#2zKnE

Związane z bieżącymi wydarzeniami hasło "nie kłam medyka" - pomimo swojej zasadności - wywołuje u mnie bardzo negatywne emocje.

We wczesnym dzieciństwie miałam wątpliwą przyjemność częstego goszczenia w gabinetach lekarskich, szpitalach. Wówczas lekarze byli jeszcze gloryfikowani i, co za tym idzie - bardzo charakterni; a rodzice przymykali oko na pewne sprawy, ponieważ zależało im na uzyskaniu niezbędnej pomocy. Medycy podczas wykonywania zabiegów chcieli mieć spokój, więc notorycznie mnie okłamywali - "nie będzie bolało", "środek dezynfekujący (przed pobraniem krwi) ma działanie znieczulające", "to potrwa tylko chwilkę" itp. Nikt mi nigdy niczego nie tłumaczył, nie informował o przebiegu badania. Na poziomie dziennym było traktowanie mnie jak przedmiot i teksty "proszę uspokoić dzieciaka albo wyjść, bo ja w takich warunkach nie będę pracować!" oraz stosowanie przewagi fizycznej. Czarę goryczy przelało ściąganie szwów po niewielkim zabiegu operacyjnym. Miałam wtedy 6 lat, przebywałam na oddziale jednego z najlepszych polskich szpitali dziecięcych, rodzicie umówili się z lekarzem, że wykona zabieg dopiero o godzinie 15, ponieważ żadne z nich nie mogło pozwolić sobie na wzięcie urlopu (wszystkie dni szły na bieganie ze mną po lekarzach) i dopiero o tej porze mama była w stanie przyjechać do szpitala. Niestety chirurgowi się spieszyło, zaczął ściągać mi szwy o 14:45. Szkoda mu było pieprzonych 15 minut. Leżałam na plecach na kozetce, jedna pielęgniarka trzymała mnie za ramiona i strofowała, że mam się nie drzeć, druga trzymała mnie za nogi, a chirurg powarkiwał pod nosem, że mam się uspokoić, bo mama czeka już na mnie za drzwiami, ale nie mogą jej wpuścić "z powodu procedur". Bolało - prawdopodobnie dlatego, że się szarpałam. Zziajana mama wpadła na oddział o 14:55, by zobaczyć jak pielęgniarka odprowadza trzęsącą się mnie na salę.

Pomimo że od dawna jestem dorosłą kobietą i w pełni kontroluję przebieg każdego działania medycznego, to po przekroczeniu progu gabinetu wciąż powraca mała, przerażona dziewczynka. Nawet głupie, rutynowe EKG mam wykonywane po 2-3 razy, ponieważ nie każda pielęgniarka rozumie, że potrzebuję chwilę poleżeć z całym tym oprzyrządowaniem, żeby moja podświadomość zarejestrowała, że nic mi nie zagraża; a zapis wykonany zbyt szybko - pomimo absolutnego braku problemów kardiologicznych - wykazuje coś w rodzaju stanu przedzawałowego.

Tak że medyku - nie kłam pacjenta, a zwłaszcza dziecka.
Blizny po takich błędach NIGDY się nie goją.
bobogumizelka Odpowiedz

Tez tego nienawidziłam. Najgorsze ze wszystkiego było chyba: „Nie bój się, nic jeszcze nie będę robił, tylko popatrzę”. No, ale to były takie czasy, ze wiele osób uważało, ze okłamywanie dzieci jest spoko.

tramwajowe

@bobogumizelka Takie podejście ma sie dobrze. To nie przeszłość.
Całkiem niedawno niestara pielęgniarka mówiła mojemu dziecku: nie będzie bolało. O zabiegu który boli.
Zapytałem: czemu pani kłamie?
Zmieszana powiedziała: tak sie mówi.

ohlala

Rodzice też wciąż okłamują swoje dzieci w tej kwestii, nic się nie zmieniło.

PrzezSamoH

Tramwajowe- to była niedouczona. Obecnie nie okłamuje się dzieci, ale przygotowuje psychicznie na nieprzyjemne badanie.

tramwajowe

@PrzezSamoH Ja to wiem. Ale pracuję z dziećmi i widzę że okłamywanie jest powszechne. Odruchowe.

Wersalka Odpowiedz

Mam wrażenie, że osoba pisząca wyznanie jest przewrażliwiona na swoim punkcie, abstrahując już od tego, że lekarz i pielęgniarki faktycznie mogli zachowywać się nie stosownie. Nie lubię tego typu wyznań, bo nie pokazują rzeczywistości, a jedynie jej obraz z punktu widzenia autora. Ludzie często koloryzują.

