#2AyQg
Mam narzeczonego, jesteśmy razem 8 lat, mamy dom, wspólne zobowiązania, stałe prace. Jestem młoda, ale dowiedziałam się, że jestem chora, nic groźnego, ale jeśli choroba się rozwinie, to za kilka lat mogę mieć problem z donoszeniem ciąży.
Mój facet właśnie powiedział mi, że on nie chce mieć nigdy dzieci bo to zbyt wiele utrudnień. Woli inwestować w nieruchomości, taką widzi dla nas przyszłość - starość z kilkoma mieszkaniami na wynajem i w samotności, zwłaszcza ja, bo on pracuje do późnych godzin.
Nie potrafię po tylu latach przekreślić tego wszystkiego, kocham go, ale nie potrafię też żyć bez dzieci. Moje serce rozerwało się właśnie na pół.
Czemu dopiero teraz porozmawiałaś z nim o czymś, co jest dla Ciebie tak ważne?
Musicie z chłopakiem ustalić jakieś wspólne marzenia czy kierunek w którym kroczycie przez życie, nie może być tak ze on mówi ze nie chce i już, Twoje zdanie tez się liczy przecież. Jeśli się nie da to niestety będziesz cierpieć całe życie albo znajdziesz nowego faceta
Akurat w sprawie tak poważnej jak dziecko, jeśli mówi, że nie chce, to nie chce i już. Zmuszanie kogoś to posiadania dzieci to szczyt głupoty i egoizmu.
Oczywiście, że należy zakończyć związek. Nie wyobrażam sobie, żeby jedno z nich musiało całe swoje życie podporządkować pod pragnienie drugiej strony. W obu przypadkach to jest za duże poświęcenie. Nie mówiąc już o dziecku, które będzie się wychowywało z ojcem, który go nie chce. Nie dwie, a trzy osoby będą mieć spieprzone życie.
Gawain moze byc i jest
ja sobie nie wyobrazam, zeby mnie ktos zmuszal do niechcianego macierzynstwa
dziecko to nie zabawka, ze sprobujemy pojsc na kompromis czy cos a jak nie pyknie to zobaczymy
to czujaca istota, ktorej nie da sie wepchnac z powrotem tam, skad przyszla
a opieka nad dzieckiem to kilkanascie lat szarpania nerwow, braku snu, wrzaskow, kupek, zupek itp. nie kazdy musi wiazac sie czyms takim na kilka lat
najlepiej znalezc partnera, ktory rowniez nie bedzie chcial miec dzieci
Oczywiście, że on ma prawo powiedzieć, że nie chce dzieci. W takim wypadku nie ma "pójdźmy na kompromis" bo jeśli on kategorycznie nie widzi się w roli ojca to lepiej, żeby nim nigdy nie został. To nie jest wybór koloru farby do mieszkania czy rodzaju samochodu. Ale o takich sprawach się rozmawia wcześniej, nie po 8 latach wspólnego życia.
No to sorry, jeśli wiedział o tym, że ty masz rozwinięty instynkt macierzyński to od razu powinien ci o tym powiedzieć. Wasz związek w tym momencie staje się bez sensu.
Osiem lat razem i dopiero po takim czasie dowiedziałaś się jaką on ma wizję życia? Już samo to czy w ogóle chce dzieci czy nie... Co wyście robili przez te 8 lat?
Uprawiali dziki i namiętny seks
Napisałaś, że on widzi dla was taką przyszłość.
Bez rozmawiania uznał, że ty też będziesz tak chciała? I on nie wie jaka Ty masz wizję przyszłości? Ja powtarzam usłyszane kiedyś słowa: Miłość to nie patrzenie się na siebie, ale patrzenie razem w tym samym kierunku
8 lat w związku i nie było rozmowy o dzieciach? Czy planujecie, co w razie niepłodności lub wpadki? Jak można przez tyle lat nie poruszyć podstawowych tematów?
Dawaj go, szukam takiego chłopa, a do tej pory wszyscy na których trafiam chcą mieć gromadkę dzieci.
grunt to o sprawach priorytetowych powiedziec partnerowi po 8 latach zwiazku...
Priorytety się zmieniają. Kiedyś sama nie chciałam dzieci definitywnie, a dzisiaj jest "meh, może za jakiś czas". Może on mówił, że może kiedyś a teraz zmienił zdanie
Hmm ciekawe czy stwierdzenie "Jak urodze to pokochasz" dziala w przypadku facetow tak samo :D
Ale gówno