#3O7fx
Większość, jak nie wszyscy, życzyła mi wszystkiego co najgorsze, w tym też ponownego gwałtu.
Wszystko tylko dlatego, bo napisałam, że brzydzą mnie ci ludzie. Tak, brzydzą mnie ludzie ważący o 100 kg więcej niż powinni, czasem nawet i więcej.
Oburzył Was fakt o rygorystycznej diecie i ciężkich treningach, a więc wyjaśnię na czym to polega...
Zanim zaczynają pracę ze mną, wysyłam ich na komplet badań, żeby sprawdzić w czym tkwi problem. Zdarza się też, że bez pomocy psychologa się nie obejdzie, ale to już kwestia mniej ważna w dalszym wyznaniu.
Wiecie na czym polega rygorystyczna dieta u ludzi wyjątkowo tłustych? Na ograniczeniu całkowicie cukru i niezdrowego jedzenia. Niektórzy muszą jeść co godzinę, a innych muszę zmuszać, żeby zamiast jednego wielkiego posiłku jedli kilka mniejszych. Zdajecie sobie sprawę, że niektórzy potrafią w jednym posiłku spożyć całkowite swoje zapotrzebowanie kaloryczne, nawet po 2 tys. kcal, i mówimy o jednym tylko posiłku.
Treningi i przekraczanie granic? Otóż zapewne wielu z was nie wie, że taki człowiek nie jest w stanie czasem przejść kilku metrów.
Często, oczywiście nie zawsze, symulują różne bóle i całkowite zmęczenie, wręcz już stan agonalny i ja wiem, że jakikolwiek trening dla takich ludzi jest nowością i sprawia im to wiele trudu, ale naprawdę czasem nie mam pojęcia, czy te 10 min spaceru to już było za dużo, czy jednak jego ciało pozwoli mu na więcej, ale odezwało się lenistwo.
Nie mam wtedy oporu powiedzieć, że albo ruszy swoje cztery litery i zrobimy trening, albo wzywam karetkę lub jedziemy sami do szpitala, skoro "umiera".
Jestem na każde zawołanie, każdy telefon, nawet ten w środku nocy. Czasem pytania są głupie, bo potrafi klient zadzwonić w środku nocy i zapytać, czy może zjeść batonika, a czasem naprawdę są chwile załamania i wtedy bardziej potrzebują wsparcia.
Możecie ponownie życzyć mi wszystkiego co najgorsze, ale w momencie kiedy poświęcacie miesiące dla kogoś, martwicie się, jesteście 24h i układacie po raz setny dietę, bo poprzednia nie była zbyt dobra i przychodzi czas ważenia i mierzenia, widzicie BRAK jakiegokolwiek efektu, a co gorsze zdarza się przybranie na wadze... jedyne co słyszycie to: "a przecież robiłam/łem to, co pani kazała".
Potem słyszę, że to ja jestem winna, bo dieta była zła, bo treningi za trudne i ich nie robili. Wierzcie, że nie mam wtedy najmniejszego oporu nazwać kogoś leniem i powiedzieć wprost, że zjada za dużo i to jak wygląda to jego wina i żeby skończył się użalać i pierdolić głupoty. Dostaje ultimatum: albo w końcu bierze się do pracy i waga pokaże chociaż kilka kg mniej, albo koniec współpracy.
Poprzednie wyznanie pisałam pod wpływem emocji, ale podtrzymuję moje słowa, że nie mam szacunku do kogoś, kto doprowadza się do takiego stanu.
Chętnie zobaczę, co macie teraz do powiedzenia...
Myślę, że pod poprzednim wyznaniem skumulował sie hejt, bo i od Ciebie zionęła nienawiść. Zresztą jeśli ktoś wybiera sobie zawód związany z obiektem swojej odrazy, to robi sie trochę dziwnie. Ja nie cierpie dzieci, ale tak serio, brzydze się nawet dotknąć - wyobrażasz sobie, żebym została przedszkolanką? Teraz dodałaś takie szczegóły, że wydajesz sie zupełnie inną osobą, taką, która aktywnie walczy o zdrowie tych ludzi. Na tym polega magia słowa pisanego, że można przedstawić siebie na kompletnie różne sposoby, nie możesz winić czytelników za to, że ocenili Cie na podstawie tego co sama napisałaś w gniewie :)
Tu nagle jesteś zupelnie inną osobą. Biedna, troskliwa, rzetelna, pelna wiedzy, niedoceniona i takie tam. Aż kipi fałsz. Weź zastanów się nad sobą. Pracujesz z ludźmi, ktorych nie szanujesz. Kim ty jesteś? Gestapo? Jak chcę schudnąć pod opieka trenera to chcę, zeby mnie wspierał skoro mu płacę. Możesz być milutką ale i tak jesteś żmiją, nieszanującą osoby, która ofiarowuje ci siebie pod opiekę. Tak jak w obozach pracy, masz tych pod sobą za nic i tworzysz chorą atmosferę tym bardziej, że widać że to co robisz jest nieskuteczne, skoro ludzie nie osiągają efektów. Dla mnie jesteś debilką. Z traumą i ewidentnie potrzebującą pomocy psychologicznej/psychiatrycznej, ale debilką bez krzty znajomosci mechanizmów psychiki ludzkiej.
A ty to robisz charytatywnie z dobrego serduszka?
Jakoś kurczę wątpię. A skoro postanowiłaś zarabiać w ten sposób pieniądze, to buzia w kubeł i bul bul.