HenrykGarncarz

No przecież chyba każde wyznanie jest z punktu widzenia autora i nie pokazuje w pełni rzeczywistości (punktu widzenia innych osób itp) wiec argument sredni

bazienka

halo, pamietam do dzis rwanie stalego zeba w wieku 8 lat
znieczulenie nie zadzialalo wystarczajaco, wiec mama siedziala mi na nogach, ojciec trzymal za rece, dentysta rwal prawie na zywca, a ja sie darlam
oj uwierz, to zostaje w pamieci na zawsze

antonizelazo

Bazienka, z komentarza na komentarz widzę coraz więcej mnie w tobie... Czasem nie muszę pisać komentarza bo ty zrobiłaś to dokładnie tak, jak bym to ja zrobił. Nawet ta sytuacja która teraz odpisałaś jest kropka w kropkę z mojego dzieciństwa (no może wiek się troszkę nie zgadza...)

budyn4

Bazienka Owszem racja, ale teraz nie tyle zwiększyła się kultura lekarzy co możliwości sprzętowe. Kiedy ty miałaś 8 lat, za twoim przeproszeniem, że Ci na żywca rwali ząb? A wiertło pewnie na pedał? 🤣 Czasy się zmieniają, lekarzy wciąż nie uczą delikatności, ale poprawia się ogólne dbanie o komfort pacjenta, jednak nie ma co się czepiać, że w przez złości nie było róż.

Przynajmniej

@budyn4 Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisała PRAWIE na żywca, bo znieczulenie nie zadziałało wystarczająco.

01020304 Odpowiedz

Serio, trauma przez "nie będzie bolało" przed pobraniem krwi? To praktycznie nie boli, a większość dzieci boi sie samej igły a nie bólu. Więc lekarz mowi, że nie bedzie bolało, bo zanim dziecko poczuje uszczypnięcie to juz jest po wszystkim. A teraz spróbuj wytłumaczyć 5-latkowi, że pan tylko wbije te dużą igłę twoją rękę, ale nic się nie stanie... I tak 50 razy dziennie.

bazienka

i pobieranie krwi, i szczepionka, i, o zgrozo, dentysta
i sie zbiera

01020304

No niestety, czasem i do dentysty trzeba wziąć dziecko. I tłumaczenie, co lekarz będzie robił, nic nie da - nawet dorośli ludzie boją się lekarzy i dentystow, bo kojarzą się z chorobami i bólem. Ludzie teraz szukają traumy we wszystkim...

bazienka

ale w ogole jakie szukanie traumy?!
prosze nie deprecjonowac emocji ludzi
mam traume zwiazana z bolem, paniczny lek przez takie cos, dodatkowo obnizony prog bolu mi nie pomaga
tlumaczenie 50 razy dziennie, no coz taka praca, czasem lepiej 5 minut wytlumaczyc niz 15 minut pacyfikowac wierzgajace dziecko, probujac sie wkluc

01020304

Traumę można mieć i po użądleniu osy. Nie zmienia to faktu, ze nikt nie bedzie układał swojego planu pod dziecko. Rodzic PRZED wizytą powinien dziecku wszystko wytłumaczyć. Wtedy to mogłoby mieć sens. To jest lekarz a nie nauczyciel. Wykształcenia pedagogicznego tez nie ma.

nata

Powinno się tłumaczyć, choćby 50 albo i 300 razy dziennie. U spokojnego dziecka procedura potrwa szybciej.

TorcikO Odpowiedz

Przepraszam, ale muszę się czepnąć. Czy Ty oczekujesz, że dziecku będzie się tłumaczyć przebieg badania? Przecież małe dziecko nic nie zrozumie, można mu tylko ogólnie powiedzieć. A te teksty to są normalne, większość dzieci się strasznie boi i trzeba je uspokoić. Naturalnym jest to, że nie dadzą sobie tak po prostu wbić igły w rękę czy zrobić coś innego.

Wredna90

Tłumaczyć może nie, ale nie okłamywać. Dzieci nie są głupie, jeśli powie im, że nie będzie bolała a jednak będzie, to następnym razem będą się wyrywać. Cała filozofia, trochę empatii i myślenia.

