#4xtjJ
Gdy już wracaliśmy do Polski, zatrzymaliśmy się w Niemczech na stacji benzynowej. Ja wzięłam portfel (bo łazienki tam były płatne) i wyszłam do łazienki, a mój kuzyn (z którym siedziałam w autokarze) został. Gdy już się ogarnęłam i wyszłam, okazało się, że... mojego autokaru nie ma. Obeszłam całą stację chyba z trzy razy, ale autokaru nie było.
Ze łzami w oczach poszłam do kasjerki na stacji i próbowałam się porozumieć gestami, naszą rozmowę zobaczył jakiś pan, który chciał zapłacić za paliwo i spytał mnie co się stało, ja wszystko mu wyjaśniłam, a on zabrał mnie do swojego samochodu (nawet nie wiem czemu wsiadłam do samochodu jakiegoś obcego faceta) i próbowaliśmy dogonić mój autokar. W międzyczasie dałam mu kartkę (którą miałam w portfelu) z numerem telefonu organizatora wycieczki, pan zadzwonił i zaczął wrzeszczeć na faceta, jak można zostawić 11-letnie dziecko w Niemczech, a on powiedział, że już zawracają.
Stanęliśmy gdzieś na poboczu i czekaliśmy na autokar. Gdy ten się pojawił, a z niego wyszła pani, która nas pilnowała, ja od razu pobiegłam do środka i się rozpłakałam, a mój wybawca był oburzony zachowaniem ludzi, którzy nas pilnowali. Gdy już odjechaliśmy zobaczyłam, że mój (kochany) kuzyn śpi, więc go obudziłam, a on powiedział, że nawet nie zauważył, że mnie nie ma.
Całą tę historię teraz wspominam z uśmiechem, ale chyba nie muszę mówić, jak moi rodzice byli źli, gdy się o tym dowiedzieli.
Tacy ludzie nie powinni być opiekunami.
Kazdemy sie bledy mogly zdarzyc, zmeczenie itp. To tylko ludzie, przeciez nie zrobili tego specjalnie.
Ja miałam podobną sytuację. Wychowawczyni nie policzyła osób odjeżdżając że stacji (autokarem rejsowym - czyli z pasażerami niezależnymi również) i z koleżanką po wyjściu z toalety zastałyśmy pusty parking. Kolega w autokarze na szczęście po 10 minutach ogarnął się że nas nie ma i kazał zawrócić. A jak autokar podjechał i weszłyśmy to nasza wychowawczyni zaczęła się drzeć że jesteśmy niewychowane, że to nasza wina i że nasi rodzice to się nie nadają do wychowywania i kilka innych trochę ostrzejszych słów. W tym momencie wstał jakiś obcy pasażer i zjechał ją od góry do dołu, mówiąc że złoży skargę bo ona się nie nadaje na nauczyciela, że takiego debilizmu już dawno nie widział i że współczuje nam, jej facetowi i jej przyszłym dzieciom.
Jednak niektórzy jeszcze potrafią się wstawić za słabszymi. :)
PS. Sytuacja nie skończyła się jednak tak dobrze, bo babka postanowiła mnie oblać (nie mogła mnie wyrzucić za niestosowne zachowanie) i udało się jej.. Skończyłam z 42 jedynkami z jej przedmiotu i poprawką w sierpniu.
Ale franca z niej :o
Wredna sucz. Takich nauczycieli to się do dzieci i młodzieży nie dopuszcza.
jak byłam na pielgrzymce autokarowej z mamą to był postój na wyjscie do toalety w Wadowicach. Tak się złozyło, że byłyśmy ostatnie w kolejce i odjechali bez nas. Doszłyśmy do nich, bo akurat byli w domu Karola Wojtyły
Ta tacy opiekunowie chyba jechali dla wycieczki a reszte mieli gdzies
Nie mogli przejść się po autokarze i zobaczyć czy każdy ma parę (?)
No mogli, ale tego nie zrobili. Stąd oburzenie.
Dobrze, że z ten pan ci pomógł. Btw jak się z nim dogadalas?
Pewnie po polsku. W Niemczech jest wielu Polaków.
Był z Polski ze Szczecina
Pamiętam podobną historię sprzed ok. 15 lat koedy to byłam malutka. Centrum ogromnego polskiego miasta, gdzie wracałam akurat do domu z mamą, podbiegła do nas dziewczynka (nie pamiętam ile mogła mieć lat, może z 8, na pewno starsza ode mnie). Wiem że bardzo płakała. W skrocie była z innego miasta, na wycieczce szkolnej, zatrzymała sie na chwilę za swoją grupą po czym zgubiła. Czasy gdzie telefon komórkowy był rzadkością, na szczęście moja mama posiadała. I kiedy w końcu udało się drogą okrężną skontaktować z opiekunką wycieczki, ta kazała mojej mamie podrzucić tą dziewczynkę w miejsce gdzie akurat byli. Masakra...
Mnie kiedys z koleżanką zostawili w biedronce na wycieczce szkolnej :( na szczęście miałam telefon wiec zadzwoniłam ze nas nie ma. A pani: oo to dobrze bo soku zapomniałam kupić.
W moim przypadku, na każdej klasowej wycieczce, stałym punktem programu były trzy rzeczy:
-film w kinie
-wizyta w pewnej znanej sieci fast-foodów
-szukanie mnie, bo mam tendencję do gubienia się nawet w windzie
Nie mogę pojąć jak na takich wycieczkach można zapomnieć o jednym uczestniku, tym bardziej, że jest on tylko (11 letnim) dzieckiem, które nie poradzi sobie same w obcym kraju.