Siedzę w kościele, siadają przede mną jakieś starsze panie. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że jedna powiedziała do drugiej:
- Przesuń się, to mniej ludzi usiądzie.
Ręce mi opadły. One się rozkładają, żeby inni nie mogli usiąść, ale jak ktoś siedzi, a one stoją, to patrzą krzywo i szepczą, że niewychowany, bo nie ustąpi miejsca.
No kurde, bez jaj.
Od października zacząłem studia, troszkę z opóźnieniem, bo maturę zdałem już 8 lat temu, ale było tyle innych ciekawszych spraw... Wspomnę tylko, że nie miałem do tej pory szczęścia w miłości, każdy mój związek był raczej krótki, bo nie mogłem się tak naprawdę zakochać, nie spotkałem kobiety, z którą chciałbym spędzić życie... aż do teraz.
Na moim roku jest pewna dziewczyna, rozumiemy się doskonale, wszelkie prace, które trzeba wykonać w parach najczęściej robimy razem, dużo pomagam jej też przy komputerze, bo na moje szczęście słabo go ogarnia. Myślę, że znalazłem kobietę o jakiej marzyłem całe życie. Śliczna, naturalna, szczera, otwarta i mądra, mogłaby być ideałem, gdyby nie jeden smutny fakt... Nie mogę powiedzieć jej co czuję, bo boję się, że wtedy ją stracę, pewnie zastanawiacie się dlaczego. Z jednego prostego powodu... Ona jest zakonnicą. Wprawdzie bez ślubów wieczystych, ale nie myślę, że z Jezusem mogę wygrać.
Mój bardzo dobry, wręcz najlepszy kolega ma brata. Co istotne, jego brat hoduje węża oraz 2 pająki. Tak o, hobby. A karmi je karaluchami (czy czymś podobnym), które również hoduje w szafie. Jestem osobą płochliwą, i choć węża bardzo lubię, pająków i jego karaluchowych obiadków już nie. Ale nie jest to paniczny strach.
W wakacje nocowałem u niego, bo czemu nie. Pograliśmy, porozmawialiśmy i pośmialiśmy się. Nad ranem zachciało mi się na 2. On wraz swoim bratem mieli plan położyć na mnie karaluchy w pudelku. Ale wpadli na coś lepszego. Jak załatwiałem się w najlepsze, wypuścili 3 lub 4 takie byki do małej toaletki.
Skończyło się na zasranych spodniach i łazience, bo z paniki skakałem, dosłownie.
Od tamtej pory co prawda mój strach do insektów zniknął, a ja czuję się wolny, ale przed oczami mam minę jego zaspanej matki, patrzącej na osranego kolegę syna.
Zostałam dziś wyrzucona ze sklepu, ponieważ miałam na sobie ubranie z innej sieciówki (widoczny był dość wyraźnie napis z jakiej) i obsługa stwierdziła, że robię im reklamę w ich sklepie i przez to narażam na straty...
Pewnego dnia budzę się rano, ówczesny chłopak patrzy na mnie i mówi "Przepraszam, że w nocy przypadkiem cię uderzyłem". Ja na to "Co?! Nic nie pamiętam" - faktycznie, jeśli coś takiego miało miejsce, to się nie obudziłam.
Kilka nocy później już się obudziłam. Dostałam w skroń, odwróciłam się, patrzę na niego i mówię "Eeej!". Na co on mnie przytula i mówi "Śpij, śpij, i tak rano nic nie będziesz pamiętać..."
Znajomi i nieraz nawet obcy mi ludzie mówią mi, że jestem bardzo ładna, mądra, cudowna, ułożona, odpowiedzialna, ambitna, wygadana, kochana, że drugiej takiej ze świecą szukać.
Codziennie siedzę popołudniami i wieczorami sama w domu oglądając telewizję, zdjęcia znajomych i ''przyjaciół'' z wyjazdów czy imprez, na które nie zostałam zaproszona...
Opiekuję się chorymi ludźmi - osobami nieuleczalnie chorymi. Moja praca trwa kilka miesięcy dla danej rodziny. Moja najbliższa rodzina nie jest zbyt zadowolona, ale szanują "moją misję". Ostatnio spotkała mnie dziwna sytuacja i chciałabym się z wami nią podzielić.
Telefon w niedzielę od córki chorej - babunia w stanie agonalnym z rakiem piersi. Córka mówi tylko tyle, że babcia zalała całe łóżko i trzeba ją przebrać. Byłam pewna, że rana na piersi po prostu przeciekła, ale już od wejścia czuć było coś innego...
Babunia leżała tak jak ją zostawiłam w piątek - nieprzebrana, rana oczywiście też przeciekła, ale to nie wszystko... Fekalia aż kapały z materaca.
Zrobiłam co musiałam, zajęło to ponad 3 godziny (sama zmiana opatrunków to ponad godzina). Szczerze, to po wszystkim nie wiedziałam jak się nazywam.
Po wszystkim poszłam do córki, która wypłacała mi za pracę, no i wtedy poczułam się jakby ktoś mi strzelił w twarz - dała mi 20 zł z pytaniem, czy wystarczy.
To było ostatnie spotkanie z tą rodziną.
Ludzie mają dużo różnych dziwnych fetyszy.
A mnie pociągają tylko kobiety. To po prostu homoseksualizm? Nie. Pociąga mnie również jeden typ mężczyzn... Więcej niż 30 lat, 110kg+, najlepiej zapuszczony, ze sporym zarostem, prawiczek.
W wieku 12-16 lat byłam rajem dla pedofila.
Ostatnio nałogowo przeglądam wszelkiego typu tutoriale dotyczące makijażu oczu. Ciężko mi się było nauczyć odpowiedniego nakładania cieni do powiek, ale po metodzie wielu prób i błędów zaczynało wyglądać to coraz lepiej.
Zaprosiłam kilka znajomych ze studiów na domówkę. Przy okazji koleżanka chciała, bym nauczyła ją robić smokey eye, które akurat miałam na powiekach. Ja już taka zadowolona, że niedługo będę robić tak piękne makijaże jak Maxineczka albo RLM, wzięłam lusterko i patrzę na siebie. ''No, no - serio super wygląda na otwartym oku'' - mówię. A koleżanka na to, że na zamkniętym również fajnie. Więc ja biorę lusterko i zamykam oczy i chcę zobaczyć, jak to wygląda na zamkniętych oczach... I nic. Jestem niesamowicie zdziwiona. Nic nie widzę! Kolejna próba - zamykam oczy i patrzę w lustro. Nadal nic. Znajomi już robią ze mnie podśmiechujki, a ja nadal nie wiem o co chodzi.
Dopiero za piątym razem zorientowałam się, co jest nie tak.
Byłam trzeźwa.
Wysłałam kiedyś chłopaka do sklepu, chciałam zrobić tort, wiec poprosiłam, by kupił śmietanę kremówkę 36% .
Kremówki nie było. Kupił dwie śmietany 18% .
Cóż, zamiast tortu zrobiłam mizerię do obiadu.
Dodaj anonimowe wyznanie