#DmZYr

W tym roku brałam udział w wymianie z uczniami z Niemiec. Gdy mieliśmy czas wolny, poszłam z moją Niemką i kilkoma innymi osobami z grupy do kawiarni, gdzie każdy zamówił to, co chciał. Moja Niemka wzięła sobie czekoladowy deser, jednak chwilę potem zaczęła narzekać na ilość kalorii w nim zawartą. Następnego dnia mieliśmy jechać do Oświęcimia, więc aby ją pocieszyć, powiedziałam "you'll burn it in Auschwitz tomorrow".

#z6BnK

Ojciec przyłapał mnie na oglądaniu porno. Pomyślicie sobie, że to nic takiego, w końcu ja facet i on facet.
Z tą tylko różnicą, że było to porno gejowskie, a przed ojcem nie zrobiłem jeszcze coming outu i nic mu nie zdradziłem, bo jego opinia wiele dla mnie znaczy. Jest moim jedynym rodzicem i nie chciałem stracić w jego oczach przez to, że jestem gejem.

Także siedzę sobie cały skitrany i w myślach już wyobrażam sobie swoją przyszłość gdzieś w kartonie pod mostem.
Ojciec jednak tylko wycofał się strategicznie i na odchodne rzucił "przynajmniej przystojni".
Chyba ja byłem bardziej w szoku po tym stwierdzeniu, niż on po swoim odkryciu.

Czeka mnie jeszcze rozmowa z nim, ale trzeba przyznać, że kamień spadł mi z serca. Nie znalazłbym dla siebie wystarczająco wielkiego pudełka. :)

#a0q1b

Trochę trenuję biegi i mam problemy z motywacją - od zawsze naprawdę ciężko mi przezwyciężyć zmęczenie i biec dalej, znalazłam jednak sposób, który często działa.

Kiedy czuję, że nie chce mi się zaczynać treningu, albo że nie dam rady biec dalej, powtarzam sobie w myślach, że skoro Frodo dał radę dojść do Mordoru, a Harry znalazł wszystkie horkruksy, to ja przebiegnę jeszcze kilometr albo dwa!

PS No i biega mi się łatwiej niż niektórym, bo przecież nie targam Yody na plecach. :D

#6Rn5i

Nigdy nie potrafiłam zrozumieć dziewczyn, które wymuszają zaręczyny i niekiedy szantażują swoich facetów ślub albo koniec.
Z moim Ukochanym K. jesteśmy razem 6 lat. Ostatnio kilkukrotnie rozmawialiśmy o zaręczynach i K. stwierdził, że jest gotowy, tylko musi uzbierać kasę.

Pod koniec miesiąca zapytałam czy nie wyskoczymy na koncert. K. stwierdził, że oszczędza i może w następnym miesiącu. Niestety nie wybraliśmy się, ponieważ K. brał mnóstwo nadgodzin, dodatkowych zleceń i wpadło też kilka fuch extra.

Tak się złożyło, że nasze miesięcznice wypadają w dzień kiedy najwięcej Polaków dostaje wypłatę. Zawsze żartowaliśmy, że dzięki temu nigdy o rocznicy nie zapomnimy.
Dzwonię do niego w pracy czy nie wyskoczymy na jakąś kolację z okazji kolejnej rocznicy. Nie odbierał. Chciałam zarezerwować stolik, więc napisałam SMS do naszego kumpla, który z nim pracuje żeby powiedział K. żeby ogarnął tel. W odpowiedzi dostałam, że K. skończył dziś szybciej, bo musiał coś załatwić. Po jakimś czasie oddzwonił zdyszany i okazało się, że jest w galerii. Zapytałam co tam robi i usłyszałam, żebym nie drążyla tematu bo zapeszę. Nie powiem serce zabiło szybciej, kawałki układanki połączyły się w całość.

Kiedy zobaczyłam jak wysiada z auta z torebeczką i kwiatami, miałam już niemal 100% pewność. Prawie skakałam z radości.

