#4uoxR
Z moim mężem poznaliśmy się na studiach, jesteśmy razem 8 lat. Przez długi czas wierzyłam, że znalazłam swojego człowieka na ziemi – byłam wpatrzona w niego jak w obrazek, wspierałam go całą sobą. Utrzymywałam, kiedy nie zarabiał, ratowałam w kiepskich finansowo momentach, dawałam drogie prezenty, których sobie życzył, gotowałam, sprzątałam, prałam, wspierałam w rozwoju kariery.
Od dłuższego czasu nie potrafiłam zrozumieć, co mi w tym wszystkim nie pasuje – mam kogoś przy sobie, przecież powinnam być szczęśliwa...
Oczy otwierały mi się powoli – jak nigdy nie złapie mnie za rękę na spacerze czy na zakupach. Nie weźmie ciężkich siatek z zakupami. Nie przytuli, jeżeli mam na sobie piżamę czy dres, „bo nie wyglądam zachęcająco”. Jak jestem zdana sama na siebie podczas choroby, bo on nie chce się zarazić. I dotarło do mnie, że on nie dba o mnie – i czuję się po prostu... nieistotna. Samotna. Nieważna.
I czytam te wszystkie opowieści, gdzie on dla swojej partnerki by góry przenosił, bo tylko to daje mi nadzieję, że może kiedyś znajdę w sobie siłę, żeby odejść. I może spotkam kiedyś jeszcze kogoś, kto o mnie będzie chciał zadbać, chociaż troszkę.
Jak sama o siebie nie zawalczysz, nikt tego za Ciebie nie zrobi.
Powód jest dokładnie taki, jakbym się spodziewała. Większość kobiet, które czytają i piszą te wszystkie romansidła, robią to, żeby sobie kompensować brak takiego partnera, jakiego by chciały.
Jesteś matką dla niego, jak sie wybije i ustawi pewnie jak to dzieci zwieje z matczynego ogniska z inną.Masz mieć partnera w domu a nie pracowac na 4 etatach, praca, kuchnia, pralnia, i jeszcze moze seks na zawołanie
A rozmawiałaś z nim? Bo może on jest z tych co to słabo grają w grę "domyśl się", i tutaj foch nic nie da bo on jeszcze mniej z tego zrozumie. A na końcu i tak poczuje się pokrzywdzony. Trochę jak z dzieckiem trzeba, jak nie pomoże to zawsze możesz odejść ale może coś to da.
Wygląda na to, że jej chłop to jurny byczek, ma ją w dupie, a ta za nim skacze, szkoda, że moja była tak o mnie nie dbała, może za dobry byłem, zresztą jakby robił to co ona wypisuje to pewnie też by jej coś innego nie pasowało xD
Nie czaję, że uważa, że nie wyglądasz zachęcająco w dresie albo piżamie. Ja uwielbiam jak żonek jest ubrana na luźno. Wiadomo, lepiej jak nie jest ubrana, ale dres też da radę.
Wiem jak ciężko jest odejść. Mam nadzieję, że obie znajdziemy w sobie taką odwagę