#t1Wc9

Z moim facetem jestem od 2 lat. Jest ode mnie starszy o 13 lat. Ostatnio zaczął mnie bardzo zaniedbywać. Przestał odbierać telefony i odpisywać na SMS-y. Nie przyjeżdżał na umówione spotkania, tłumacząc się milionem innych spraw.

Ostatnio mieliśmy zjeść u mnie romantyczną kolację we dwoje. Nie przyjechał. Nie odebrał telefonu. Kolację zjadłam sama. Na moje pytanie dlaczego nie przyjechał, odpowiedział, że wolał iść do Józka na mecz i flaszkę.

Józek to chyba Józia.
Sk***iel zaraził mnie wirusem HPV.

Nie powiedziałam mu o tym. Wyleczyłam się, a jego zostawiłam. Mam cichą nadzieję, że fujara mu odpadnie.

#VzaJH

Typowo anonimowe wyznanie. Nikt o tym nie wie... No prawie nikt.
Czytając anonimowe można dojść do wniosku, że rodzice dawali dzieciom różne kary. Jedni wyjmowali drzwi z pokoju, drudzy zamykali w piwnicy. Mi mama za karę nie dawała posiłku. Pierwszy raz jak dostałam taką "karę" nie miałam nawet 7 lat. Najzabawniejsze jest to, że mój brat nigdy nie był tak karany.

W lato było łatwiej, bo można było zjeść jakieś jabłko z drzewa. Zimą, kiedy trzeba było siedzieć w domu, przeglądałam książkę kucharską myśląc "co sobie ugotuję, jak już będę duża". Ostatnio upiekłam bułeczki, które najbardziej mi się podobały w książce. Długo płakałam, bo przypomniałam sobie te popołudnia bez obiadu, to ssanie w żołądku, tylko dlatego, że zachowywałam się głośno. Nie mam traumy. Jednak został mi lęk, że zabraknie mi jedzenia.

PS Nie byliśmy patologiczna rodziną. Żyliśmy na poziomie trochę wyższym niż inni. Nie brakowało nam pieniędzy.

Dzięki, mamo.

#7BGDn

Po tym, co tu przeczytacie, nadal próbuję się pozbierać.

Mam 24 lata, mieszkam w dużym mieście ale pochodzę z małego miasteczka. Od dawna już pracuję a moi rodzice postrzegają mnie jak jakąś bizneswoman, bardzo poukładaną, która nie ma czasu na żadne ekscesy miłosne, a co dopiero przygody erotyczne.

Parę dni temu zaczęłam swój pierwszy od paru lat dłuższy urlop, więc postanowili mnie odwiedzić. Przyznam, że cieszyłam się z tego powodu ogromnie, bo mam z nimi dobry kontakt i są strasznie wyluzowanymi gośćmi. Kupiłam flaszkę jedną, drugą... piątą. Trochę wina, trochę wódki i padliśmy spać. Nazajutrz jak zwykle wstałam wcześniej, zrobiłam im śniadanie, poszłam pobiegać, a gdy wróciłam zastałam ich już przy stole. Tata podenerwowany poprosił mnie, żebym uruchomiła mu na chwilę mój komputer, bo musi wysłać maila i sprawdzić stan konta. Spoko! Nie ma sprawy! Dla pewności otworzyłam mu inną przeglądarkę, z której nie korzystam, żeby przypadkiem nie trafił na jakieś niepożądane strony...a, że to człowiek niezbyt rozeznany komputerowo wiedziałam, że nigdzie nie będzie mi tam szperał. W końcu to tylko mail i konto. O tym, jak los bywa przekorny przekonałam się chwilę potem...

Poszłam do kuchni i niczego nieświadoma, zabrałam się za przyprawianie kurczaka na obiad. Nagle słyszę z pokoju nieco zmieszany głos taty - "BOŻE CHODŹ TU NA CHWILE BO MI SIĘ COŚ POOTWIERAŁO!" - jak się okazało, tatuś pobrał flasha, którego nie miała owa przeglądarka a ponieważ nie przemawiała do niego za grosz nazwa folderu Downloads, do którego go kierowało - szukał pobranego pliku gdzie popadnie. I tak trafił na zdjęcia, które kiedyś robiłam dla swojego ex i nie myśląc o konsekwencjach wrzuciłam aby je ukryć przed wszystkimi w jakieś foldery systemowe (wiem, byłam głupia, ale kto by wtedy o tym myślał...). Takim cudem oczom mojego ojca ukazały się nagie zdjęcia cycków jego 24-letniej córki. A, że są one sporo większe, niż przewiduje norma, rzucało się to w oczy na kilometr. I nie tylko to.

