#TXiZd

Piąta lub szósta klasa podstawówki, nie pamiętam już dokładnie. Ale sytuacji nie zapomnę! WF i skok przez kozła. Była nas spora grupa, siedzieliśmy na podłodze jeden obok drugiego. Nauczyciel wybrał jedną z dziewczyn, aby zaprezentowała, jak wygląda skok. Danusia rozbiegła się, wybiła i kozła nie przeskoczyła. Wylądowała na nim okrakiem i zastygła. Minęła dłuższa chwila w kompletnej ciszy. Danusia i wuefista wydawali się zaskoczeni i zniesmaczeni jednocześnie... Gdy zorientowaliśmy się, że dziewczyna po prostu zsikała się na kozła, nikt już nie chciał skakać. I do końca edukacji w tej szkole kozioł stał ukryty w kącie sali, nikt go nie ruszał...
coztegoze2 Odpowiedz

I całe szczęście. Co za pomysł żeby uczeń nagle pokazał jak się skacze. Od tego jest chyba nauczyciel żeby nauczać i za to nawet pieniądze bierze.

3210

Skok przez kozła to moja, i nie tylko moja, trauma z podstawówki. Czego niby miał nauczyć?

Dragomir

No właśnie miałby nauczyć, żebyś Ty i inne WF-owe łamagi się nauczyły :)

MaryL2

Właśnie zaskakujące jest to, że nauczyciele prawie nigdy sami nic nie pokazywali. Nawet ci młodsi

Dragomir

No inna sprawa, że nauczycielki wf często były już nie pierwszej młodości a niektóre miały jedynie uprawnienia po jakimś kursie. Na zajęcia przychodziły jeansach no i co tu dużo mówić, sprawność była bardzo mała. Był jeden nauczyciel-karateka, ten był fit ale akurat nie miałem z nim zajęć. Kiedyś parę rzutów z judo pokazywał ale to były zajęcia pozalekcyjne.

MaryL2

Dlatego nie rozumiem zawstydzania dzieci, ze czegoś nie umieją zrobić, co niestety często nauczyciele robili, podobnie jak ty tutaj. Albo to jest coś, co jest podstawową sprawnością, i jak nie umiesz to jesteś łamaga, albo trzeba zmienić trochę podejście.

upadlygzyms Odpowiedz

Biedny kozioł. Niewinny a ukarany.

Dodaj anonimowe wyznanie