#4ffi6

Pochodzę ze średniej szlachty, która przywiązywała wagę do rodzinnych kronik. Stąd też wiem, że w czasach tuż po zaborach we wsi należącej do mojej rodziny żyła Weronika, córka powstańca w insurekcji. Matka nie żyła, ojciec zginął w powstaniu, całe rodzeństwa pouciekało, a ona biedna została sama, klepiąc biedę. Pracowała bardzo ciężko u gospodyń, do tego była schludna i na swoje chłopskie pochodzenie dobrze wychowana.

W tym samym czasie moi pra (dużo „pra”) dziadkowie mieszkający we dworze na granicy wsi szukali dla syna, spadkobiercy żony. Żal im było dziewczyny, a że była piękna, to moja pra (ileś tam razy) babcia Rozalia po prostu kazała się z nią ożenić swojemu synowi Józefowi. Mariaż był zdumiewający, bo dobrego domu szlachcic, do tego herbowy, poślubił chłopkę, sierotę, bez niczego właściwie. W sumie patrząc na logikę polskiego prawa, powinniśmy wtedy stracić szlachectwo, bo Józef wykształcony szlachcic poślubił Weronikę, niepiśmienną chłopkę, ale Polski nie było, więc nie obowiązywały nas te prawa.

Nigdy nie było w naszej rodzinie snobów, a ten epizod to pokazuje. Weronika stała się spokojną i szanującą pracę „panią” dworu, która nie wahała się pomagać chłopom przy wykopkach, obierać ziemniaki, gotować i sprzątać i tego też uczyła swoje córki i synów. Piękny morał, że prosta dziewczyna może dzięki swojej sumienności i dobroci zostać nagrodzona przez los.
Czaroit Odpowiedz

Ciekawe, czy ona też uważała się za nagrodzoną przez los? Może brzydziła się swojego męża i nienawidziła życia, które zaczęła prowadzić? Może inni dawali jej bardzo odczuć, że nie należy do "towarzystwa" i jej miejsce jest w oborze? Może mąż jej nie kochał, zdradzał, i wstydził się jej przed kumplami?

Tak łatwo wyrokujemy o cudzym losie. Chłopka wyszła za szlachcica - ojoj, jakie wielkie szczęście ją spotkało. Ktoś tam zrezygnował z intratnej posady i zarabia marne grosze jako szewc - ojoj, jaki idiota, życie sobie zmarnował. A może on jest szczęśliwy jak nigdy wcześniej, kocha swoją pracę, i wystarcza mu tyle, ile ma?

Poza tym, gdyby Weronika była szpetna, mogłaby sobie swoje dobro i sumienność w buty schować. Pies z kulawą nogą by się nią nie zainteresował, bo babcia Rozalia nie chciałaby mieć szkaradnych wnucząt.

Józef też kompletnie pozbawiony charakteru, skoro posłusznie ożenił się na rozkaz babci. Bo o jego wielkiej miłości jakoś tu nie przeczytałam.

Dlatego dla mnie to nie jest żaden piękny morał. W ogóle nic pięknego w tej historii nie widzę. Bidna zarobiona dziołcha i wnusio-bezjajec, skojarzeni przez władczą nestorkę rodu. Jakoś mi to odstaje od ckliwej bajeczki o zakochanym księciu i Kopciuszku.

3210

Albo i inaczej było, o czym kroniki rodzinne milczą. Wielka miłość albo hańba dziewczyny i małżeństwo w sumie nie wiadomo dlaczego, bo takim sprawom się łeb ukręcało. Albo jakaś dawna obietnica, albo coś.
A tak ogólnie bardzo mnie śmieszy takie puszenie się "pochodzę ze średniej szlachty". I co z tego wynika? Chyba że tylko te kroniki. I dokładnie tak jak piszesz, ojojoj, dobry i szlachetny szlachcic chłopkę poślubił, no patrzcie państwo!

Moss

Bo patrzysz na tą historię z perspektywy przeciętnej kobiety żyjącej sobie w XXIw.
A tu mamy historię kobiety, chłopki z XVIIIw, gdzie raz nie do końca mogła coś dziedziczyć - z resztą jako chłopka nie miałaby i tak pewnie co, a dwa kobiety będą własnością mężczyzn przez jeszcze dobre 200 lat.
Wiem, że nam się dzisiaj w głowach się nie mieści taki los i mam nadzieję, że ta część historii się już nigdy nie powtórzy (między innymi dlatego tak bardzo przeraża mnie szerzący się w Europie Islam, gdzie kobiety wciąż należą do ojca/męża) ale być może dla tej kobiety było to niczym chwycenie Pana Boga za nogi.
Tego już się nigdy nie dowiemy =]

