Historia, która się wydarzyła miała miejsce w magazynie, w którym pracuję. Dodam tylko, że pracuję tam z dobrym przyjacielem, który tę robotę mi załatwił. Przejdźmy do sedna.
Dzisiaj wożę produkty na wózku, jak to na magazynie bywa, podchodzi do mnie ten kolega i wprost proponuje mi całowanie się. Zaczął się przybliżać... I cóż teraz począć. Po pytaniu, czy go po***ebało, uciekł i do końca dnia mnie unikał.
Najdziwniejsza sytuacja w moim życiu, dalej się trzęsę i nie wiem co o tym myśleć. Nazywam się Piotrek i mam 21 lat.
Historia sprzed roku. Ówczesna dziewczyna kupiła nam bilety na film pt. "Love" w reżyserii niejakiego Gaspara Noe. Myślałem, że to następna jakaś komedia romantyczna, a że był to początkowy etap związku, więc absolutnie nie miałem nic przeciwko, żeby na takie chodzić :) (zresztą byłem tak wkręcony, że pewnie i na "Zmierzch" bym poszedł :D)
Do kina mieliśmy iść w piątek bodajże o 19, ale jakoś o 15 dostałem wiadomość, że niestety ona musi pilnie jechać do rodziców (mieszkali z 80 km od Krakowa, a ja ich jeszcze wtedy nie poznałem, więc nie mogłem z nią jechać). Trudno się mówi, stwierdziłem, że najwyżej sam się przejdę na film, bo i tak nie mam co robić, a później obejrzymy go razem na necie jak będzie fajny.
No więc punkt 19 stawiam się w kinie, zobaczyłem plakat do filmu i troszkę zwątpiłem, ale stwierdziłem, że nie ocenia się filmu po plakacie czy jakoś tak. Wchodzę na salę i patrzę jakie mam wspaniałe miejsce, po lewej 3 facetów (w tym kolega obok tak w moim wieku), po prawej 2 facetów (obydwoje wyglądali jak zawodowi modele i chyba byli parą).
Siadam, film się zaczyna. I tu dochodzimy do sedna historii. Ten film to w zdecydowanej większości zwykłe porno, a nie żadna komedia romantyczna. I to nie takie hollywoodzkie porno w stylu "przewracamy się w bieliźnie na łóżku", tylko stuprocentowe porno jak z pewnych stron, które zapewne znają Wasi koledzy :P Niestety zanim ogarnąłem co to za film i po cichutku mógłbym uciec z sali to mój konar już mocno zapłonął, a i spodnie miałem na sobie takie, że raczej było to widać (nie, nie rurki, takie zwykłe z h&mu :)). Ułożyłem się z rękami na nóżkach, tak żeby ukryć mojego Tuptusia i stwierdziłem, że zamknę oczy, chwilkę poczekam i sobie pójdę. Po 2 minutach uświadomiłem sobie jak to dziwnie musi wyglądać dla ludzi z mojego rzędu (przyszedł gość na film + 18, po czym ma zamknięte oczy przez większość czasu), więc otworzyłem oczy i zobaczyłem, że kolega z lewej siedzi w podobnej pozycji jak ja. Niestety należę do facetów, którzy raczej łatwo się podniecają, a w tym filmie sceny +18 są co chwilkę, więc przez ponad 2 godziny musiałem oglądać artystyczne porno z 5 obcymi facetami, przy okazji siedząc w strasznie niewygodnej pozycji, żeby ukryć sterczący żagiel.
Wychodząc udawałem, że nie widzę gości, którzy siedzą obok mnie, oni chyba też tak udawali.
Polecam film, 10/10, niezapomniane przeżycia.
Gdy miałam z 7-8 lat przyjechała, do naszego domu babcia. Ostatecznie wizyta skończyła się tak, że miałam z nią wrócić do niej do domu na "nockę". Jako że była to niezaplanowana wizyta, babcia nie miała dla mnie biletu na tramwaj. Niestety złożyło się tak, iż była kontrola. Babcia niewiele myśląc wcisnęła mnie między siedzenie a ścianę tramwaju i przykryła torbą. Tak oto uniknęłyśmy kary za nieposiadanie biletu. Jak widać każdy sposób jest dobry. Dziwię się, że mnie nie połamała :D
Kilka dni temu pojawiło się wyznanie o studencie psychologii, który nazwał swoje psy Allah i Akbar i testuje reakcje ludzi w parku.
ŚDM, papież wraca z Łagiewnik, każdy chce zdjęcie, więc pchają się pod okno papieskie. Zamiast być w największym tłumie podszedłem do barierek obok od strony Placu Wszystkich Świętych. Wszyscy czekają, atmosfera nerwowa, strach, czy jakiegoś zamachu nie będzie. Pojawiają się samochody z papieżem. Pełne napięcie...
I W TYM MOMENCIE JAKIŚ DZIECIAK ROZWALA SWÓJ CHOLERNY BALONIK.
Od pewnego czasu farbuję się na mój ulubiony kolor - szary. Niestety barwa ta utrzymuje się na moich włosach przez maksymalnie tydzień, a potem schodzi do zwykłego blondu.
Po ostatniej wizycie u fryzjera, machając swoimi lekkimi, pięknie pachnącymi szarymi włosami, udałam się na przystanek autobusowy, na którym zaczepiła mnie pewna kobieta w średnim wieku mówiąc, że trzymam się świetnie jak na swój wiek i pytając jakich kosmetyków używam.
Mam 18 lat.
Historia, którą z przyjemnością wspominam :)
Mam 18 lat i pojechałam z mamą nad morze, tata miał do nas dołączyć za dwa dni (targi w Gdańsku wypadły wcześniej, a musiał być na nich obecny).