Happyfalcon1

@TorcikO a co to dzieci są bezmózgowymi amebami? Jeśli jakikolwiek medyk będzie próbował wyjaśnić przebieg zabiegu w żargonie medycznym to i dorosły nie zrozumie. Grunt to wyjaśnić normalnym językiem ogólny przebieg i NIE KŁAMAĆ.

tramwajowe

@TorcikO No ja oczekuje wytłumaczenia dziecku co sie będzie z nim robić.
I 'te teksty', to są kłamstwa. Kłamanie nie jest 'normalne'.

Jaglanka

Ja miałam od tego uszytą przez mamę specajlną maskotkę do wizyt u lekarzy. Najpierw lekarz pokazywał co będzie robić na maskotce, a potem robł mi. A skoro maskotka się nie bała to ja przecież też nie będę... Pewnie nie na każde dziecko zadziałała, ale polecam każdemu spróbować. W życiu nie zapłakałam u dentysty.

TorcikO

Tak jak napisałam, rozumiem, żeby opowiedzieć ogólnie, a mam wrażenie, że autorka oczekuje całego opisu, jakby lekarz opowiadał dorosłemu.
I chodziło mi bardziej o gadanie w stylu "to potrwa chwilkę" itp., bo tak jak napisała Wredna90 dzieci są bardzo wyczulone na kłamstwo.
Rzeczywiście mogłam bardziej sprecyzować komentarz.

bazienka

taaaa bo klamstwo bardzo uspokaja i potem wcale nie ma zwiekszonego leku przed zabiegami i urazu...
mi dentysta tlumaczyl absolutnie wszystko, co sie dzieje, mialam z 10 lat, jak do niego trafilam
da sie

TorcikO

bazienka nie mówię o 10-latku tylko o kilkulatku jak np. 6-latek

bazienka

tez sie da, po prostu trafilam na tego dentyste dopiero wtedy, po przeprowadzce

IHateMyLife Odpowiedz

Tylko a propos pobierania krwi, bo tylko w tym siedzę profesjonalnie tj. rejestruję i asystuję pielęgniarce.
Z doświadczenia w moim labie wynika, że to raczej rodzice uprawiają takie łganie w żywe oczy. Nie raz upominamy i poprawiamy rodziców. ALE: pobranie krwi w życiu każdy choć raz miał i to rodzic jest od wytłumaczenia co i jak będzie się działo. Jeśli dziecko już na wstępie jest spanikowane a rodzic widać ani nie wytłumaczył, ani nawet przytrzymać porządnie się potrafi, to my już z tym nic nie zrobimy, bo do spanikowanego dziecka obca osoba, w dodatku z narzędziem zbrodni, nie przemówi. I wtedy tak, łga się czy trzyma na siłę, żeby po prostu skończyć cały ten cyrk. Albo owszem, wyprasza, bo manewrowanie igłą w wyrywającym się dzieciaku może tylko zrobić krzywdę.
Porządnie przygotowanie po dziecku po prostu widać. Miałam już nawet przedszkolaki, siadające do pobrania same, które tylko lekko się skrzywiły przy pobraniu, znoszące to lepiej niż niejeden dorosły.

rybaczki

Co do pobrania krwi to proszę, nie uczcie się na dzieciach. Ja po takim czymś (tzn miałam z 5 lat i pielęgniarka wbiła igłę i pod skórą szukała żyły, no ból okropny) miałam taki uraz że dopóki nie przekonałam się że serio to nie boli, to potrafiłam odstawić taki cyrk że cała przychodnia się zleciała 😂. Ja wiem że też trzeba gdzieś ćwiczyć i nie każdemu od razu wychodzi. Ale to chyba można ewentualnie na dorosłych, uświadomionych że mimo twoich starań coś nie wyjdzie, a nie na dziecku które jest przekonane że to ma nie boleć a tu ups. I przez to teraz mam problem z pobraniami bo tak się stresuje że krew nie chce lecieć.

IHateMyLife

@rybaczki, od nauki na dzieciach to chyba nikt przy zdrowych zmysłach nawet nie chciałby zaczynać :) W mojej praktyce generalnie wszystkich świeżaków puszcza się na najlepsze żyły jakie tylko są.
Z tym że nawet najbardziej doświadczonej osobie może "uciec" żyła. Przy żyłkach cienkich, schowanych pod tkanką tłuszczową, jeśli ktoś drgnie przy samym wkłuwaniu... pielęgniarka, z którą pracuję pobiera krew dłużej niż ja żyję ;) I ma specjalizację dziecięcą, ale i tak czasem się zdarzy, że trzeba tej żyły poszukać tak jak opisujesz.

budyn4

Rybaczki weź się puknij XD dokładnie, nikt na dzieciach by się nawet nie chciał uczyć... Co to w ogóle za komentarz XD

nata

Ja spotkałam się z tym, że ojciec straszył dziecko, że jak będzie niegrzeczne to pojadą na pobranie krwi. Widzisz i nie grzmisz... Nie dziwne, że się boi.

nata

Rybaczki, pobranie krwi nie boli, a szukanie żyły może być co najwyżej nieprzyjemne.

