#4kzXx
Dla jasności, mieszkam w Niemczech.
Przed ogłoszeniem pandemii i zredukowaniu pensji przez pracodawcę zdążyłam się rozwieźć, przeprowadzić, urządzić mieszkanie i ogólnie dobrze zorganizować swoje nowe życie. Z dawnej pensji miałam wyliczone wszystkie opłaty, w tym kredyt, a i udało się nawet niezłą sumkę co miesiąc odłożyć.
Teraz, kiedy moja płaca i praca zredukowała się znaczenie, ledwo starcza mi do pierwszego, mimo, że każde euro oglądam 10 razy zanim je wydam. Oszczędności zebrane w ciągu 7 miesięcy rozpłynęły się na restrykcyjnie wyliczone, najpotrzebniejsze wydatki. O rarytasach czy zbytkach, nieplanowanych zakupach mogę pomarzyć, ale to jest najmniejszy problem - nigdy nie lubiłam shoppingów, włosy ogarniam od zawsze bez pomocy fryzjera, tak jak paznokcie bez manikiurzystki. Ogólnie nie lubię i nigdy nie lubiłam typowo kobiecych zabiegów.
Problem stanowią koszty typowego życia. Czuję się jak pracujący biedak, bo połowę pensji zjada mi koszt wynajmu mieszkania, a resztę ubezpieczenia, rata kredytu i jedzenie.
Według państwa jestem zbyt bogata, by kiedykolwiek otrzymać jakiekolwiek wsparcie, ale w rzeczywistości jestem zbyt biedna, by normalnie żyć. Pozostaje mi wegetowanie.
Jestem też oficjalnie singlem na najwyższym opodatkowaniu i nie przysługują mi żadne ulgi czy dodatki, które rodziny zazwyczaj otrzymują. Jestem zwyczajnym sponsorem ludzi niepracujących, otrzymujących socjal, jestem matką-Niemką pracującą na kindergeld dla cudzych dzieci. Jest mi zabierane tak wiele, mimo, że sama w obecnej sytuacji mam tak mało...
Wiem, że nie jestem jedyna, że takich jak ja są miliony.
Czarę goryczy przelał moment, w którym mój zwierzak, jedyny towarzysz, się rozchorował, a ja ostatnie pieniądze wydałam na jego leczenie. Do kolejnej jałmużny od pracodawcy zostało jeszcze 12 dni, a ja nie mam już nawet za co kupić chleba...
Jestem zrozpaczona i bezsilna...
Jedyną uciechą dla mnie jest fakt, ze zwierzak szybko zdrowieje i ma wystarczający zapas jedzenia...
Dziękuję, wygadałam się...
Specjalnie zalozylam konto. Mam nadzieje, ze tego jeszcze nie próbowałaś i może Ci tym pomogę.
Z wyznania sugeruje, ze język niemiecki w miarę dobrze znasz. Także skoro pracodawca ograniczył Ci godziny pracy to spróbuj się postarać o Kurzarbeitergeld. Pójdź do urzędu i popytaj dokładnie jakie „wymagania” trzeba spełniać, by moc złożyć wniosek.
Masz tez więcej czasu, skoro mniej pracujesz. Spróbuj się postarać o jakiś Nebenjob za 450€. Dużo ludzi starszych szuka ludzi do pomocy w domach przy sprzątaniu, robieniu zakupów czy dbanie o ogródek. Popatrz tez za praca w supermarketach.
Nie ma sytuacji bez wyjścia. Tak daleko sama zaszłaś to i z tym sobie poradzisz.
@ Smerfetko: Widze to nieco bardziej ciemno, ale mam nadzieje, ze nie mam racji. Piszesz o oczywistosciach. Autorka powinna znac te mozliwosci. Jesli ich nie zna, obojetnie z jakiego powodu, to prognoza jest raczej slaba.
No właśnie, praca dodatkowa. Myślałam że to dla większości ludzi logiczne, że jak mało zarabiają a mają dużo czasu wolnego to mogą sobie poszukać jakiegoś dodatkowego źródła dochodu. Lepiej schować dumę do kieszeni i pójść pracować na parę miesięcy w jakimś mniej prestiżowym zawodzie, niż nie mieć co do garnka włożyć. Za 450 Euro miesiecznie samotna osoba już się wyżywi.
Czarny opal, 450 euro na jedną osobę w Niemczech, to już żarełko z bardzo górnej półki. Tu jedzenie jest tanie w porównaniu do zarobków. Dla normalnie jedzącej osoby spokojnie wystarczy 200-250 euro. Tyle da się zarobić poświęcając dwie soboty na mycie okien ludziom.
