#2t5K3
Wróciłam do domu po kolejnym roku studiów, na lato, jak zwykle. Od pierwszego dnia rodzice traktują mnie jak małolatę, na siłę wypełniają czas wolny, stawiają mi ograniczenia, nakazy i zakazy, które nie są niczym poparte – wszelkie próby dyskusji, które podejmuję, kończą się fiaskiem albo kłótnią. Najgorsza jest mama, która wpada ciągle w stany paranoiczne albo o coś mnie oskarża („już ty wiesz o co!” – liczy na to, że się domyślę). Domyślam się, że wszystko wzięło się z tego, iż moi rodzice nie radzą sobie ze świadomością, że pierwszy raz w życiu jestem w poważnym związku. Bardzo lubią i szanują mojego partnera i cieszą się z mojego wyboru, ale nagle zaczęli postrzegać mnie jak nieodpowiedzialną piętnastolatkę. Mimo że zawsze mi ufali, dawali mi wolną rękę w wielu sprawach i wiedzieli, że nie jestem skłonna do robienia głupot.
Między innymi mają pretensje, że utrzymuję z nim kontakt, będąc w domu, że w jego towarzystwie „zupełnie się zmieniam” (co oznacza, że od czasu do czasu przytulam partnera, a przecież unikałam kontaktu cielesnego z osobami z rodziny! Lub rozmawiam z nim przez telefon, a nie lubiłam tego robić!), że (podobno) zrobiłam się gapowata i niezdarna.
Mama ciągle chodzi za mną i ni z gruchy, ni z pietruchy wali mi teksty typu „nie angażuj się”, „nie przyzwyczajaj się do niego”, „chyba oszalałaś”. Hitem jest dzisiejszy festiwal zdrabniania naszych imion do przesady z komentarzem „bo w moich oczach jesteście dzieciakami”... Jeśli usiłuję poznać przyczynę, słyszę tylko „wiesz czemu” albo bezsensowne wrzaski i skargi na to, jak złym dzieckiem jestem.
Zupełnie nie wiem, jak z rozmawiać z rodzicami i jak przeżyć w zdrowiu do końca września w domu. Mam ochotę stąd uciekać, ale to tylko potwierdziłoby ich teorie o moim ogłupieniu i zmianie zachowania. Kocham moich rodziców, ale czuję się, jakby nagle sprzysięgli się, żeby zrobić mi pranie mózgu.
Czyli generalnie powinnaś zacząć mieć ich gdzieś. Puszczać uwagi mimo uszu. Robić na to na co masz ochotę niezależnie od westchnień, komentarzy i znaczących spojrzeń. I jak najszybciej z powrotem się wyprowadzić. Twoi rodzice nie dojrzeli do wypuszczenia Cię z gniazda, ale to nie jest Twój problem. To nie będzie łatwe, żeby ignorowac ich toksyczne zachowania, bo to będzie siedziało w głowie, ale to chyba jedyna możliwość. Oprócz szybszej wyprowadzki, ale z tego co rozumiem jesteś na studiach i zależna od nich finansowo.
Wyglądają jakby chcieli nadrobić Twoje dziecięce lata, bo nie mogą się pogodzić że dorastasz i lada moment wyfruniesz z rodzinnego gniazda. Musisz się z tego wyślizgnąć, reagować na ich zachowanie zdumieniem (nie jesteś małą dziewczynką, wiele razy już coś tam robiłaś i nigdy nie było problemu itp.).
Twój być może poważniejszy związek chyba uświadomił im, że jesteś już dorosła, tworzysz swoje życie i relacje. Że być może niebawem opuścisz rodzinny dom, bo nie jesteś już dzieckiem.
Widmo "pustego gniazda".