#4yxUo
Na lekcjach języka polskiego przerabiałam „Sposób na Alcybiadesa” Edmunda Niziurskiego. Moim zadaniem domowym było zrobienie krótkiej notatki na temat autora. Starannie je odrobiłam. Na następnej lekcji nauczyciel poprosił kogoś o przeczytanie zadania. Wszystko dobrze, tylko jedna rzecz mi się nie zgadzała. Nie podano daty śmierci, a byłam pewna, że widziałam ją na Wikipedii. Wzburzona pominięciem tak istotnego faktu powiedziałam, że nie została podana data śmierci. Nauczyciel popatrzył na mnie zdziwiony i odpowiedział, że on wcale nie umarł. Bardzo mnie to zaintrygowało i zaczęła się między nami dyskusja, czy Niziurski żyje, czy też nie. Ostatecznie uległam, bo nie będę przecież się kłócić z nauczycielem.
Osłupiałam tego samego dnia wieczorem, kiedy oglądałam z rodzicami wiadomości i została podana informacja, że w dniu dzisiejszym zmarł autor „Sposobu na Alcybiadesa”.
Na następnej lekcji nauczyciel zszokowany spytał mnie, skąd wiedziałam, że Niziurski nie żyje, skoro wtedy jeszcze żył. Stwierdził, że to ja go zabiłam i nie wie jakimi mocami władam, ale jest to podejrzane :D
Sposób na polonistę.