Kiedyś uczęszczałem na lekcje śpiewu. W wolnych chwilach ćwiczyłem głos i często śpiewałem. Pewnego późnego wieczoru, gdy szedłem lasem, była to właśnie jedna z takich chwil. Nagle słyszę szmery w krzakach. Przestraszony obróciłem się w stronę owych krzaków i stanąłem jak zamurowany. Po chwili wyszedł z nich grzybiarz i pół żartem pół serio powiedział, że zgubił się w lesie, ale kierował się w stronę mojego śpiewu i udało mu się znaleźć drogę.
Dodaj anonimowe wyznanie
A mogło się okazać że zamiast ciebie byłaby to jakaś kreatura a'la syrena. Miał farta ;)