#4ERmD

To co opiszę jest chyba moim największym sekretem. A chodzi o mojego brata. Od początku miał ze sobą problemy. Nie radził sobie z emocjami, a jedyne co mu zazwyczaj pomagało to ogień. Dosłownie. Jako młodsza siostra, wszędzie za nim łaziłam i nie raz byłam świadkiem, gdy po wpadnięciu w złość siadał i podpalał zapałką jakiś materiał lub papier. Wpatrywał się w niego, aż w końcu się uspokajał. Nie wiedziałam wówczas, że to piromania. Rodzice też nie zwracali uwagi, zresztą w ogóle nie byliśmy w centrum zainteresowania rodziców. Mieszkaliśmy na wsi, w typowo wiejskiej rodzinie, która skupiała się głownie na obowiązkach związanych z prowadzeniem gospodarstwa. Śmiem nawet stwierdzić, że większą uwagę poświęcali krowom niż nam. Dlatego też wiele występków brata pozostawało niezauważonymi. Przykładowo spalił kiedyś bez powodu stos książek. Innym razem próbował podpalić łąkę, na szczęście mu się nie udało przez wilgoć. Jedynym świadkiem byłam ja, ale w moim dziecięcym mózgu wyglądało to jak zabawa. Raz postanowiłam naskarżyć na brata, bo o coś się posprzeczaliśmy. Powiedziałam matce, że Marek coś tam podpalił, ale usłyszałam, że mam nie zawracać głowy i pomóc w ogrodzie. Nigdy bym wtedy nie przypuszczała, że Marek doprowadzi do tragedii...

W naszej wsi była opuszczona stodoła. Należała w zasadzie do nikogo, więc nikt się tą ruiną nie interesował. Poza dziećmi. Pamiętam, że bardzo dużo dzieciaków traktowało ją jako miejsce do zabaw. Jedni szukali tam duchów, inni bawili się w chowanego, jeszcze inni, ci starsi, ukrywali tam papierosy lub alkohol przed rodzicami. I pewnego dnia Marek podpalił właśnie tę stodołę. Prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, że w środku niej była dwójka dzieci. Ja widziałam tylko moment, gdy brat akurat wzniecił ogień. To było latem, podczas suszy. Wszystko szybko zaczęło płonąć. Ludzie z okolicy natychmiast się zbiegli i wezwano straż. Ku zaskoczeniu wszystkich, nagle z jakiejś dziury na tyłach stodoły cudem wyczołgało się poparzone dziecko, krzycząc o pomoc, bo jego kolega tam został. Niestety nie zdążyli go uratować. Policja prawie natychmiastowo zorientowała się, że to podpalenie. Przesłuchiwano mnóstwo osób, ale nikt nic nie wiedział. Poza mną. Jednak ja milczałam. Sama nie wiem czemu. Bałam się. Mój dziecięcy mózg przybrał postawę obronną i próbował usunąć tę wiedze z pamięci. Nieskutecznie. Gdy byłam już starsza, postanowiłam, że wyjawię prawdę, w końcu zginął człowiek. Powstrzymało mnie to, że mój brat w wieku 22 lat odebrał sobie życie. I tak do dziś trzymam tę informacje dla siebie, bo już sama nie wiem, czy wyjawienie tego, zamiast ulgi, nie przyniesie większej ilości bólu dla osób powiązanych ze sprawą.
PoraNaPiwo Odpowiedz

Jak się wygadasz, to ci ulży. Może idź z tym do psychologa? Ewentualnie powwiedz rodzicom, bo pewnie nie wiedzą czemu brat odebrał sobie życie. Reszcie bym nie mówiła, nie po tylu latach.

bazienka

to uslyszy, z eo zmarlych zle sie nie mowi
psychologa polecam

Irvette111

rodzice mogą sobie robić wyrzuty że nic nie zrobili\ nie zauważyli

KluseczkaMala

Tylko nie wiadomo jak rodzice zareagują. Może tak być jak napisała bazienka lub Irvette111 a równie dobrze mogą mieć pretensje do autorki że nic nie powiedziała chcoć wiedziała ( tym samym obwiniać ją że nie pomógł bratu uporać się z winą) lub stwierdzą że wymyślą.

Herubina Odpowiedz

Dziecko pewnie chciało zwrócić na siebie odrobinę uwagi ale tak to jest jak na wsiach robili się dzieci tylko po to żeby mieć ręce do pracy

bazienka

czy ja wiem? piromania jest realnym zaburzeniem
widzialam jak ludzie godzinami wpatrywali sie w taki stary wygaszacz ekranu w tv- plonace ognisko. do rana potrafili przed tym siedziec

Herubina

@bazienka nie zmienia to faktu, że rodzice mieli gdzieś, co się dzieje z ich dziećmi. Zawsze mogli zareagować w jakikolwiek sposób.

Imigrantka

Już tak nie generalizuj. Też wychowana na wsi i jakoś rodzice moje problemy widzieli, czy w szkole, czy z koleżankami na wsi, cokolwiek.
Bo w MIASTACH to same ideały rodzicow skoro NA WSIACH TAKA ZNIECZULICA wg Ciebie....

PiratTomi Odpowiedz

Może moja opinia nie będzie zbyt popularna, ale co tam. Bardzo mnie cieszy fakt, że ten mały psychol odebrał sobie życie. Zabił inną istotę, więc nie zasługiwał na to, by żyć. Gdyby nie wilgoć, zamordowałby wiele istnień żyjących na tamtej łące. Zabił małego chłopca, drugiego okaleczył tak naprawdę już na resztę życia. Zadał im wiele cierpienia, więc bardzo dobrze się stało, że go już nie ma na tym świecie. Mam tylko nadzieję, że cierpiał każdego dnia. Darujcie sobie komentarze, że w momencie morderstwa był tylko dzieckiem. Nawet małe dzieci wiedzą, jakie zagrożenie niesie za sobą ogień.

Pulpa

No tak.. Bo Ty panie idealny nigdy głupoty nie zrobiłeś? Myślę, że jakby wiedział że w środku są dzieci to by ich specjalnie nie podpalił. Miał jakieś zaburzenia i nie robił tego, aby kogoś krzywdzić. Myślę, że każdy z nas chociażby się wpakował na ulicę z telefonem w ręku z głupoty, ale to nie znaczy że od razu ma nas przejechać samochód za karę. Weź się puknij w łeb.

bazienka

mysle, ze lubil patrzec na ogien i nie mial swiadomosci konsekwencji
moze smierc tego dziecka byla jedna z przyczyn samobojstwa?

PiratTomi

Pijak, gdy wsiada za kółko po alkoholu, też nie myśli o tym, że może kogoś zabić. On po prostu chce wrócić do domu.
Czy to znaczy, że pijak jest w porządku, bo przecież niespecjalnie w kogoś wjechal?
Dzieci wiedzą, że nieokiełznany ogień niesie śmierć. Nawet nie sprawdził czy te dzieci są w środku. Gdy próbował podpalić łąkę, też nie myślał o tym, że może kogoś zabić.
Dobrze się stało, że się zabił. Przynajmniej już nikogo nie podpali.

Nordek Odpowiedz

Może głupio i może otworzysz stare rany, ale warto by było iść do rodziców tego dzieciaka...

WielkieG

Po co? Co to dla nich zmieni? Będą tylko przeżywać tragedie na nowo.

CyraneczkaZKoviru

Warto to by było gdyby ewentualnie jej brat poszedł, za co ona ma przepraszać? Za paskudnych rodziców?

MalinowyCukier

Może to brzmi okropnie ale może lepiej by im się zrobiło, że morderca ich dziecka odebrał sobie życie. Jakieś poczucie sprawiedliwości :/

KluseczkaMala

Ale potem będą mieć żal do autorki że nie wydała go policji a po drugie to tylko jeszcze bardziej rozogni sprawę.

paella Odpowiedz

Zastanawiające, że rodzice nie reagowali na Twoje informacje o próbach podpalenia/spalenia czegoś przez brata. Na wsiach zazwyczaj ludzie byli bardzo wrażliwi na tym punkcie, bo kiedyś większość domów, stodół itp było drewnianych i jeden mały pożar a cała wieś mogła spłonąć.

Archos Odpowiedz

w poczekalni zaczyna się widać kącik zbrodni

Gro9 Odpowiedz

Mocne. Właśnie po to stworzono anonimowych...

Dodaj anonimowe wyznanie