Wszystko pięknie ładnie, tata przyjechał, oczywiście jak morze, to i plaża. Ja zmęczona po zabawie w słonej wodzie usiadłam przy linii wody i zbieram bursztyny. Jedno z moich ulubionych zajęć od wczesnego dzieciństwa. Nagle podchodzi do mnie chłopak, może maksymalnie 20-letni i wsypuje mi do ręki sporo bursztynów i mówi, że od jakiegoś czasu przyglądał mi się i patrzył jaka zafascynowana swoim zajęciem jestem, to postanowił mi pomoc. Nie powiem, miło mi się zrobiło, podziękowałam, uśmiechnęłam się, on się dosiada. Ładnie pięknie, aż tu nagle słyszę: "Kochanie, no co ty tak długo tam robisz?" i podbiega do nas chłopak mniej więcej w moim wieku i wiesza się na moim nowo poznanym koledze. Uśmiecha się do mnie i jak gdyby nigdy nic zaczyna się chwalić, że to pierwsze ich wspólne wakacje i jak fajnie i jaki podekscytowany. Na początku nie wiedziałam co powiedzieć, a jak wyszło, że jesteśmy z tego samego miasta... to dorobiłam się dwóch kolegów.
W tym jeden z nich co i rusz podsyła mi swoje koleżanki lesbijki: "No bo spodobałaś im się, jak zdjęcia oglądaliśmy".
Nie powiem, to miłe, szkoda tylko, że wolałabym jego chłopaka ;)
Zacznę od tego, że jak byłam mała bardzo lubiłam oglądać polityków - zwłaszcza jednego. Zawsze oglądałam wiadomości tylko dla niego. Całowałam telewizor, krzyczałam jego imię i nazwisko, mówiłam, że to mój chłopak. Obiektem moich westchnień w wieku ok. 4-5 lat był...
UWAGA, UWAGA, Donald Tusk!
Do dzisiaj nie wiem co w nim widziałam. Zastanawia mnie to czemu rodzice mi na to pozwalali, no bo w końcu lizałam telewizor.
Od kilku tygodni spotykam się z P. Dwa tygodnie temu przedstawił mnie swojemu bratu, do którego za kolejne dwa idziemy na ślub.
P. dziwi się, dlaczego tak skrupulatnie unikam jego brata i przy nim nie mogę wydusić słowa, panicznie zachowuję się, gdy mamy na chwilę pozostać sami.
Mam mu powiedzieć, że jego braciszek przed kilkoma miesiącami próbował mnie zgwałcić na imprezie, a nie udało mu się jedynie dzięki mojemu znajomemu ochroniarzowi, który zobaczył to na monitoringu i zareagował? Czy pokazać nagranie, z którym nie miałam odwagi pójść na policję?
Nie wiem, czy potrafię tak zniszczyć wszystko, gdy on nawet nie pamięta, że tą dziewczyną byłam ja.
Ot, tak anonimowo.
Dzisiaj dowiedziałam się, że mój narzeczony to bogaty 60-letni mężczyzna, alkoholik, cwaniak, damski bokser i jeździ czarnym BMW.
Tylko RAZ mój przyszły teść odwiózł mnie do domu (mieszkam jakieś 20 km od narzeczonego), ale monitoring osiedlowy działa bez zarzutu 24/7.
Poza tym z powyższego opisu, który wścibska sąsiadka przekazała mojej mamie, zgadza się tylko samochód.
Uwielbiam małe miejscowości. Naprawdę.
Od sześciu lat gram na gitarze, ogółem muzyka jest bardzo ważną częścią mojego życia. Nigdy też nie byłam jakoś bardzo religijna, można powiedzieć, że chodziłam jedynie w niedzielę do kościoła i na lekcję religii. Nic poza tym. Ale do sedna.
Od dwóch lat gram w młodzieżowej scholi kościelnej za sprawą mojej katechetki. Nie narzekam, bo atmosfera jest naprawdę okej, a ja nawet się cieszę, że mogę ''pochwalić'' się swoimi umiejętnościami. Ksiądz, który jest opiekunem scholi, to wyluzowany człowiek, w dodatku sporo nam pomaga i zawsze umie doradzić.
No cóż, koniec końców dziewczyny ze scholi wybrały mnie na przewodniczącą, więc mam sporo obowiązków na głowie. Różne sprawy związane ze świętami kościelnymi, granie na ślubach i takie tam.
W połowie gimnazjum zaczęłam słuchać metalu, dlatego też ubieram się na czarno i noszę różne "źle widziane" przez Kościół rzeczy. Zabawne, co?
Ostatnio też kupiłam sobie kolczyki z tym znanym chińskim znaczkiem yin i yang. Wiem dobrze, że jest on zakazany, przez jego teorię, ale ja się z nią zgadzam, dlatego zaczęłam je nosić.
Pewnego dnia, gdy rozmawiałam z księdzem, zauważył on u mnie kolczyki i dyskretnie kazał mi je zdjąć na kolejną mszę świętą. Trochę się zirytowałam, no ale dobra, to ksiądz, a ten znaczek jest ''zły'', więc w porządku, po kościele znowu je założę.
Tydzień później jest próba naszej scholi, wchodzi ksiądz sprawdzić jak sobie radzimy i w pewnym momencie podchodzi do mnie.
- Pokaż uszy.
Ja zbaraniała, zupełnie już zapomniałam o tym incydencie, o którym inne dziewczyny nawet nie wiedziały, odchylam włosy. Ksiądz spojrzał, pokiwał głową, a na widok zdezorientowanych dziewczyn, odparł jakby nigdy nic:
- No co? Bo jak ma brudne uszy, to fałszuje.
Dodaj anonimowe wyznanie