Zestresował się, klikał gdzie popadnie i otworzyło mu się wszystko w formie pokazu zdjęć. W zasadzie, przejrzał całą erotyczną sesję, gdzie najbardziej ubrana byłam na fotkach w samych stringach. Gdy mnie zawołał, oboje musieliśmy na to patrzeć w cholernie krępującej atmosferze, a jeszcze w tej chwili pech chciał, że komputer mi się zawiesił i nie dało się nic zrobić przez prawie minutę, która wtedy zdawała się trwać godzinę. Zamknęłam więc zdesperowana laptopa i zamilkliśmy skonsternowani na chwilę.

Mama brała w tym czasie prysznic. Nic nie wie. Oboje udajemy, że to nie miało miejsca.
Tego samego też dnia, poszliśmy do kina na jakąś komedię, gdzie wiecznie padały żarty o cyckach. Siedziałam obok niego i zapadałam się pod ziemię po raz kolejny...

#u4YSz

Czasami stroję się jak na imprezę, zakładam wysokie szpilki, stawiam lustro w swoim pokoju, włączam muzykę i urządzam sobie samotną dyskotekę patrząc na swoje odbicie w lustrze jak tańczę. Dodatkowo dodam, że świetnie się bawię.
Mama chyba ma rację mówiąc, że ma jakieś nienormalne dzieci.

#YANkD

Kiedy moi rodzice mieli praktyki w szkole zawodowej, przydarzyła się straszna historia.

Jako że oboje pracowali na tym samym zakładzie mięsnym, to oboje byli tego świadkami.

Wiecie pewnie jak wygląda maszyna do mielenia mięsa, tyle że elektryczna i o wiele, wiele większa. No i przede wszystkim nie wolno pchać do niej palców - o tym wyznanie.

Bardzo szanowany pracownik, wkładając mięso do tego otworu wepchnął również palce swojej prawej ręki - powód? Nieznany, ludzie twierdzą, że się zagapił. Nawet najlepszym się zdarza.
Majster zszokowany! Jak to mogło się stać? Przecież tyle razy to robił! A teraz musi zwolnić, bo po co mu pracownik bez palców? Ale sprawa nadal nie wyjaśniona - jak to się stało?
Wtem Pan Typowy Zaćmiony Człowiek (zawsze się taki znajdzie) postanowił podlizać się szefowi i pokazać jak to przebiegło.

Za bardzo się wczuł i aktualnie obaj są bez palców prawej ręki.

#8672E

Moja siostra urodziła swoje pierwsze dziecko młodo, bo w wieku 24 lat. Jako że pomiędzy nami jest dosyć duża różnica wieku, to ja byłem wtedy dzieciakiem jakieś 10-11 lat. Przy porodzie były jakieś komplikacje - dziewczynka miała jedyne 3 punkty w skali Apgar, ale na całe szczęście wszystko dobrze się skończyło. Pamiętam, że była bardzo ładnym dzieckiem i mimo, że wtedy nie lubiłem małych dzieci (jak to przeważnie inne starsze dzieci) to ją bardzo polubiłem. Zresztą nie tylko ja. Cała rodzinka skakała koło niej. Była rozpieszczana na wszelkie możliwe sposoby przez dziadków, wujków ciocie, babcie itd. W sumie jak większość małych dzieci, prawda?

Cóż w tym przypadku było inaczej. Mała dorastała, a z nią ja. Moja siostra starała się być dla niej najlepszą Matką na świecie, ale niestety nie widziała jaką tak naprawdę robi jej krzywdę. Pozwalając jej na niemalże wszystko niszczyła tą jakże piękną małą dziewczynkę. W wieku 3 lat(!) zaczęła ona kraść pierwsze rzeczy. Niby nic poważnego takie drobnostki, ale w tym wieku? Mówiłem o tym mojej Mamie. Rozmawiałem z nią o tym. Odpowiedzi jakie dostawałem to, że jest mała, wyrośnie itp. Myślałem sobie wtedy, że jak uważają tak niech sobie ją chowają. W końcu nie moje dziecko i może mają rację.

Kolejne lata mijały. Mała opanowała do perfekcji płacz na zawołanie, wymuszanie. Jak na dziecko 6 letnie ubierała się bardzo wyzywająco. Malowała się. Dostawała wszystko to co chciała. Mogła robić co jej się żyw nie podobało. Oglądać bajki 24h? Nie ma sprawy! Jeść słodycze do zwymiotowania? Proszę bardzo, smacznego! Nikt nie widział w tym nic złego. Oprócz mnie. Niestety nie mogłem jej nic powiedzieć. Zazwyczaj dostałem jeszcze ochrzan, żebym spojrzał na siebie, że zobaczymy jak ja będę wychowywał moje dzieci. Moja Mama stale mówiła, że przesadzam i że ona jest ciągle małym dzieckiem i to ze mną jest coś nie tak.

