#3LGkF

Czasem, oglądając romantyczne filmy (tak, facetom też się to zdarza), widuję różne tragiczne sytuacje, które ostatecznie kończą się happy endem. Myślę sobie wtedy, że takie sytuacje zdarzają się tylko i wyłącznie na ekranie, a w normalnym, rzeczywistym świecie można jedynie o nich pomarzyć. A później wchodzę na Anonimowe i czytam te różne wyznania, które budzą niemałą nadzieję, że miłość nieśmiało rozpalona, rozkruszona upływem czasu, może na nowo zapłonąć. I tak czytam sobie, czytam...
Aż przychodzi w końcu zmierzyć się z realiami swojego życia.

W skrócie - mam 25 lat, czyli wszystkie szkoły, studia i ćwierć życia za sobą. Przeżyłem prawdziwą miłość około ośmiu lat temu. Powiecie - co taki siedemnastoletni grzdyl może wiedzieć o prawdziwym uczuciu? Z autopsji, kochani, z autopsji.

Poznałem ją w szkole, była u nas nowa. Już pierwszego dnia, kiedy zarzuciła w dal swym pięknym, kruczoczarnym włosiem, przyłapałem się na tym, że coś zbyt mocno zapingala mi moje serducho. Tak się właśnie zaczęło. Jedna lekcja, druga, spacery po szkole, później splecione dłonie i złote zachody słońca. Było pięknie. Piękne były całe trzy lata, które spędziliśmy ze sobą - czas miłości, kłótni, oglądania wieczornych seriali, smażenia frytek o czwartej nad ranem, bo luba złapała przedmiesiączkową fazę. Był czas dla nas i czas na naukę, bo oboje poszliśmy na studia. Zupełnie odmienne kierunki, nawet uczelnie po dwóch stronach miasta. 

I w końcu przyszedł taki dzień, że wszystko się skończyło. Skończyły się spacery, uśmiechy, wojny na poduszki i bieganie do całodobowego marketu bo skończył się olej na frytki. Nie było już nic. Luba wyjechała, ja zostałem w mieście. Zostałem sam - z myślami, wyrzutami sumienia i okrutnie bolącym sercem. Wiecie, jak bardzo boli utrata pierwszej, wielkiej miłości? Część zapewne tak. Temu, który nie ma pojęcia, życzę z całego serca, by nigdy tego nie przeszedł.

Przez kilka lat zmagałem się z depresją. Całe długie miesiące widziałem ją w każdej mijanej kobiecie, słyszałem jej głos w słodkich głosach telemarketerek, usiłujących wcisnąć mi kolejną umowę. Nawet pani z warzywniaka przyprawiała mnie o bóle wszystkiego, bo smutnym dziełem przypadku, nosiła to samo nazwisko.

Wyleczyłem się z niej po pięciu latach. Pięć długich lat, podczas których każdy mój związek kończył się fochem, przytupem i słowami "nie mogę z tobą być, skoro ciągle myślisz o byłej". Wyszedłem do ludzi, poznałem nowych przyjaciół, obecnie pracuję w zawodzie i żyję na dobrym poziomie. Powiedziałbym nawet, że mam się całkiem dobrze.

Albo i miałem. Do wczoraj. Kulturalnie wychodzę na miasto, zaczerpnąć towarzystwa, a przed oczami majaczą mi jakieś kruczoczarne włosy. I ta znajoma już twarz - choć nieco starsza, to wciąż ukochana.

I wiecie co? Momentalnie przypomniałem sobie, jak to jest, kiedy boli serce. Zdecydowanie nie polecam. Luba za miesiąc wychodzi za mąż. A ja jutro pędzę do psychiatry po nowe leki.
chlef123 Odpowiedz

to nie jest żadna "luba". teraz to twoja była i tak radzę o niej myśleć. ona cię nie chce i niech to do ciebie dotrze. ona się na ciebie nie obraziła, nie wystawia cię na próbę ani nie czeka, aż coś zmienisz, żeby do ciebie wrócić. ona ma cie gdzieś i ma już inne życie, w którym cię nie ma. ty też masz swoje życie i radzę nie zapełniać go fantazjami, bo ono nie będzie trwało wiecznie i kiedyś pożałujesz, że przebimbałeś je na życiu z brakiem dziewczyny.

Yakuza Odpowiedz

Tu by się przydała jakaś konkretna terapia, A nie leki. Leki pomogą na depresję, ale nie wyleczą z miłości. Trzeba się przekulać przez życie szukając osoby, którą pokocha się jeszcze bardziej od tej poprzedniej.

KontoNumer1279 Odpowiedz

Luba luba luba luba luba luba babababab

karlitoska Odpowiedz

Będę brutalna w swojej ocenie, ale myślę, że mylisz miłość z zakochaniem i obsesją. Pierwsze zakochanie, może być piękne. Spędza się z ukochaną czas, pierwszy raz, ktoś jest tak bardzo dla nas. Wiadomo pierwsze kocham Cię, jest cudowne. Ale prawdziwa miłość, to nie te całe amory, zawrót głowy i poezja. Miłość to codzienność pisana prozą. Wychodzenie z trudnych sytuacji razem, podejmowanie decyzji, szukanie kompromisów i wsparcie w codziennych wyzwaniach. To co przeżyłeś to zakochanie, zauroczenie i obsesja, chyba pora wydorośleć, co? Uświadom to sobie, albo idź do specjalisty, który pomoże Ci to przerobić.

Lustandgreed Odpowiedz

Trochę kicha

Dodaj anonimowe wyznanie