Dawno, dawno temu, gdy byłam bardzo mała, moja mama na kilka minut zostawiła mnie samą w domu, by zejść na klatkę schodową po wózek. Ja w tym czasie podstawiłam sobie krzesełko przy drzwiach, weszłam na nie i zakluczyłam drzwi przekręcając zamek dwukrotnie. Gdy po chwili mama wróciła, była w wielkim szoku. Niestety drzwi zakluczyć potrafiłam, ale z odkluczeniem był duży problem. Otóż, zamiast przekręcić zamek dwa razy w tą samą stronę, ja przekręciłam go w jedną stronę, a potem w przeciwną, co skutkowało w dalszym ciągu zakluczonymi drzwiami. Niestety, usilne próby wytłumaczenia jak odkluczyć zamek ze strony mamy, nic nie dały. W końcu tak się wystraszyłam, że się rozpłakałam.
Co zrobiła mamusia by dostać się do domu? Poszła do sąsiadów i od nich zadzwoniła na straż pożarną. Straż przyjechała, podstawili drabinę pod okno, po której chciał wejść strażak, lecz mama się nie zgodziła. Była przekonana, że nie otworzę okna obcemu facetowi.
W rezultacie moja kochana mamusia musiała wejść po drabinie, na drugie piętro, by jej urocza córeczka otworzyła jej okno i wpuściła ją do domu.
Mój tata oświadczył się mojej mamie na koncercie AC/DC. Było tam tam głośno, że mama nic nie słyszała i tylko przytakiwała z grzeczności.
Będąc w liceum odechciało mi się uczyć na sprawdziany z przedmiotów, których nie zdawałem na maturze. Nastał test z historii. Postanowiłem, że dobrze usiądę i spiszę od kolegi. Spisałem wszystko... włącznie z nazwiskiem.
Wydarzenie to zdarzyło się kilka lat temu. Szedłem sobie spokojnie po mieście i widzę moherową babcię, która czeka aż jej pies się wykasztani na środku chodnika. W sumie nic dziwnego, psy też robią kupę, ważne żeby właściciele po nich sprzątali. Zaciekawiła mnie ta sytuacja i postanowiłem poczekać co się stanie z kupą.
Babcia wyglądała na damulkę pierwszej klasy i nie spodziewałem się po niej, że po dokonaniu czynu przez jej pupila ona gołą dłonią będzie zbierała każdą kulkę kupy do woreczka po czym wsadzi to w kieszeń swego futra i ruszy dalej przed siebie.
Był to jakiś weekend. Jako że nasza miejscowość nie należy do największych, po spożyciu pewnej ilości alkoholu postanowiliśmy wynająć busa i jechać na imprezę do klubu 20 km dalej. Wszyscy się wystroiliśmy no i pojechaliśmy. To nic że byliśmy w 4 i pojechaliśmy busem.
W klubie było fantastycznie. Poznaliśmy jakieś damy i postanowiliśmy iść z nimi na miasto coś zjeść, więc wyszliśmy z klubu i ruszamy ku centrum. Niestety los nie pozwolił nam zjeść w kulturalnym miejscu ponieważ wszystko pozamykane. Dostrzegliśmy Orlen więc decyzja padła na romantyczne hot-dogi... Ja i dwóch kumpli weszliśmy na stację i kupiliśmy dziewczynom i sobie jedzenie, a one zostały na zewnątrz, lecz ostatni kolega wszedł z panną i tu zaczyna się akcja.
Pani zza lady się pyta jakie sosy sobie życzy, a on mierzając swoja laskę od góry do dołu wzrokiem rzekł: "Pani da sos czosnkowy bo i tak ch** z tego będzie". Pani zza lady wywróciła się ze śmiechu, kolega dostał liścia, a my się prawie udławiliśmy jak to usłyszeliśmy.
Mam w planach daleki wyjazd za granicę. Gdy powiedziałam mojemu 8-letniemu bratu, że nie będzie mnie widzieć przez 2 lata powiedział: "Pierwszy rok będę tęsknić, ale w drugim zapomnę o tobie".
Miałam może 10 lat. Był 1 listopada, pojechałam z mamą na cmentarz. Pogoda była okropna, wiało, lało, temperatura w okolicach 0, na dodatek zaczął padać grad. Na cmentarzu, jak to w takie dni bywa, roiło się od żebraków. Głównie tzw "cyganie". Idąc główną alejką spotkałyśmy jednych z nich. Ojciec z synkiem, na oko może pięcioletnim. Ojciec ubrany, ciepłe spodnie, czapka, szalik. Biedny dzieciak był cały zmarznięty, zasmarkany pod nosem, nie miał czapki, rękawiczek, a w dodatku siedział na kartonie, a jak już wspominałam pogoda była fatalna.
Poprosili nas o pieniądze. Moja mama, kiedy ujrzała to dziecko o mało nie wyszła z siebie. Nie dość, że konkretnie opieprzyła tego faceta, to jeszcze zdjęła mi z rąk rękawiczki i założyła temu dziecku na dłonie, pomimo ostrego sprzeciwu jego ojca - mało co, a doszłoby do rękoczynów. Wszyscy przechodzący ludzie patrzyli na tę sytuację z wytrzeszczonymi oczami. Grad walił, ja zostałam bez rękawiczek, dłonie po jakimś czasie miałam całe zmarznięte i sine, ale byłam taka dumna z mojej mamy.
Gdy byłem mały często chodziłem na grób mojej babci z dziadkiem. Nigdy tego nie lubiłem i ciągle marudziłem, żebyśmy poszli już do domu. Pewnego razu, gdy dziadek podlewał kwiatki zapytałem się, dlaczego nie możemy po prostu wyjąć babci i trzymać w domu, byłoby mniej roboty.
Teraz jest w szkołach ta cała nagonka na zdrowe odżywianie. Ale prawda jest taka, że jeśli rodzice nie nauczą swojego dziecka zdrowo jeść, to szkoła tym bardziej.
Jechałam dzisiaj pociągiem. Koło mnie usiadła mamusia i córeczka. Córeczka tak na oko miała 15 lat i sporą nadwagę (grube uda, wylewający się brzuch, pulchna twarz). I co widzę? Mama podaje córusi jakieś jedzenie z KFC. Chwilę później młoda popija swoje jedzenie energetykiem, a po kilkunastu minutach dostała jeszcze puszkę pepsi...
Rodzice, jak chcecie paść świnie, to kupcie trzodę chlewną, a nie marnujcie zdrowia swoich dzieci.
Sytuacja miała miejsce gdy byłem gdzieś w przedziale 4-6 lat. Standardowo, jak to mały przedłużacz, każdą zasłyszaną informację puszczałem dalej w świat. Tak więc któregoś pięknego dnia, widząc sąsiadkę przechodzącą koło naszego domu pobiegłem do niej i powiedziałem: "Mój tata mówi, że z pani jest dobra d*pa!".
Podobno mina taty była bezcenna.
Dodaj anonimowe wyznanie