Twoja pogarda do klientów jest paskudna.
Szczerze to chyba nie rozumiesz trudu jakim jest przejście z trybu siedzącego do ostrych treningów. Samo psychiczne przekonanie się, żeby dawać z siebie wszystko jest bardzo trudne. Ciężko zmusić się do ciężkich i trudnych treningów tak szybko
Brzydzić się ich możesz, ile Ci się tylko podoba, ale nie masz prawa ich upokarzać i łamać ich psychiki. To, co robisz, a o czym pisałaś w poprzednim wyznaniu, to zwykła przemoc i pastwienie się. Szkoda, że Twój zawód nie ma większych obostrzeń, bo powinnaś dawno z niego wylecieć, a ja osobiście nie odpuściłabym Ci takich testów na ich miejscu. Nie masz prawa niszczyć innych, bo ktoś zniszczył Ciebie, jeśli tego nie rozumiesz to nie pracuj z ludźmi, dopóki nie zrobisz ze sobą porządku.
Ps. Czytałam komentarze do tamtego wyznania i nie rzucił mi się w oczy żaden życzący ci gwałtu, więc nie wiem skąd wzięłaś "większość jak nie wszyscy"
Był jeden taki
Osoba z otyłością olbrzymią (te 100 kg to zdecydowanie to) powinna iść do lekarza a nie do trenerki. I to lekarz powinien dobrać i pokierować leczeniem z takiej otyłości, bo taka otyłość to już choroba. Po prostu nie jesteś kompetentą osobą żeby się kimś takim zajmować i tyle. Co z tego, że wysyłasz na badania jak nie jesteś lekarzem ani dietetykiem. A podejścia psychologicznego to już w ogóle za grosz nie masz.
Zmuszanie do "przekraczania granic" osoby, która waży o 100 kg za dużo? Hm chyba stawy chcesz im rozwalić.
Ostatnio słyszałam w radiu wypowiedź pana który schudł 110 kg. Opowiadał, że było bardzo ciężko. Najpierw zaczął od przysiadów z krzesła, był tak ciężki że nie mógł inaczej. Najpierw 10 minut dziennie takich przysiadów a potem jak już mógł się więcej poruszać to zacząć inne ćwiczenia.
Może trzeba się postawić w sytuacji takich ludzi a nie katować ich ćwiczeniami dla ludzi już wysportowanych. Moim zdaniem jak i innych tutaj autorki nie nadajesz się.do tej roboty. Nie masz serca i nie masz pojęcia co robisz.
Twoja druga wypowiedź tylko utwierdziła mnie w tym, że nie nadajesz się do pracy z ludźmi, co do których nie masz cierpliwości. Napraw najpierw siebie, a potem bierz się za innych. Nie potrafisz być profesjonalna, dajesz się ponosić emocjom, a do tego przejawiasz mentalność Kalego - ty innych możesz traktować jak ścierwo, ale jak ciebie się podsumuje, to gul ci skacze. Masz płacone za bycie trenerką, a nie przyjaciółką. Za wiedzę i poprowadzenie, a nie za wydzieranie japy. Więc nie wylewaj na ludzi jadu pod przykrywką "chcę dla nich dobrze, więc ich otrzeźwiam". Gdy zaczynałaś tę pracę powinnaś była wiedzieć, że klienci trafiają się różni. To, że masz taki problem z tymi mniej starającymi się, to tylko potwierdzenie, że najlepiej dla ciebie (i wszystkich) jak znajdziesz sobie inne zajęcie. Bo ewidentnie nie wiesz, co robić, kiedy tracisz kontrolę nad leniwym i podatnym na pokusy podopiecznym.
Ja pamiętam, że napisałem komentarz bez przejawów nienawiści. I dalej podtrzymuję opinię, że powinnaś spróbować zmienić pracę już nie tylko przez zranionych klientów, ale widać też, że jest ona nie na twoje nerwy. I ważny fakt: kto siedzi w anonimowych jakiś czas, ten wie, że napisanie wyznania tutaj skazuje człowieka na zmieszanie z błotem i tylko z 10% materiałów nie spotyka się z hejtem.
Jeszcze dopisze w przypływie weny: szczerość się ceni, jednak w relacji pracownik - klient niestety trzeba być profesjonalnym i trzymać mordę na kłódkę, do sądu może za to nie podadzą, ale pisanymi opiniami i marketingiem szeptanym wyrobią złą sławę i zabiorą nowych klientów.
Lekarz, nawet dobry, który nie szanuje personalnie swoich pacjentów, obraża ich i poniża to gówno a nie lekarz. Opisałaś siebie w poprzednim wyznaniu jako kompletne gówno, więc nie dziw się, że ludzie mają cię za gówno. Zmień zawód skoro cię przerasta i czujesz, że musisz się z tego tłumaczyć obcym ludziom.
1. Pod twoim poprzednim postem był 1 (słownie jeden) komentarz życzący ci gwałtu, część osób osób życzyła ci jedynie aby się rozeszło jakim jesteś klientem i żebyś już nikogo nie krzywdziła, to jest ta większość jak nie wszyscy życzący wszystkiego najgorszego?
2. Sama napisałaś ,że układasz im specjalnie ostry trening, więc nie zmyślaj teraz że chodzi o spacer.
3. Pod koniec tamtego wyzwania przepraszałas swoje byle klientki. Teraz nagle nie uważasz, że robiłaś cokolwiek źle?