Wpada K. pełen szczęścia i emocji, całuje mnie i daje kwiaty mówiąc, żebym usiadła bo coś musi mi pokazać.

Pada w tych emocjach na kolano, a właściwie na dwa, i otwiera pudełko a tam... zegarek, męski zegarek. Myślę w*f?! Szoku opisywać nie muszę. Później padło milion zalet tego bardzo drogiego zegarka i jakim jest farciarzem, bo to była ostatnia sztuka, a dziś -5%.
Dodał, że dostał w pracy SMS z banku, że wypłata, a za chwilę od jubilera, że taka promocja. To popędził.

Tak, wspominał kiedyś, że podoba mu się cholernie drogi zegarek.
Nie był to żart, pierścionka nie było.
Kwiaty kupił od staruszki, bo chciał rozmienić pieniądze na bilet. Szał zakupowy przysłonił mu nawet rocznicę.

#P0wFX

Pewnego razu poszedłem do kolegi, żeby pograć. Siedzimy i gramy, podchodzi pies kolegi. Łasi się do niego, a ten gnojek zaczął go kopać, aż skomlał. Wkurzyłem się
na maksa, no i spuściłem kolesiowi wpierdol. Zabrałem psa i wróciłem do domu.

A teraz, po pół roku od tamtych wydarzeń, piesek dał się pierwszy raz normalnie pogłaskać : )

#Rgf0v

Mam już na karku ponad cztery dekady, widziałem i przeżyłem sporo. Muszę przyznać, że nawet widoczne cierpienie ludzkie mało kiedy mnie rusza - mi też w życiu nie było łatwo, ale dawałem sobie radę. Niemniej jest coś co od jakiegoś czasu bardzo mocno mnie dotyka, lekko wstrząsa mogę wręcz powiedzieć.

Codziennie po pracy po 22 czekam na autobus. Co drugi tydzień czeka na niego również dziewczyna, która będzie bohaterką tego wyznania. Bardzo ładna, młoda, zadbana. Zawsze ma lekki ale ładny i staranny makijaż, włosy zadbane. Moją uwagę przyciąga również jej styl - jednego dnia przyjdzie ubrana zwiewnie i kobieco, drugiego ciężko, gdzie główną rolę grają jej długie białe glany. Dlaczego tak to opisuję? Bo przeraża mnie fakt, że człowiek może być tak zadbany i wymuskany z zewnątrz, a zdewastowany od środka. Przeraża mnie tym bardziej dlatego, że widzę to na własne oczy.

Jej twarz zawsze wskazuje na to, że jest głęboko zamyślona, oderwana od rzeczywistości i mógłbym to zwalić na zwyczajną powagę i opanowanie, normalna rzecz ale te jej oczy. Nie bez powodu mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy, bo jej najczęściej albo wieją przerażającą pustką, albo na odwrót, gdzie jestem pełen podziwu, że dziewczyna jeszcze nie pękła. Dobija mnie to, sam nie wiem dlaczego ale parę dni temu rozbiła mnie do końca. Przyszła, usiadła trochę dalej i zaczęła palić papierosa. Chwilę później zaczepił ją chłopak, który czekał z nami, żartobliwymi słowami (może to miał być podryw, nie wiem):
- Szybciej umrzesz.
- Mam nadzieję.

Możecie wziąć mnie za psychola, który tak uwziął się na pewną kobietę, bo zna na pamięć jej elementy ubioru, makijaż, styl bycia. Bo przygląda jej się uważnie dzięki czemu widzi w jej oczach wiele, możecie, to nie ma znaczenia. Gdzieś w środku to wszystko mnie przeraża, że tak młoda dziewczyna jest tak wyniszczona od wewnątrz. To śmieszne ale naprawdę boję się, że pewnego tygodnia nie będzie czekać obok mnie na autobus, że nie będzie czekać już wcale, na nic, bo nie będzie jej. Ale przecież nie podejdę do niej i nie zaoferuję darmowej spowiedzi psychologicznej, bo najpewniej by mnie wyśmiała. Naprawdę mnie to przytłacza...
Dodaj anonimowe wyznanie