Nawet po wprowadzeniu kurzarbeit(60% wypłaty) zalożmy przy mininalnej krajowej ok.9,9€/h(choć większość nawet zeitfirm oferuje ok 11€/h), jesli była zatrudniona na vollzeit ok. 150-160h /tyg, wychodzi ok. 650-670 euro na miesiąc(przy założeniu zmiany firmy w ciągu ostatnich 9miesięcy- pracodawca osobie zatrudnionej powyżej 9msc na danym stanowisku ma obowiązek wypłacić taką samą pensję jak zarabia pracownik zatrudniony bezpośrednio pod firmą)... w większości miast tyle wynosi czynsz za mieszkanie 2 pokojowe "na ciepło", wiadome, są miasta, gdzie jest większy lub mniejszy. Trzeba jeszcze opłacić prąd(50-60€), ard(17€), wyżywienie(200)... gdybym była w sytuacji jak autorka na gwałt szukałabym nebenjob nawet w sklepie, gdzie w czasach koronki potrzebują często dodatkowego personelu... choć niekoniecznie wierzę, że aż tak mało zarabia...
Może mieć w umowie np. 20 g na tydzień, a wcześniej po prostu zawsze robiła nadgodziny i miała normalną pensję. Ale i tak musi zarabiać więcej niż wyliczłaś saharasun, żeby skoro udaje jej się opłacić mieszkanie, ubezpieczenia, kredyty i prawie całe jedzenie. I masz rację pora na piwo, już 200 starczy na jedzenie, ale założyłam że autorka nie jest aż tak zaradna, ma inne przyzwyczajenia i jednak potrzebuje trochę więcej kasy na przeżycie.
Zacznij się utożsamiać jako facet, albo przejdź na islam - wtedy pomoc państwa niemieckiego dla ciebie będzie priorytetem.
No, ulżyło po wypluciu jadu?
Lepsza opcja jest ślub. Niektórzy płacą by mieć małżonka z unii, Ty masz niższe podatki i extra parę tys euro ;)
MojitoGhost
Kto niby tu pluł jakikolwiek jadem?
Bo jak na razie chyba jesteś tego najbliżej ;)
o serwatka homo/transfobem, nie wiedzialam
bazienka
XDDD
nie przepadnie za przemocą i pobiciami = transfobia
XDDDDD
Jeżeli dobrze znasz niemiecki i mieszkasz w sporym mieście, to pomyśl o udzielaniu korepetycji z tego języka naszym rodakom (albo i cudzoziemcom, jeżeli znasz dobrze angielski). Tez tak robię :)
Jesteś pedagogiem, czy po jakimś kursie? Bo brzmi interesująco :)
Bez urazy, ale rozwieźć to możesz pizzę albo gości po imprezie, a nie się.
No patrz, w PL też się pracuje na cudze dzieci. To może jednak tak bardzo nie odstajemy od reszty Europy.
Rozumiem Cię i to bardzo . Ja też mieszkam za granicą , straciłam pracę, moja połówka jest na 50 % etatu , rząd płaci 35% , pieniądze co dostaje z bezrobotnego , wraz z dodatkami idą w całości na rachunki , pieniądze które moja połówka dostaje , idą po części na rachunki i na życie. Pod koniec każdego miesiąca ja już jestem na debecie, i przeliczamy każdy pieniądz by kupić mąkę z którego później robię chleb . Moje auto stoi gdzieś na poboczu , bo alternator padł , a mnie nie stać ma jakąkolwiek naprawę , dobrze że chociaż dziecko je w szkole , bo miesięczne wyżywienie , wychodzi o wiele mniej niż bym robiła w domu .
Dużą masz tą chatkę? Może podnajmiesz jakiś pokój komuś? To zawsze jakaś kasa
No ale to przecież w Polsce jest tak źle, nie ma perspektyw i pracy.
Napisz z jakiej części Niemiec jesteś. Może uda mi się jakoś pomóc albo chcociaz pogadać. Mieszkam w BW
Wynajmnij tańsze mieszkanie?
przeprowadzka kosztuje.
Nie tyle, co utrzymanie drogiego mieszkania.
@bezdomna: Co nie zmienia faktu, że na przeprowadzkę potrzebujesz daną sumę na raz, od razu. O kaucji nawet nie wspomnę.
@JagodowyMuffin
Tyle, że sytuacja autorki najwyraźniej chwilę już trwa. Zdążyła wydać WSZYSTKIE oszczędności, a wcześniej dobrze jej się wiodło, więc raczej w miesiąc ich nie wydała. I co, zamiast szybciej się ogarnąć teraz płacze, że nie ma pieniędzy? To nie stało się nagle. Niech idzie gdzieś na cześć etatu i sobie dorobi, skoro mniej pracuje. Fizyczną pracę znajdzie bez problemu.
nom, sprawdzalam niedawno, jak to wyglada
pokoj minimum 900 zl plus miesieczna kaucja- czyli na juz trzeba wylozyc ok 2k
kawaletka od 1500, kaucja czynsz lub 2 tys- tu wydatki na start wiec to ok 3500
msialaby miec oszcednosci, a te sie rozeszly
chyba najlepsza rada jest dodatkowa praca(chocby dla odbudowania oszczednosci), ale az mi sie nie chce wierzyc, ze autorka na to nie wpadla