Aktualnie mam miesiączkę. Dzisiaj popłakałam się oglądając filmik jak pies zaganiał owce do zagrody.
Cholerne hormony...
Opiszę tutaj historię, która przydarzyła się mojej znajomej. Na potrzeby historii nazwę ją znakiem "X".
Tydzień temu w Krakowie X po skończonych zakupach pomaszerowała na przystanek autobusowy. Obładowana siatkami z niechęcią czekała na pojazd. Towarzyszyła jej mała suczka. Jak wiadomo, psy mogą jeździć w komunikacji miejskiej z założonym kagańcem, sunia taki posiadała na pyszczku. Autobus podjechał na przystanek. Pełno ludzi w środku, ogólny gwar. X jako ostatnia wsiada do pojazdu wraz z "kilkoma" rzeczami i psem. Drzwi się zamykają. Zamknęły się w momencie, kiedy pies był w połowie wejścia do pojazdu. X krzyczy do kierowcy, że ma szybko otworzyć drzwi, bo przytrzasnął psa. Kierowca się śmieje i dopiero po ok. 20 metrach zatrzymuje się i otwiera drzwi. Sunia ma widoczny ślad na bokach ciała, od ciężaru drzwi. Ludzie w autobusie zaczęli kierowcy zwracać uwagę na jego zachowanie, ale ten miał te uwagi głęboko w poważaniu. Drzwi do końca przystanku, na którym X wysiadała, nie zostały zamknięte, a kierowca jechał inną drogą, i specjalnie manewrował tak, aby albo X, albo psu coś się stało. Koniec kursu. X wysiada już z pojazdu, przy czym nie odmawia sobie kilku obelgi w stronę tego kierowcy. Ludzie również oburzeni całą sytuacją popierają X. Reakcja kierowcy? Wpadł w śmiech i kazał "spadać stąd temu kundlowi".
Sunia po obdukcji weterynaryjnej ma stwierdzone połamanie żeber i krwiaki podskórne. Kierowco, ciekawe, czy będziesz się tak śmiał, jak zostaniesz wyrzucony z pracy.
Jako dziecko myślałam, że kremacja polega na przerobieniu zwłok na krem Nivea...
Stałam na swoim osiedlu i pisałam SMS-a na moim dwuletnim LG w pięknym, złotym kolorze. Z prawej zbliżała się banda trzech chłopaków i dziewczyny w wieku ok. 12 lat. Kątem oka zauważam, jak jeden z nich (1) trąca drugiego (2) i wywiązuje się taki dialog, oczywiście przyciszonymi głosami:
2: No co?
1: Chciałeś telefon przecież. Zobacz.
2: Ale nie taki, lepszy!
Tu cała grupa zaczęła chichotać, mocniej chwyciłam telefon, a oni przeszli niebezpiecznie blisko mnie.
Przyznam, że mnie zamurowało. Gdy odeszli jakieś 15 metrów spojrzałam w ich stronę (wcześniej udawałam, że ich nie zauważyłam), a bachory poczęły wymachiwać w moją stronę środkowymi palcami niczym Eminem w swoich teledyskach.
I jak tu lubić dzieci?
Wracam ze szkoły wprost do domu. Przede mną podąża dwójka ludzi. Pierwsza i jedyna myśl: Fajnie ubrani. Glany, moro...
Ominęłam ich. Kątem oka widzę że to dziewczyna z (prawdopodobnie) ojcem. Przeszłam i poszłam dalej.
Zerwał się wiatr, więc wyjęłam z kieszeni chustkę i założyłam ją. Po chwili czuję dotyk na ramieniu. Zdejmuję słuchawki z myślą "y, co jest?" To ta dziewczyna wręcza mi 20 groszy. Oddaje 20 groszy, które wypadło mi z kieszeni. Jej tata dopowiada:
- Kiedyś może zabraknąć na bułkę.
Przytaknęłam mu i chyba ze 3 razy podziękowałam.