Kiedy Mała poszła do szkoły miała poważne problemy. Ciężko jej szło czytanie, liczenie. Kiedy wypomniałem siostrze jej błędy wychowawcze dostawałem odpowiedź, że jestem rozpieszczonym gówniarzem. Mama nakazała mi się nie wtrącać. Tak też zrobiłem. Pomyślałem sobie, że za parę lat przejrzą na oczy i zaczną płakać.

Teraz Mała nie jest już taka mała. Ma 17 lat. Nie zdała 3 klasy. Rzadko kiedy mogą ją spotkać w domu. Żadne używki nie są jej obce. Dokonała co najmniej jednej aborcji, ma tatuaże na całym ciele. W tak młodym wieku stała się wrakiem człowieka. Jest to wina niestety tylko Matki, która chciała być najlepsza na świecie. Niestety coś nie wyszło, a ja mogę powiedzieć tylko "A nie mówiłem?"

#ymIIi

To wydarzyło się jakieś 6 lat temu, gdy uczęszczałam jeszcze do podstawówki. Na lekcji w-fu, podczas rozgrzewki upadłam i w wyniku tego w nadgarstku przestawiły mi się kości. Od razu pogotowie i gips - od połowy palców, aż do łokcia. 

W szkole był sklepik, gdzie większość z nas zaopatrywała się w słodycze. Moja kochana mama często się denerwowała gdy robiłam tam zakupy bo wiedziała, że wydam tam majątek na same słodycze. Pewnego dnia wpadłam na genialny pomysł, aby włożyć sobie 2 zł w gips, żeby mama nie widziała. Potem wyjęłabym monetę już w szkole i nikt by się nie dowiedział o całym tym przemyceniu.

Niestety moje ambitne plany legły w gruzach. Za każdym razem gdy próbowałam wyjąć monetę, ta wciskała mi się coraz głębiej w zakamarki. W końcu okazało się, że sama jej nie wyciągnę. Niestety musiałam czekać na wybawienie aż do dnia zdjęcia gipsu. Gdy nadszedł ten upragniony moment strasznie się bałam konsekwencji mojego "świetnego" pomysłu.  

Tymczasem pani zabrała się za rozcinanie gipsu, a jej mina na widok tych dwóch złotych była bezcenna. Było to coś jakby połączenie zdziwienia z rozbawieniem. Nie obyło się oczywiście bez komentarza "takiej skarbonki to ja jeszcze nigdy nie widziałam".

Suma summarum - przez następne dni chodziłam z pamiątką w postaci odciśniętej na ręku waluty dwóch złotych polskich.

#suZLO

Codziennie czeka mnie około 50 km drogi do pracy. Na przystanek podjeżdża autobus, wsiadam, zakładam słuchawki i czeka mnie godzina przyjemnej jazdy i drzemki przy ulubionej muzyce.

Autobus ma zaraz ruszać, a ja poczułem dziwny skręt w brzuchu. Myślę sobie, że śniadania nie zjadłem i to pewnie będzie to. Słucham dalej. Nagle po raz drugi doznaję tego niepokojącego uczucia. Zdjąłem słuchawki i słyszę to dziwne bulgotanie dobiegające z czeluści moich jelit. W tym momencie już wiem co się święci. Nie jest dobrze. Wysiąść nie mogę, bo nie zdążę do pracy, a nawet jeśli, to i tak nie ma gdzie w pośpiechu udać się na stronę. Zaciskam zęby. Jadę!

Jako, że wsiadam na pierwszym przystanku, to autobus jest praktycznie pusty i jakoś wybitnie nie krępuje mnie ten głos pana ciemności, dobiegający z mojego brzucha. Z każdym przystankiem ludzi jednak przybywa. Póki co rozsiadają się w dość dużym promieniu ode mnie. Pewnie mają mnie za psychopatę. Siedzi z wytrzeszczonymi oczami, mętnym wzrokiem wpatrzony w oparcie fotela przed sobą, z kroplami potu na czole. Wolne miejsca się kończą, pole manewru wsiadających jest coraz mniejsze i nagle spada na mnie grom z jasnego nieba!