A uczyć się jest najlepiej na słabych żyłach, bo jak na nich się nauczysz to na wszystkich będziesz umieć. Ewentualnie kilka pierwszych na dobrych. No i rzeczywiście raczej nie na dzieciach, bo wtedy lepiej zrobić jak najszybciej.

Redhairdontcare Odpowiedz

Dziwisz się, że dzieciom się kłamie? Kolejka do szczepionki i drące ryj na całą przychodnie bachory. I 5-letnia ja pytająca mamy czemu te dzieci płaczą, przecież szczepionka nie boli. Dentyści też uwielbiali ze mną pracować, bo zawsze przez całą wizytę siedziałam spokojnie z otwartą buzia. Mało kogo boli wyrywanie mleczakow, wiadomo, że są różne schorzenia, ale większość dzieci ma zabiegi, które nie bolą.
Autorko, lekarz nie ma czasu czekać na twoich rodziców, bo ty miałaś problem, żeby przeciął kilka nitek. Byłaś strasznie przewrażliwionym dzieckiem

bazienka

no to trzeba bylo nie zostawac pediatra czy pielegniarka pediatryczna?

PiratTomi

Ty miałaś wszystko w dupie, a ona jest przewrażliwiona, czyli równowaga zachowana. Zbrodnia, bo dziewczyna oczekuje, że lekarze będą respektować prawa pacjenta.

Alimakbil Odpowiedz

Wiesz, chyba trochę przesadzasz, moze z natury jestes bojazliwa histeryczka, ale to rola rodzica jest wytlumaczyc dziecku 'co Pan doktor bedzie robil' i dlaczego idziemy do szpitala.

bazienka

jasne, jak kogos boli, to histeryzuje, bo "to nie moze bolec" -.-'''
obys nigdy nie pracowal z ludzmi, w szczegolnosci z dziecmi

Alimakbil

bazienka wyluzuj troszke, bo spieta jakas taka troszke jestes😉

tramwajowe

Jest taki cytat z Korczaka, że 'dorosły się krząta, a dziecko się plącze'. Jakoś w tym tonie, że dorosły jest szanowany. Bo sie zamyślił, a dziecko gapa. Dorosły się boi, a dziecko beksa. itp.

TylkoRaz Odpowiedz

Słuchaj, nie przesadzaj. To o czym mówisz to są rutynowe zabiegi w życiu niemal każdego człowieka. Też miałam zakładane szwy, też mi je zdejmowano, przechodziłam zastrzyki, szczepionki, pobieranie krwi, mniej lub bardziej bolesne zabiegi. Czasem lekarz mnie przytrzymał, czasem zdenerwował, też słyszałam „ to nie będzie bolało”. Tak jak większość ludzi. No bo co lekarze mają mówić płaczącym dzieciakom? „ no teraz to się przygotuj bo będzie bolało tak, że się zesrasz”? To wszystko to robione było dla Twojego dobra, ściąganie szwów to nie jest bardzo bolesny zabieg, sama sobie zafundowałaś strach i ból tą histerią. Kilkuletnie dziecko może tego nie rozumieć ale dorosła baba to już by się mogła przywołać do porządku. Panikowanie na EKG bo kiedyś lekarz był nie miły świadczy trochę za bardzo o Tobie autorko. Nie twierdzę, że nie zdarzają się nadużycia i okrucieństwo ze strony lekarzy. Zdarzają i za każdym razem gdy czytam o tym jak okrutni potrafią być medycy dla pacjentów robi mi się słabo. To jednak nie jest ta historia. Ty opisujesz historię o przewrażliwieniu i braku wymogów co fo własnego charakteru.
PS. Co do tych 15 minut czekania: na oddziale zapewne nie byłaś sama, pewnie były tam osoby, które potrzebowały pomocy pilniej niż Ty i zwyczajnie nikt nie miał czasu by przeprowadzić Ci sesję terapeutyczną z okazji zdjęcia szwów.

