#2CRct

Opiszę tutaj historię, która przydarzyła się mojej znajomej. Na potrzeby historii nazwę ją znakiem "X".

Tydzień temu w Krakowie X po skończonych zakupach pomaszerowała na przystanek autobusowy. Obładowana siatkami z niechęcią czekała na pojazd. Towarzyszyła jej mała suczka. Jak wiadomo, psy mogą jeździć w komunikacji miejskiej z założonym kagańcem, sunia taki posiadała na pyszczku. Autobus podjechał na przystanek. Pełno ludzi w środku, ogólny gwar. X jako ostatnia wsiada do pojazdu wraz z "kilkoma" rzeczami i psem. Drzwi się zamykają. Zamknęły się w momencie, kiedy pies był w połowie wejścia do pojazdu. X krzyczy do kierowcy, że ma szybko otworzyć drzwi, bo przytrzasnął psa. Kierowca się śmieje i dopiero po ok. 20 metrach zatrzymuje się i otwiera drzwi. Sunia ma widoczny ślad na bokach ciała, od ciężaru drzwi. Ludzie w autobusie zaczęli kierowcy zwracać uwagę na jego zachowanie, ale ten miał te uwagi głęboko w poważaniu. Drzwi do końca przystanku, na którym X wysiadała, nie zostały zamknięte, a kierowca jechał inną drogą, i specjalnie manewrował tak, aby albo X, albo psu coś się stało. Koniec kursu. X wysiada już z pojazdu, przy czym nie odmawia sobie kilku obelgi w stronę tego kierowcy. Ludzie również oburzeni całą sytuacją popierają X. Reakcja kierowcy? Wpadł w śmiech i kazał "spadać stąd temu kundlowi".

Sunia po obdukcji weterynaryjnej ma stwierdzone połamanie żeber i krwiaki podskórne. Kierowco, ciekawe, czy będziesz się tak śmiał, jak zostaniesz wyrzucony z pracy.

#txczk

Stałam na swoim osiedlu i pisałam SMS-a na moim dwuletnim LG w pięknym, złotym kolorze. Z prawej zbliżała się banda trzech chłopaków i dziewczyny w wieku ok. 12 lat. Kątem oka zauważam, jak jeden z nich (1) trąca drugiego (2) i wywiązuje się taki dialog, oczywiście przyciszonymi głosami:

2: No co?
1: Chciałeś telefon przecież. Zobacz.
2: Ale nie taki, lepszy!
Tu cała grupa zaczęła chichotać, mocniej chwyciłam telefon, a oni przeszli niebezpiecznie blisko mnie.

Przyznam, że mnie zamurowało. Gdy odeszli jakieś 15 metrów spojrzałam w ich stronę (wcześniej udawałam, że ich nie zauważyłam), a bachory poczęły wymachiwać w moją stronę środkowymi palcami niczym Eminem w swoich teledyskach.

I jak tu lubić dzieci?

#gaIEC

Wracam ze szkoły wprost do domu. Przede mną podąża dwójka ludzi. Pierwsza i jedyna myśl: Fajnie ubrani. Glany, moro...
Ominęłam ich. Kątem oka widzę że to dziewczyna z (prawdopodobnie) ojcem. Przeszłam i poszłam dalej.

Zerwał się wiatr, więc wyjęłam z kieszeni chustkę i założyłam ją. Po chwili czuję dotyk na ramieniu. Zdejmuję słuchawki z myślą "y, co jest?" To ta dziewczyna wręcza mi 20 groszy. Oddaje 20 groszy, które wypadło mi z kieszeni. Jej tata dopowiada:
- Kiedyś może zabraknąć na bułkę.
Przytaknęłam mu i chyba ze 3 razy podziękowałam.
Aż mi się ciepło na sercu zrobiło w ten deszczowy dzień. :3

#vmGSt

PRL, gigantyczna kolejka do sklepu, bodajże mięsnego. Moja babcia czeka cierpliwie, podczas gdy moja ciocia (wówczas w wieku około 5 lat, z tego co słyszałam - blond aniołek o diabelskim charakterze) żywo biega sobie po sklepie. Nagle podbiega do babci, szarpie ja za rękę i krzyczy:

- Mamo mamo, chodź, muszę coś ci pokazać!
- Nie teraz dziecko, w kolejce stoję.
- Nooo chodź!
- Nie!
- Mamo musisz to zobaczyć!

I tak męczyła babcię przez dobra chwilę, aż ta dała za wygraną i powlekła się za podekscytowanym dzieckiem. Ciocia nagle staje, uśmiecha się szeroko, pokazuje palcem i drze się na cały sklep:
- MAMO, PATRZ JAKA TA PANI JEST GRUBA!!!

Babcia ma do tej pory taką traumę, że pamięta wszystkie szczegóły ;)

#nn59U

Piszę to wyznanie z płaczącym na moich kolanach Piotrkiem. Piotrek jest zupełnie wstawiony, bo z tego co udało mu się powiedzieć między falami mdłości, napił się po wczorajszym rozstaniu z dziewczyną, dlatego potrzebuje ode mnie dużo wsparcia w swojej niedoli.

Chciałabym żebyście wiedzieli, że do wczoraj to ja byłam dziewczyną Piotrka.

Chciałabym zobaczyć jego minę, gdy wytrzeźwieje.

Właśnie wstaję, żeby pościelić mu legowisko mojego owczarka.

#qtcjh

Byłam z moim chłopakiem trzy lata, współżyliśmy, zawsze było cudownie i tak dalej. Ale nie w tym rzecz.

Pewnego razu kochaliśmy się u niego, on był na mnie, aż nagle się zatrzymał, nie wiedziałam o co chodzi, wtedy spojrzał mi w oczy i usłyszałam te trzy słowa:
- Wyjdziesz za mnie?

Zamurowało mnie... 1000 myśli naraz. No bo jak to, już oświadczyny?! W takim razie gdzie pierścionek?! I dlaczego wybrał taki moment?!
Widzę, że on czeka ze zniecierpliwieniem na odpowiedź, więc pytam z niedowierzaniem: - Coo?
Wtedy powtórzył...
I usłyszałam już dobrze...
- Wejdziesz na mnie?

#2vsHj

Pamiętacie wyznanie o dziewczynie, która "straciła dziewictwo skalpelem"? To dzięki niemu postanowiłam dodać coś od siebie.

Mając 18 lat utraciłam cnotę w ten sam sposób. Bardzo mnie to zabolało, no bo jak to tak, swojego pierwszego razu nie przeżyć z człowiekiem? No cóż, skoro w innym przypadku miałabym cierpieć niemiłosiernie, może jest to lepsze rozwiązanie.

Mój chłopak był jednak innego zdania. Dowiedział się o tym, co zrobiłam, po dopiero/już (niepotrzebne skreślić) pięciu miesiącach naszej znajomości.
Na początku zwyzywał mnie od puszczalskich. Gdy pokazałam mu dokument, pięknie informujący o tym, że zabieg miał miejsce... Zerwał ze mną. Czemu? "BO TO JEGO ROLA, ABY POZBAWIĆ MNIE DZIEWICTWA I ZAWSZE TROCHĘ MUSI BOLEĆ I NIE BĘDZIE CHODZIŁ Z KIMŚ, KTO IDZIE ZAWSZE NA ŁATWIZNĘ".
Tak więc no, pozdrawiam.
Dodaj anonimowe wyznanie