Wdepnąłem w pułapkę na skorpiony – to jest taki lep, trochę jak na muchy, skorpion się przyczepia, nie może się ruszyć i w końcu umiera. Wdepnąłem w tę pułapkę boso... Jeden skorpion był już w nią wklejony i był jeszcze żywy... Przez kolejny miesiąc nie miałem nawet możliwości założenia buta, że o bólu nie wspomnę, bo najbardziej to i tak bolała ujma na honorze, że jestem takim debilem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Gdzieś ty był, że pułapki na skorpiony cię pokonały?