#4e0uI

Od jakiegoś czasu cierpiałam na okropne bóle żołądka, poszłam więc do lekarza.
Jak to na wizycie wywiad, co, gdzie i jak boli, wszystko panu dr wytłumaczyłam, dodając też, że jestem w 5 mies. ciąży. Trafiłam na starszego, średnio ogarniętego doktorka, więc po badaniu ok. 10-15 min jednym palcem skrupulatnie i szczegółowo wszystko zapisywał na swoim komputerku, pytając m.in. jak zrobić „ź”. Na koniec zalecił badania krwi itd. i miałam się pojawić już z wynikami. Jak kazał, tak zrobiłam i po kilku dniach wróciłam z wynikami, zaznaczając znowu, że jestem w ciąży. Doktor spędził kolejne 10 min na wstukiwaniu w klawiaturę wszystkich informacji. Tym razem dostałam leki i miałam się pojawić za miesiąc na kontrolę. Na wizycie kontrolnej powiedziałam, że bóle nie ustają, zawahałam się, czy przypominać o ciąży, ale uznałam, że pewnie przeczytał zapiski z poprzednich wizyt.
Doktor poprosił mnie o położenie na kozetce. Leżę więc i podciągam bluzkę, lekarz w tym czasie zakasał rękawy i nagle widzę, jak staje wryty z przerażeniem w oczach, po czym pyta zszokowany: „Pani ma takie wzdęcia???”.
Przez śmiech lewo udało mi się powiedzieć, że to ciążowy brzuszek.

Dodam jeszcze, że jak na 6 mies. miałam spory brzuch w stosunku do drobnej sylwetki oraz dobrze widoczną kreskę ciągnącą się przez cały brzuch, typową dla ciężarnych :)
Zmieniłam lekarza.
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Ta legenda miejska ( w kilku wariantach) krąży po internecie już od ponad dwóch dekad.

wyzwolonaa Odpowiedz

Typowe dla patriarchalnej służby zdrowia. A potem przychodzą tacy konfiarze i mówią, że w dzisiejszych czasach feministki są niepotrzebne, bo już mamy równość płci 🙄

Dragomir

To i tak że już nie "puci". Jakiś postęp jest, jakaś jedna szara komórka ma dziś dyżur.

Dodaj anonimowe wyznanie