wyzwolonaa

@Moss ale muzułmanów nie obrażaj. Znam ich i to są naprawdę wspaniali ludzie. W większości cudem uciekli spod bombardowań a mimo to mają optymistyczne podejście do życia. Żaden z nich nie bierze zasiłków, żaden nie pije ani nie podnosi głosu na kobietę. A młodzi Polacy - cóż wystarczy spojrzeć na profile konfy. No i uczciwie trzeba przyznać, że inżynierowie i lekarze są wspaniali w łóżku, tylko oni potrafią mnie zadowolić. Dlatego powinniśmy zaprosić ich do Polski jak najwięcej - nawet jeśli jeden na milion okaże się drobnym kieszonkowcem to i tak jest to niewielka cena

Moss

@wyzwolona no widzisz, a ja mam trochę innych znajomych, inne doświadczenia. A strach to nie jest obrażanie.
Znam całą, całą masę cudownych młodych ludzi z mojej ojczyzny. Od studentów po już pracujących i takich co założyli dopiero rodziny. Za to nie znam żadnych prawdziwych uchodźców wojennych którzy by uciekali przed bombardowaniem.

wyzwolonaa

@Moss to dziwne. U mnie w Warszawie uchodźców jest mnóstwo: od Ukraińców, przez Arabów z Syrii po Afroamerykanów. Wyobraź sobie, że nie każdy miał szczęście urodzić się w Europie. A co do strachu: islam jest dużo bardziej feministyczny od chrześcijaństwa. Oczywiście Mentzen z Bosakiem ci tego nie powiedzą, ale w krajach arabskich to kobieta jest w praktyce na wyższej pozycji. U nas chociażby tylko facet może być księdzem, co już samo w sobie nie pasuje do XXI wieku

Czaroit

3210
Ano wszystko mogło być. Np. Józef był gejem i od lat skrycie kochał się w urodnym parobku Tomaszu. Dlatego wyswatali go z prostaczką, bo w towarzystwie wszyscy o jego preferencjach wiedzieli, i żadna panna szlachcianka go nie chciała.
Z kolei Józef nie wiedział o tym, że Weronika również od lat kochała parobka. I gdy tak uprawiali czynności wiadome w celu przedłużenia rodu, oboje równocześnie sobie o Tomaszku fantazjowali.

Cudny Tomcio był zaś zoofilem, i marzył o pięknej klaczy Kasztance... 😉😆

Moss
Ja właśnie patrzę z perspektywy chłopki. Która od lat zapierdziela jak wół, i jedyna jej szansa na lepsze życie, to wyjście za jaśnie panicza. I nie ważne, czy go kocha albo w ogóle choć trochę lubi. Jak go z nią swatają, to nie ma opcji, by odmówić takiej łaski.

Ale to nie znaczy, że życie z paniczem jest usłane różami. Że nikt jej pochodzenia nie wypomina. Że nie patrzą na nią z góry przez całe życie. Że własne dzieci się jej potem nie wstydzą. Że mąż to nie buc czy agresor. Że ona nie gardzi nim przez resztę życia, i codziennie nie przeklina swojego losu.

Oczywiście równie dobrze to konkretne stadło mogło żyć w zgodzie i szczęściu, kochając się głęboko przez resztę swoich dni. Kto wie, jak im tam razem było.

I właśnie w tym rzecz. Nie wiemy. Nie znamy motywów tych ludzi, nie znamy ich rzeczywistych uczuć. To wszystko jedynie dywagacje. Równie prawdziwe, jak morał autorki.

SamoZycie

Bywały bogate chłopki i ubodzy szlachcice z długami, którzy szukali robotnich panien. ;)

wyzwolonaa Odpowiedz

Smutne czasy, dla kobiety jedyną opcją na zdobycie pozycji było małżeństwo. Dobrze, że dzisiaj jest dużo łatwiej

SamoZycie

Moja prababka tkała, piekła, czytała i powoziła.

wyzwolonaa

Ale raczej żyła trochę później niż początek XIX wieku? I widocznie była wyjątkiem od reguły

SamoZycie Odpowiedz

Wsrod moich przodków są zarówno książęta jak i chlopi, a także szlachcic innej rasy niż biała. Nie jestem przez to ani lepsza, ani gorsza od innych.

HansVanDanz Odpowiedz

Chłopka żoną szlachcica? Do tego po ślubie pracowała w polu? Małoprawdopodobne. Wygląd nie miał znaczenia, tylko łączenie majątków.

SamoZycie

Istnieli szlachcice zagrodowi.

Dodaj anonimowe wyznanie