#2Lp5o
Miałam paczkę kilku męskich przyjaciół - jedyna kobitka w grupie nikogo nie dziwiła, było to technikum informatyczne. Znaliśmy się bardzo dobrze, stały skład grupy się wykrystalizował po dwóch latach, codziennie widzieliśmy na lekcjach, w piątki i weekendy imprezki, koncerty, wyjazdy.
No i któregoś razu okazało się, że jestem zakochana w jednym z nich. Chłopak o wielkim poczuciu humoru, który jednak zawsze dziwnym trafem dostawał od każdej kosza. Według jego opowieści, najczęściej po prostu dziewczyna robiła go w bambuko/wykorzystywała/zabawiała się etc. Wobec mnie był naprawdę w porządku, grzeczny, często nie rozumiałam zachowania tych lasek.
Pierwsza, druga, trzecia randka całkiem wzorowe - zostaliśmy parą. I tak się zaczęło.
O ile w grupie jeszcze jakoś się zachowywał, tak jak byliśmy u niego we dwoje, była masakra. Obrabiał każdemu po chamsku dupę, szydził nawet z ludzi z paczki, z którymi codziennie się widział i witał jak z przyjaciółmi (aż zaczęłam się bać, co mówił o mnie, gdy mnie nie było). Nasze niektóre spotkania to było tylko siedzenie i patrzenie, jak ogląda Joe Monstera etc. Randki na mieście, spacery się skończyły. Po jakimś czasie ciężko mu było "znaleźć czas na spotkanie", chociaż, ku**a mać, mieliśmy do siebie dziesięć minut autobusem, piechotą dwadzieścia. SMS-y ignorował, na FB też odpisywał z wielką łaską. Próbował manipulować mną, żebym np. stawiała mu sushi albo bilety na koncert kupiła, a jak odmawiałam, to był naburmuszony i leciał z tekstem "To nie pokazuj, że masz kasę". Najlepsze, że ja wcale tej kasy nie miałam, jedynie tyle, co zarobiłam w wakacje. Potem, gdy go o to spytałam, twierdził, że "Nigdy takiego tekstu nie użył". Gadał przy mnie o tym, jakie piękne koleżanki ma dziewczyna jego brata, z dokładnym studium ich walorów. Wiele razy odreagowywał na mnie swoją złość z jakichś debilnych powodów, typu przepuścił hajs od rodziców i nie ma na grę.
Zbliżeń nie było, byłam dziewicą i chciałam, żeby doszło do tego przynajmniej po roku związku.
Któregoś razu przestał się odzywać, tak z dnia na dzień. Pojechałam do niego wku@wiona po pięciu dniach ciszy. Ochrzaniłam za brak uwagi, mało czułości. Co usłyszałam? "Jestem introwertykiem, nie zmuszaj mnie do bliskości!!!"
On. Introwertyk. Ku##a, chodzący na koncerty kilka razy w miesiącu, mający naprawdę dużo znajomych, z którymi chlał co tydzień. Jedyne, na co było mnie stać, to:
"Nie. Jesteś debilem". Wyszłam.
Siłą rzeczy paczka się podzieliła, bo on znów zagrał pokrzywdzonego przez laskę i okrutny los. Z zewnątrz nikt nie widział problemów z nim.
Tylko jeden przyjaciel zauważył, że skończyłam ten związek będąc w psychicznej ruinie.
No cóż. Młoda, to i głupia byłam... Ale boli po dziś dzień.
Wszystko ok, tylko doinformuj się kim jedt introwertyk. Introwertyzm to nie fobia społeczna - introwertycy wychodzą z domu, imprezują, chodzą na koncerty - po prostu potrzebują czasem czasu dla siebie. ;)
Dokładnie, można być introwertykiem i mieć dużo znajomych, jeździć na koncerty i masowe imprezy. Główna różnica polega na tym, że introwertycy na ogół wolą uczucia przeżywać w środku, w głowie, potrzebują też czasu dla siebie do regeneracji/odpoczynku. Ekstrawertycy wolą uczucia okazywać na zewnątrz (zazwyczaj widocznie je okazują, głośno o nich mówią), a regenerują się przez spotkania towarzyskie. To w dużym uproszczeniu.
Jego introwertyzm faktycznie mógłby wyjaśniać chęć siedzenia w samotności przez 5 dni (by mieć siłę na weekend) albo nieokazywanie emocji/czułości. Ofc nie każdy tak ma, to spektrum. No, ale jednak mógł uprzedzić, że chce być sam, zamiast tak nagle urywać kontakt.
i mozna byc ekstrawertykiem z fobia spoleczna- patrz ja ;)
tak, to zupelnie inne sprawy
Bazienko, jak wygląda ekstrawertyk z fobią społeczną? Serio pytam.
BialyWegielek - nie jestem co prawda Bazienka, ale chciałabym odpowiedzieć na Twoje pytanie z własnej perspektywy!
U mnie fobia społeczna spowodowała "schowanie się" ekstrawertyzmu, co trochę dało mi łatkę "cichej i nieśmiałej dziewczynki". Po terapii moje zachowanie zmieniło się o 180 stopni, co z kolei pokazuje, że od zawsze tak naprawdę lubiłam przebywać z ludźmi, ale jednak nerwica lękowa zrobiła swoje.
Być może Bazienka ma podobnie.
powinnaś ponagrywać jak obrabia im dupy i puścić to tym osobom.
no i czemu nie ucieklas od tego dupka na poczatku?
bylo nagrac jak obgaduje innych i im to przeslac, to on bylby wykluczony
a teraz moze byc slabo z uwierzeniem
dobrze, z emasz innych przyjaciol
No to wiesz czemu te inne dziewczyny go nie chciały. Szybciej pajaca rozgryzly.
Rozumiem dobrze. Z czasem boli tylko własna głupota i naiwność