#4UhIE

Gdy bardzo mała, rodzice zabierali mnie ze sobą na wakacyjne wypady do domku na wsi - ot dla relaksu. Jako że wolałam się bawić z dziećmi w swoim mieście, niż spędzać tam czas, zawsze gorąco protestowałam. W końcu moja mama wpadła na genialny pomysł, żeby w tej sytuacji wykorzystać moje zamiłowanie do słynnej bajki "Krecik" i wmawiała mi zawsze, że on tam na mnie czeka (jako dowód przedstawiała mi świeże kretowiska na miejscu) i że ciągle się pyta, kiedy przyjadę. Jak to małe dzieci mają w zwyczaju, uwierzyłam i w końcu zaczęłam z chęcią tam jeździć. 

Pewnego razu znalazłam na jakiejś trawiastej drodze zdechłego kreta, znajdującego się w zaawansowanym stadium rozkładu i przyniosłam go spokojnie rozwiązującej sobie krzyżówki babci, rzucając jej go na kolana, rycząc przy tym niemiłosiernie, bo umarł MÓJ krecik. Nie wiem, kto krzyczał głośniej, ja z żalu, czy babcia z przerażenia...
amarena320 Odpowiedz

Myślę że ty z żalu, krecik był taki ukochany;( uwielbiam to jego slodkie " ah jo " ;)

onalubirolkiirower

Ah jo :D

toniejatomojaschauma

Ja na kreciku płakałam jak on nie mógł czegoś zrobić i był smutny, albo ten moment w którym ratował ptaka, bo skrzydełko miał zranione. W taki ryk wpadałam i zawsze było mi go bardzo szkoda i chciałam go przyyyytulać! od zawsze wrażliwa, jejkuu

toniejatomojaschauma

No i był bardzo uroczy <3

toniejatomojaschauma

Reksio też był fajny! Ja krecika i tak nie chcialabym teraz obejrzec, bo byloby mi smutno XDD kochany taki, jejku :D

toniejatomojaschauma

Hahaha, to słodkie :D fajowy Leksio :D jakie fajowe wspomnienia, hah

Eleeyah Odpowiedz

Haha, mina babci na pewno bezcenna ;)

Misia89 Odpowiedz

Ja tam wolałam dragon balla, choć filemona też lubiłam ;)

AnonimowyA Odpowiedz

.

Dodaj anonimowe wyznanie