Siada obok piękna dziewczyna. Co tu robić, co robić?! Nerwowo zadaję sobie wciąż to samo pytanie. Moje zażenowanie sięga górnych granic. Jelita jakby się wściekły i wręcz niczym organy kościelne rozbrzmiewają na cały autobus. Czuję jak moja twarz staje w płomieniach ze wstydu. Mam przecież słuchawki! Zatapiam się dźwiękach ukochanych melodii, zwiększając głośność maksymalnie, aby najlepiej nie słyszeć własnych myśli.

Byłem naiwny sądząc, że to coś pomoże, przestałem w ogóle słyszeć muzykę i potrafiłem tylko wsłuchać się we wzywający mnie zew natury. Nerwowo spoglądałem przez okno ile jeszcze zostało do końca mojej wycieczki wstydu. Kątem oka zerkałem też na dziewczynę. Siedziała z twarzą pokerzysty. Reszta drogi minęła mi na rozmyślaniu o tym, co żenującego myśli sobie o mnie reszta pasażerów.

Na moim przystanku wypadłem z autobusu jak poparzony, w pobliżu była stacja benzynowa. Prawie wbiegłem do środka. Prawie, bo przez to, co działo się z moim organizmem nie byłem już w stanie szybciej się poruszać. Zawsze miałem problem żeby skorzystać z toalety publicznej, nawet jedyneczka mnie krępowała. A tym razem, możecie mi wierzyć, nic dla mnie nie istniało na tej stacji. Widziałem tylko drzwi toalety na końcu korytarza. Po wyjściu zobaczyłem ile ludzi było akurat w środku. Myślę, że nie dało się mnie nie słyszeć. Kupiłem tylko coś do picia żeby zrehabilitować się za gęstą atmosferę i szybkim krokiem wyszedłem w stronę pracy.

Tę dziewczynę widuję często. Zapytałbym co słychać, ale boję się, że odpowie "gówno".

Nie no, traumy nie mam i przynajmniej skończyły mi się problemy z korzystaniem z publicznych toalet ;)

#s9Hzg

Od roku jestem w bardzo szczęśliwym związku, ale nie piszę tego, żeby się pochwalić. Najważniejsze jest to, że jest to związek homoseksualny, czyli ten, nieakceptowany przez większość osób, nie tylko z rodzin religijnych. Dlatego dla własnego dobra postanowiłyśmy ukrywać się i nie dać się przyłapać. Nawet rodzinie i przyjaciołom nie powiedziałyśmy ani słówka. Starałyśmy się, nadal staramy, żeby nic nie wyszło na jaw, więc naprawdę myślałyśmy, że nikt nic nie wie. Do dzisiaj. xD

Razem z ukochaną postanowiłyśmy, że przygotujemy sobie coś do jedzenia. Ze względu na to, że wcześniej trochę się "wygłupiałyśmy", a na naszych szyjach pojawiły się krwiste malinki, wybrałyśmy późniejszą porę. Najwyraźniej nie dość późną, bo do kuchni wkroczyła niczym bazyliszek moja babcia. 

Nawiązała się rozmowa, więc kompletnie zapomniałyśmy, że nasze szyje zostały naznaczone. Wiadomo, włosy układają się w różne strony. Poprawiając je, nie zdałam sobie sprawy, że odkryłam nie tą stronę szyi, którą powinnam. Babcia nalewając sobie szklankę wody, zerknęła ukradkiem, nie mówiąc początkowo nic. Dodam, że jest zagorzałą katoliczką, więc wierzyłyśmy, że gdyby nas zdemaskowała, nie wynikłoby z tego nic dobrego. Nie bez powodu siedziałyśmy w ukryciu, przecież dobrze wiemy, jak społeczeństwo przyjmuje takie "dziwadła", choć nimi nie jesteśmy.

Ale nasze uprzedzenia, przynajmniej w przypadku babci, były bardzo mylne. Widząc znamiona, zaśmiała się tylko pod nosem.
- Ale jesteś pogryziona! Kiedyś to mówiłaś, że sobie butelką szyję zassałaś, ale ja tak głupia nie jestem! - Rzuciła rozbawiona - Lato, a Ty będziesz musiała w golfie zimowym chodzić. Zapocisz się. - Po czym zerknęła w stronę mojej dziewczyny i dodała - Zresztą, to Twoja wina, Tobie powinnam tyłek złoić, hihi.

W jej głosie nie dostrzegłam ani grama rozgoryczenia, wstrętu, bądź czegokolwiek negatywnego. Jej jedyną reakcją był lekki śmiech, a potem kontynuacja tematu, na którym skończyłyśmy.
Mimo wszystko, nigdy nie czułam się bardziej zawstydzona.
Dodaj anonimowe wyznanie