#3a5ki

Ja i mój brat zostaliśmy adoptowani w wieku 1,5 roku. Zostaliśmy wychowani w pełnej świadomości, gdyż rodzice obawiali się, że moglibyśmy później mieć do nich pretensje o trzymanie tego w sekrecie. Mieszkaliśmy w niewielkiej miejscowości i sąsiedzi wokół wiedzieli jak mają się sprawy. Mama prosiła nas jednak, żebyśmy sami o tym nie opowiadali, bo ludzie są ciekawscy i nietolerancyjni i mogą potem wyjść z tego niemiłe sytuacje. 

Tak właśnie było. Aż do czasów gimnazjum jakoś się ludzie dowiadywali i zadawali pytania "A czemu was wzięli? A znacie swoich prawdziwych rodziców? Czemu was oddali? Pamiętasz jak było w domu dziecka?". Pamiętam. że było mi bardzo smutno i głupio, bo wcale nie uważałam siebie za podrzutka i dziecko niekochane. Ale niestety dzieci w szkole się z nas śmiały.

Raz zdarzyła się pewna sytuacja, która mocno utkwiła mi w pamięci. Miałam z 6-7 lat. Wracałam sama z pobliskiego kościoła z nabożeństwa dla dzieci. Jak w każdej mniejszej parafii, tak i u nas codziennie w kościele były starsze panie, które najgłośniej się modlą i takie pobożne, a "diabła w sercu noszą".
Wychodzę z kościoła i zaczepia mnie jedna taka:
- Sama do kościółka już chodzisz?
- Oczywiście - odparłam dumnie. 
- A gdzie mamusia?
- W domu.
- Ale wiesz, że to nie jest twoja prawdziwa mama?
Zatkało mnie! Gniew mieszkał się ze smutkiem.
- Dla mnie to jest moja jedyna, prawdziwa mama!! - krzyknęłam i płacząc pobiegłam do domu powiedzieć wszystko rodzicom.

Nie pamiętam reakcji mamy, ale na pewno była wkurzona. Przypuśćmy, że nie wiedziała bym, że jestem adoptowana. Gdybym się tak nagle w ten sposób dowiedziała? Jakim człowiekiem trzeba być, żeby tak wtrącać się w nie swoje sprawy?!
Jakobs Odpowiedz

I to jest dopiero planowane rodzicielstwo.
Nie żadna wpadka z której pewnie wywodzi się z 50% ludzi.
Świadoma decyzja i adopcja - coś pięknego. Super że macie mądrą Mamę i powiedziała wam wcześniej że nie jesteście biologicznymi dziećmi. Czas pokazał że była to bardzo trafiona decyzja.

PiratTomi

Mówienie dziecku o adopcji to powinien być standard. Dzieci mają prawo znać prawdę. Rodzice, którzy ukrywają takie informacje to dno. Nie rozumiem jak można oszukiwać dziecko przez całe życie, a potem nagle wyznać prawdę (ew. ktoś ich wyreczy) i oczekiwać, że dziecko przyjmie to ze spokojem.

emma7 Odpowiedz

Potwór, a nie człowiek... Mówię oczywiście o tej "wierzącej" sąsiadce. Jak tak można...

PiratTomi Odpowiedz

Stare baby yebac prądem. Dewotki to najgorszy sort człowieka.

Dodaj anonimowe wyznanie