Aż mi się ciepło na sercu zrobiło w ten deszczowy dzień. :3
PRL, gigantyczna kolejka do sklepu, bodajże mięsnego. Moja babcia czeka cierpliwie, podczas gdy moja ciocia (wówczas w wieku około 5 lat, z tego co słyszałam - blond aniołek o diabelskim charakterze) żywo biega sobie po sklepie. Nagle podbiega do babci, szarpie ja za rękę i krzyczy:
- Mamo mamo, chodź, muszę coś ci pokazać!
- Nie teraz dziecko, w kolejce stoję.
- Nooo chodź!
- Nie!
- Mamo musisz to zobaczyć!
I tak męczyła babcię przez dobra chwilę, aż ta dała za wygraną i powlekła się za podekscytowanym dzieckiem. Ciocia nagle staje, uśmiecha się szeroko, pokazuje palcem i drze się na cały sklep:
- MAMO, PATRZ JAKA TA PANI JEST GRUBA!!!
Babcia ma do tej pory taką traumę, że pamięta wszystkie szczegóły ;)
Piszę to wyznanie z płaczącym na moich kolanach Piotrkiem. Piotrek jest zupełnie wstawiony, bo z tego co udało mu się powiedzieć między falami mdłości, napił się po wczorajszym rozstaniu z dziewczyną, dlatego potrzebuje ode mnie dużo wsparcia w swojej niedoli.
Chciałabym żebyście wiedzieli, że do wczoraj to ja byłam dziewczyną Piotrka.
Chciałabym zobaczyć jego minę, gdy wytrzeźwieje.
Właśnie wstaję, żeby pościelić mu legowisko mojego owczarka.
Byłam z moim chłopakiem trzy lata, współżyliśmy, zawsze było cudownie i tak dalej. Ale nie w tym rzecz.
Pewnego razu kochaliśmy się u niego, on był na mnie, aż nagle się zatrzymał, nie wiedziałam o co chodzi, wtedy spojrzał mi w oczy i usłyszałam te trzy słowa:
- Wyjdziesz za mnie?
Zamurowało mnie... 1000 myśli naraz. No bo jak to, już oświadczyny?! W takim razie gdzie pierścionek?! I dlaczego wybrał taki moment?!
Widzę, że on czeka ze zniecierpliwieniem na odpowiedź, więc pytam z niedowierzaniem: - Coo?
Wtedy powtórzył...
I usłyszałam już dobrze...
- Wejdziesz na mnie?
Dostałam kiedyś w prezencie stoliczek pod laptopa lub książkę. Spodobał mi się, ale prawie nigdy go nie używam, bo zawsze denerwowało mnie, że jest tak niepraktycznie niski.
Dzisiaj, po 4 latach posiadania go, odkryłam, że jest opcja regulacji wysokości.
Pamiętacie wyznanie o dziewczynie, która "straciła dziewictwo skalpelem"? To dzięki niemu postanowiłam dodać coś od siebie.
Mając 18 lat utraciłam cnotę w ten sam sposób. Bardzo mnie to zabolało, no bo jak to tak, swojego pierwszego razu nie przeżyć z człowiekiem? No cóż, skoro w innym przypadku miałabym cierpieć niemiłosiernie, może jest to lepsze rozwiązanie.
Mój chłopak był jednak innego zdania. Dowiedział się o tym, co zrobiłam, po dopiero/już (niepotrzebne skreślić) pięciu miesiącach naszej znajomości.
Na początku zwyzywał mnie od puszczalskich. Gdy pokazałam mu dokument, pięknie informujący o tym, że zabieg miał miejsce... Zerwał ze mną. Czemu? "BO TO JEGO ROLA, ABY POZBAWIĆ MNIE DZIEWICTWA I ZAWSZE TROCHĘ MUSI BOLEĆ I NIE BĘDZIE CHODZIŁ Z KIMŚ, KTO IDZIE ZAWSZE NA ŁATWIZNĘ".
Tak więc no, pozdrawiam.
Dodaj anonimowe wyznanie