywda, nie jest narażone na nieszczęśliwy wypadek itd. Jasne, że w domu dziecka czy innej placówce nie jest kolorowo, ale chyba lepiej tam, niż u nieodpowiedzialnych, pijących rodziców?
Dokładnie. "Chyba lepiej" to wystarczający argument żeby decydować o czyimś życiu. Po co nawet zadawać sobie odrobinę trudu żeby zorientować się jak wygląda sytuacja i psychika statystycznego wychowanka domu dziecka. Zresztą, dzieciak sobie jakoś poradzi przecież.
AnonimowaNazwaXyz A jak wygląda psychika statystycznego dziecka wychowywanego przez pijaczkę nie dającą o jego zdrowie? To jest lepsza alternatywa?
Poza tym skoro dziecko jest takie malutkie i nie ma nawet roku to może szybko znaleźć się w jakiejś rodzinie, która czeka na to dziecko, żeby dać mu trzeźwy i szczęśliwy dom.
Myślę, że dobrze postąpiłaś
Głupio? Bohaterem jesteś. W normalnych warunkach dziecko będzie wychowane i może ktoś się nim zajmie porządnie.
Bigos 6-miesięcznemu dziecku?
To dziecko w ogóle strawi tą kapuche?
Nie poważne zachowanie.
Dobrze zrobiłaś,matka to chyba na głowę upadła.
Ja słyszałam jak jedna matka 4-miesięcznemu dziecko ziemniaczki z sosikiem dawała i czarną herbatę do popicia, bo mleka dziecko nie chciało. Żadnego. Także ten
Moja córka w dziesiątym miesiącu chciała już pić z tatą piwo, tak strasznie jej pachniało. Oczywiście nie dostawała.
Nie wyobrażam sobie, żeby dawać dzieciom to, co dorosłym. Ok, rosołki i zupki są dobre, w maleńkiej ilości na początek, ale schabowego już bym nie dała, a co dopiero bigos... Te biedne dziecko z wyznania mogło być nawet głodzone, skoro to jadło :(
Może wyjdę na wyrodną matkę ale ja zaczęłam podawać dziecku marchewkę(gotowaną) jak skończyło 3 miesiąc.
Wszystko z umiarem i obserwujemy czy coś się nie dzieję.
Ale kapuchy,grzybów czy chociażby sera nie podałabym nawet 9-miesięcznemu dziecku.
Są ciężkostrawne.
Nawet wieprzowina nie jest zalecana maluchom(bynajmniej tak mi mówił lekarz).
Dziecko to nie jest własność rodzica. To nie rodzic traci dziecko lub dziecko rodzica, a dziecko znajduje lepsza opiekę dla siebie. I dostaje szansę wyjścia na dobrego człowieka.
może i gerberkow nie trzeba kupować, ale to trzeba warzywa mielić, a nie normalne jedzenie dać
I brak profitu, 500+ zabrali :(
Dobrze, że uratowałaś dzieciaka.
Gratuluje odwagi. Zrobiłaś co trzeba.