PiratTomi

Jakby tak spojrzeć, to każdy lekarz spotkał się z sytuacją, że pacjent mu kłamał w kwestii przebiegu choroby, objawów itd, więc powinni się przyzwyczaić, że pacjenci mijają się z prawdą, by nie dostać ochrzanu, a gdy w grę wchodzi opcja, że lekarz może im odmówić udzielenia pomocy, bo istnieje ryzyko, że pacjent jest chory na koronawirusa, to wolą nakłamać, że nie mieli kontaktu z potencjalnie chorym. Ludzie lubią się oszukiwać, że coś ich na pewno nie dotyczy, więc teraz tez się oszukują, że koronawirus ich nie dotknie, więc potem kłamią u lekarza, bo przecież ich ten problem nie dotyczy, na to chorują inni.

Każdy jest inny i jeden lubi, gdy się nim pomiata, a inny wolałby, by respektowano jego prawa. Nie możesz wymagać od innych, by godzili się na bylejakość, bo przyjęło się, że u nas nie może być normalnie, tylko tak ch...

TylkoRaz

Tylko, że pacjent kłamiąc lekarza w 90% przypadków robi krzywdę sam sobie. Tutaj sytuacja jest taka, że autorce się żadna krzywda nie działa, wykonywane miała rutynowe zabiegi, które sama utrudniała sprawiając sobie ( nie oszukujmy się- niewielki) ból i karmi się tymi wspomnieniami budując w sobie traume i poczucie wielkiej krzywdy. Na wspomnienie każdego rozbitego kolana też trzęsie się ze strachu? Na wspomnienie każdej złej oceny w szkole? Ma żal do rodziców bo zdażyło im się podnieść na nią głos? To są tego samego rzędu sytuacje, czyli po prostu życie. Bywa mniej lub bardziej bolesne, w tym wypadku akurat mniej. A my mamy wszystkie narzędzia by sobie z tym radzić. Tutaj autorka sama sabotuje swój święty spokój z powodu „ byle gówna”, tak samo jak będąc dzieckiem sabotowała swoje zdjęcie szwów robiąc ze zwykłej sprawy cyrk.

Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Jak na 6 letnie (wtedy) dziecko doskonale pamiętasz minutową odległość między poszczególnymi scenami. Co było o 14:45 a kiedy mama wpadła o 55 po. Nawet wątpię, że mama po tylu latach opowiedziała Ci to z taką dokładnością. Jak już chcesz napisać jakiś apel to zrób to chociaż z jakąkolwiek grafomanią.
A teraz zdradzę Ci kolejny sekret. Mała przerażona dziewczynka to było twoje poprzednie wcielenie. Dzisiaj jesteś dorosłą kobietą która, jak to określiłaś "kontroluje przebieg każdego działania medycznego". Więc powinnaś zrozumieć jak działa służba zdrowia i lekarze nie mają czasu ani siły na cackanie się z każdym pacjentem bo ten wymaga chwili na uspokojenie przed rutynowym EKG a tamten musi zrobić kwiat lotosu przed tomografią bo inaczej się nie uspokoi.
Jak mówiłaś, jesteś dorosłą kobietą więc może zamiast usprawiedliwiać swoje słabości, idź na jakąś terapię, albo naucz się w inny sposób przezwyciężać swoje dziecięce lęki. I jako dorosła kobieta zrozum lekarzy, którzy oprócz Ciebie mają dziesiątki innych osób do ogarnięcia w ciągu dnia.

bazienka

efekt lampy blyskowej, polecam poczytac

budyn4 Odpowiedz

Emmm... Serio? Rozumiem ogólny zarzut i jest sensowny, ale przykłady które podałaś wynikają tylko z tego, że nie było z ciebie bardzo logicznie myślące dziecko. Oczywiscie, że ściąganie szwów boli, oczywiście, że będą cię oszukiwać (dorosłego też), bo efekt placebo jest normalnym elementem procedury i leczenia (jak można oszukać a nie zaćpać, bo sytuacja jest na tyle delikatna to tak się robi). Wyglądasz mi na histeryczkę i sama mam ochotę wejść w rolę pielęgniarki, która robi ci "blizny, które po takich BLEDACH nigdy się nie goją", bo szkoda mi czasu na Twój przewrażliwiony zad.

MatyldaS

Ściąganie szwów boli? Miałam kilka razy zdejmowane szwy, trwało to kilkanaście sekund i prawie nic nie poczułam.

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie