#3b272
Stałam i trzymałam go, podczas gdy koleżanka pobiegła po kask do stajni. Kiedy była już w połowie drogi powrotnej, jej koń spłoszył się i przegalopował przez koniowiąz, łamiąc go wpół. Mój koń również uznał, że ucieczka to dobry pomysł. Pogalopowały do lasu, a my zamiast jeździć, przez kolejną godzinę próbowałyśmy je złapać. Koleżanka była wściekła.
Nigdy się jej nie przyznam, że konia spłoszył mój nie do końca cichy pierd :/
Co za brednie. Koń nie będzie uciekać do lasu, tylko do stajni. Poza tym nie wiem jak głośny musiał być pierd żeby go spłoszyć, powinnaś się może skonsultować z gastrologiem...
W sumie niekoniecznie. Zdarzało mi się, że koń np. po moim upadku uciekał poza stajnię.
Bajkopisarstwo. Nie kask, tylko toczek. I wyszkolony do jazd koń nie ucieknie przez pierda.
To ty uprawiasz bajkopisarstwo, toczek to nazwa na ścisle określone nakrycie głowy, dość słabo tę głowę chroniące. Ta nazwa jak i przedmiot praktycznie przestały funkcjonować na początku XXI w., przynajmniej w porządnych stajniach. Teraz żaden sportowiec nie jeździ w toczku, przepisy PZJ mówią o kasku, zgodnie z przepisami FEI.
Czytałem ostatnio, że konie dziecko startowały biegając samopas...
Jak im wlazło pod kopyta to stratowały, jezu.
Doge2 o ile mi wiadomo to nie zdążyło zareagować. Ewidentna wina właścicieli. A Twój komentarz ewidentnie wskazuje na kogoś, kto nie lubi dzieci, bo sam mentalnie jest gówniakiem.
No tak.
Bo życie dziecka jest "cenniejsze". Zawsze jak coś się stanie, to jest podkreślane, że "dziecko".
A gówno prawda, za tym dzieckiem będzie płakać tylko najbliższa rodzina, dorosły ma jakieś zobowiązania i znajomych, jego strata zazwyczaj przysporzy bólu znacznie większej liczbie osób, a czasem nawet i problemów.
Ale wystarczy, że ktoś się nie rozpływa nad śmiercią gówniaka, to już hejt, że dzieci nie lubi i jak on w ogóle śmie żyć na tym świecie z takim podejściem.
Śmierć to śmierć. Nie ważne kto umarł, podkreślanie, że dziecko jest co najmniej idiotyczne.
Dorosły pod kopytami skończył by dokładnie tak samo.
@diq1 Ta...a jednak śmierć dziecka wywołuje więcej emocji, przynajmniej u dorosłych(chociaż nie u wszystkich) - sam zobaczysz za kilka lat, gdy sam przestaniesz być dzieckiem...
"za(..)tym dzieckiem będzie płakać tylko najbliższa rodzina, dorosły ma jakieś zobowiązania" - no tak płakać będą jeszcze wierzyciele, dłużnicy może już mniej...
Jak wina właścicieli? Co za brednie.